(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Wszyscy zapewne odnotowaliśmy
coraz zaciętszą wymianę argumentów
pomiędzy zwolennikami dwóch zasadniczych
poglądów na temat pochodzenia człowieka.
Jeden z owych poglądów bazuje na Biblii i
stwierdza że człowiek został stworzony przez
Boga. Natomiast drugi z tych poglądów bazuje
na ustaleniach nowoczesnej nauki i stwierdza,
że człowiek jest produktem ewolucji. Zwolennicy
każdego z obu tych poglądów prezentują swoje
argumenty w sposób, jakby tylko jeden z nich
był poprawny, drugi zaś był fałszywy. Czy jednak
takie postawienie sprawy nie jest przypadkiem
upieraniem się obu obozów przy jednym maleńkim
szczególiku, przy jednoczesnym przeaczaniu
faktu, że szczególik ten stanowi jedynie fragment
znacznie większego obrazu powstania i historii
człowieka. Niniejsza strona internetowa ujawnia
ustalenia relatywnie nowej teorii naukowej
nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
a ściślej tej jej części która formalnie dowiodła
istnienia
Boga,
oraz która wyjaśniła jak owa nadrzędna istota
inteligentna wszechświata działa oraz jakie są
jej cele. Analizy przeprowadzone w ramach
owej teorii wykazują bowiem, że faktycznie to
oba niepotrzebnie
argumentujące ze soba obozy mają całkowitą
rację. Wszakże istnieją liczne przesłanki które
sugerują, że człowiek faktycznie jest produktem
ewolucji - tak jak to słusznie odkrył i wybadał
Charles Darwin. Jednak przebiegiem i celami
owej ewolucji nieustannie kieruje właśnie
Bóg.
Faktycznie też Bóg wcale NIE stworzył wszystkiego
za jednym zamachem, ani też w końcowej tego
formie. W rzeczywistości Bóg także posługuje się
stopniową ewolucją, czyli usprawnia wszechświat
zwolna chociaż nieustannie - podobnie jak czynią
to ludzie ze wszelkimi swoimi długoterminowymi
projektami i produktami. Dlatego w rzeczywistości
zwolennicy obu ścierających się poglądów mają
całkowitą rację. Zamiast więc marnotrawić energię
i środki na jałowe spory, zwolennicy obu poglądów
powinni raczej połączyć siły aby dociec jak
dokładnie Bóg pokierował ewolucją aby stworzyć
człowieka, oraz w jaki sposób w swoim nieskończonym
procesie tworzenia używał on, oraz nadal używa,
właśnie owej inteligentnie sterowanej ewolucji
jako swojego podstawowego narzędzia.
Niniejsza strona dodatkowo stara się też pouściślać
niektóre zagadki związane z pochodzeniem
człowieka. Np. ujawnia ona że owym "brakującym
ogniwem" z przeszłości człowieczej rodziny faktycznie
może być wszystkim dobrze znana syrenka (m.in. ta
z Warszawy, a także jej krewniaczka z nabrzeża w
Kopenhadze, Dania), a ponadto że pozostałości tych
naszych przodków zapewne ukrywają się na dnie
oceanów i mórz, a nie na lądach - gdzie ich bezskutecznie
poszukują dzisiejsi naukowcy. W punkcie #C2 strona
ta przytacza również obszerny materiał dowodowy,
że najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami
człowieka wcale nie są małpy, a wieloryby i
delfiny. Wszystko co strona ta stwierdza, bazuje
na ustaleniach owej relatywnie nowej teorii naukowej
nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
#A1.
Co to takiego owa
ewolucja,
oraz jak dzisiejsi jej zwolennicy wyjaśniają pochodzenie człowieka:
Nazwa "ewolucja" najczęściej przyporządkowywana
jest do teorii naukowej opracowanej przez
Charlesa Darwina, która to teoria w 1859
roku opublikowana została po raz pierwszy
w odniesieniu dla świata zwierzęcego i roślinnego
w książce Darwina "On the Origin of Species
by Means of Natural Selection" (tj. "O pochodzeniu
gatunków na drodze naturalnej selekcji"),
zaś w 1871 roku rozszerzona została także
na pochodzenie człowieka w kolejnej książce
Darwina "The Descent of Man, and Selection
in Relation to Sex" (tj. "Pochodzenie Człowieka
oraz Selekcja bazująca na Seksie"). (Darwin
żył od 12 lutego 1809 do 19 kwietnia 1882.)
Istnieje wiele różnych definicji owego
drażliwego słowa "ewolucja". Wszakże słowo to
można zdefiniować z różnych punktów widzenia.
Prawdopodobnie najbardziej popularna jego
definicja podana jest w encyklopedii - cytuję ją
z "The New Encyclopaedia Britannica", 15th
edition, 1996, ISBN 0-85229-605-3, Volume
4, page 623: "Ewolucja: teoria w biologii
która postuluje że różne rodzaje zwierząt
i roślin pochodzą od swoich przodków oraz
że cechy odróżniające wywodzą się z
modyfikowania w poszczególnych generacjach."
(W oryginale angielskojęzycznym:
"Evolution: theory in biology that postulates
that the various types of animals and plants
have their origin in other preexisting types
and that the distinguishable differences are
due to modifications in successive generations.")
Zgodnie ze zwolennikami teorii ewolucji,
jej mechanizmem napędowym jest
proces naturalnej selekcji (przetrwanie
najsilniejszych). Według nich, to właśnie
ów mechanizm spowodował, że z biegiem
czasu na Ziemi wyewolucjonował się człowiek.
Zanim jednak doszło do pojawienia się człowieka,
na Ziemi miał istnieć jakiś ciągle nieznany
nauce przodek ludzi, do którego z reguły
referuje się jako do "brakującego ogniwa".
Przodek ten miał jakoby być wspólny zarówno
dla ludzi jak i dla małp. Dlatego zwolennicy ewolucji
twierdzą, że najbliższym krewniakiem człowieka
w świecie zwierzęcym jest małpa. (Z reguły
wskazuje się przy tym palcem na szympansy.)
Niestety, ślepe upieranie się zwolenników teorii
ewolucji że jedynie prawa i siły natury dostarczają
kierunku i siły napędowej dla ewolucji, nie jest
w stanie wyjaśnić całego szeregu paradoksów
i zagadek otaczającego nas wszechświata.
Przykładem jednego takiego paradoksu jest,
że niezaleźnie od warunków w jakich zachodzi
ewolucja, jej produkt końcowy zdaje się być taki
sam. Stąd przykładowo bakterie których ewolucja
nastapiła na Marsie i które spadły na Ziemię
na Antarktydzie, posiadają budowę i cechy
charakterystyczne niemal identyczne do bakterii
z Ziemi. A przecież na Marsie panują warunki
drastycznie odmienne od ziemskich, które powinny
prowadzić do ewolucji odmiennych stworzeń niż
te na Ziemi. Innym przykładem takich paradoksów
jest, że ewolucja nie wyjaśnia dlaczego inteligencję
wykazuje nie tylko zachowanie ludzi, ale np.
zachowanie cząsteczek elementarnych
(tj. składowych atomu). Czyżby więc owe cząsteczki
także podlegały naturalnej selekcji która wymusiła
na nich wyewolucjonowanie inteligencji?
Na dodatek do owych paradoksów, jak narazie,
pomimo intensywnych poszukiwań, dzisiejsza
nauka nie zdołała też odnaleźć najmniejszego
śladu owego "brakującego ogniwa" - co zdaje
się sugerować, że ogniwo takie albo wcale nie
istnieje na Ziemi, albo też zwolennicy ewolucji
poszukują go w zupełnie niewłaściwych
miejscach. Dlatego konieczne jest poszukiwanie
innych mechanizmów i innych sił napędowych
dla rozwoju wszechświata niż wyłącznie owa ślepa
naturalna ewolucja. Jak narazie, najważniejszy z
tych innych mechanizmów wskazywany jest przez
zwolenników stworzenia, którzy niepotrzebnie uważają
siebie za konkurentów naturalnej ewolucji. Coraz
więcej zwolenników zdobywa także ostatnio teoria
tzw. "inteligentnego zaprojektowania" ("Intelligent
Design"). Jej zwolennicy wierzą, wyrażając to
w wielkim uproszeniu, że człowieka z Ziemi
zaprojektowali i wykonali inteligentni kosmici
z użyciem inżynierii genetycznej. (Co jedynie
odsuwa problem na odległe gwiazdy,
bowiem ciągle nie wyjaśnia kto zaprojektował
i wykonał owych inteligentnych kosmitów.)
Niniejsza strona dodaje jeszcze jeden odmienny
pogląd to owej dyskusji o pochodzeniu
człowieka. Pogląd przedstawiony na niej wywodzi
się z ustaleń teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Łączy on razem twierdzenia zarówno ewolucjonistów
jak i zwolenników stworzenia. Stwierdza bowiem,
że Bóg posługuje się nieustannym procesem
ewolucji w swoim stopniowym udoskonalaniu
wszechświata, zaś obecna forma człowieka
jest jednym ze stadiów owej niekończącej się
ewolucji. Wskazuje ona również gdzie prawdopodobnie
ukrywają się pozostałości owego "brakującego
ogniwa" z ludzkiej ewolucji.
#A2.
Czy faktycznie zwolennicy ewolucji zaprzeczają zwolennikom stworzenia człowieka przez
Boga:
Zwolennicy ewolucji zachowują się w swojej
argumentacji tak jakby byli zajadłymi wrogami
zwolenników stworzenia, oraz wice wersa.
Tymczasem jeśli dokładnie przeanalizować
argumenty obu stron, wówczas się okazuje
że więcej w nich uporu oraz celowego budowania
ścian wokół swoich poglądów, niż faktycznej
logiki oraz zgodności z obserwacjami empirycznymi
otaczającego nas wszechświata. Przykładowo,
zwolennicy naturalnej ewolucji (E) celowo nie
chcą odnotować następujących faktów:
(E1)
Proces stopniowego udoskonalania już istniejących
obiektów, opisywany właśnie słowem "ewolucja",
faktycznie jest jedynym sposobem na jaki istoty
inteligentne są w stanie powiększać poziom doskonałości
swoich produktów. Wyrażając to innymi słowami,
jeśli nadrzędna istota inteligentna zwana Bogiem
zechce powiększyć poziom doskonałości tego co
stworzyła, faktycznie musi ona posługiwać się
metodą działania która sprowadza się do dokonywania
stopniowych udoskonaleń, a którą nasza nauka nazywa
"ewolucją". Ewolucją posługują się również i
ludzie w swoim nieustającym wysiłku budowy coraz
doskonalszych urządzeń technicznych, produktów
intelektu, opisów, wyczynów, itp. Przykładowo,
gdyby ludzie byli niewidzialni tak jak Bóg, jednak
jakiś naukowiec przybyły na Ziemię z kosmosu mógł
obserwować np. nasze samochody czy komputery
(nie widząc jednak ludzi), wówczas też sformułowałby
dla nich teorię ewolucji, twierdząc że samochody
czy komputery na Ziemi rozwijają się na zasadzie
stopniowej ewolucji.
(E2)
Zasady logiki oraz metody działania pozostają dokładnie
takie same, bez względu na to kto ich używa.
Wyrażając to innymi słowami, jeśli jedyna metoda
postępowania która pozwala na uzyskanie coraz
doskonalszych produktów, polega na ich stopniowym
udoskonalaniu krok po kroku - tak jak ludzie czynią to
z kolejnymi generacjami swoich domów, samochodów,
czy komputerów, wówczas metodę tą stosować musi
każdy rodzaj inteligentnych istot, włączając w to Boga.
* * *
Z kolei zwolennicy stworzenia (S) człowieka nie
tylko przeaczają powyższe fakty, ale dodatkowo
nie biorą pod uwagę że:
(S1)
Wiele zwrotów i opisów w Biblii posiada czysto
alegoryczne znaczenie. Faktycznie Biblia
aż roi się od opisów które należy brać alegorycznie,
a nie dosłownie. Przykładowo patrz "Objawienie
Św. Jana" 19:15, które opisuje przybycie na Ziemię
Drugiego Jezusa, cytuję "A z Jego ust wychodzi
ostry miecz". (Jakże dosłownie brać opis, że ktoś
trzymałby miecz w ustach. Opis ten należy więc
interpretować alegorycznie jako stwierdzenie, że
słowa i idee upowszechniane przez Drugiego
Jezusa będą zwalczały wrogów podobnie jak to
czyni miecz.) Jest więc jedynie ślepym uporem
twierdzenie że bibilijny opis stworzenia świata i
człowieka należy brać dosłownie.
(S2)
Ci którzy spisywali Biblię używali archaicznego
języka, w którym ciągle jeszcze brakowało wielu
pojęć istniejących w dzisiejszych językach.
Jakże więc przykładowo w czasach pisania Biblii
można było wyjaśnić, że w procesie tworzenia świata i
człowieka zaistniało siedem odmiennych "okresów
rozwojowych" czy "er" - jeśli piszący Biblię nie znali
jeszcze pojęć "okres rozwojowy", ani "era". Oczywiście
w takim przypadku użyli oni słowa "dzień", które to
słowo pojęciowo leżało najbliżej do owych nieznanych
im pojęć. Byłoby więc całkowitym absurdem obecne
upieranie się przy dosłownym braniu opisu, że
Bóg stworzył świat i człowieka w przeciągu 6
dni (w siódmym zaś dniu odpoczywał). Szczególnie,
że w samej Biblii zostało napisane, że w każdym
miejscu gdzie w jakichś miejscach Biblii użyte
jest słowo "dzień", faktycznie należy je rozumieć
jako 1000 lat. (Kiedyś natknąłem się w Biblii na
owo stwierdznie, obecnie jednak kiedy starałem
się powtórnie je odnaleźć i wskazać tutaj, niestety
nie potrafiłem go już szybko znaleźć. Pośrednio
wyrażają to jednak m.in. następujące słowa z
"2 Listu św. Piotra" - cytuję "Niech zaś dla was,
umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden
dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat
jak jeden dzień." Dokładnie to samo stwierdza
też psalm 90 "Wieczny Bóg nadzieją człowieka"
z bibilijnej "Księgi Psalmów" - cytuję stamtąd
werset 4 "Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest
jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż
nocna.")
Aby było jeszcze ciekawiej, w bibilijnych
czasach liczba 1000 wcale nie oznaczała
tego samego co dzisiaj oznacza liczba 1000.
Była ona wszakże najwyższą liczbą jaka
istniała w rzymskim systemie liczbowym.
(Rzymianie oznaczali ją literą "M", oraz
nie znali już wyższej liczby.) Stąd bibilijne
wyrażenie "1000 lat" faktycznie może też
oznaczać "tak bardzo dużo lat, jak tylko
daje się to wyrazić największą liczbą
którą znany". Wszakże dzisiaj ludzie też
mówią "miliony" mając jednak na myśli
"tak dużo jak tylko nasze liczby potrafią
to wyrazić".
Pamiętać też należy, że dla Boga - który
wszakże istnieje przez wieczność, upływ
czasu posiada zupełnie inną wymowę niż
dla ludzi. Dokładniej wyjaśniają to
odrębne strony internetowe o
Bogu
oraz o
wehikułach czasu.
Stąd w boskim systemie upływu czasu, to
co dla historyków ludzkości reprezentowało
będzie całą erę, dla Boga może być
odpowiednikiem naszego jednego dnia.
Po więcej danych o tworzeniu świata
przez Boga patrz "część I" oddzielnej
strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także patrz podrozdział P6.1 z tomu 13
monografii
[1/4].
* * *
Jeśli zaś uwzględni się powyższe fakty w
swoich rozważaniach, wówczas nagle się
okazuje że zarówno zwolennicy ewolucji,
jak i zwolennicy stworzenia, faktycznie
opisują ten sam generalny mechanizm
powstania człowieka, tyle że zwracają całą
swoją uwagę na tylko jeden z całego szeregu
fragmentów i aspektów owego mechanizmu.
Faktycznie więc nie istnieją różnice w twierdzeniach
i poglądach każdej z owych grup, a jedynie
istnieje upór ludzki oraz czyjeś szatańskie
dążenie aby "dzielić i rządzić" m.in. poprzez
wykorzystanie owych odmiennych poglądów
na pochodzenie człowieka. Ponadto wszystko
też wskazuje na to, że faktyczną informacją
którą zwolennicy ewolucji starają się skrycie
upowszechniać za pośrednictwem swoich
poglądów, jest wiadomość że "Bóg wcale
nie istnieje". Z kolei jedyną informacją
którą obecni zwolennicy stworzenia człowieka
starają się upowszechniać swoimi argumentami,
jest twierdzenie że opisów z Biblii nie wolno
traktować alegorycznie ani interpretować z punktu
widzenia postępu wiedzy i uprecyzyjniania języka,
a należy brać dosłownie co do każdej litery. Warto
jednak odnotować, że filozofia
totalizmu
faktycznie obala zasadność obu tych informacji.
(Tj. formalnie dowiodla ona istnienia Boga, a
także przedefiniowała precyzyjnie z użyciem
ścisłego dzisiejszego języka wiele pojęć które w Biblii
opisane są luźno za pomocą starożytnego języka.)
Uprzednio fakt stworzenia człowieka
przez Boga był głównie postulowany
przez religie. Nauka jedynie potrafiła
się zdobyć na zaprzeczanie temu
faktowi. Nie potrafiła bowiem znaleźć
i wskazać materiału dowodowego na
poparcie procesu stworzenia. Nie
znając zaś takiego materiału, naukowcy
uważali że mają obowiązek wypowiadać
się "przeciwko" stworzeniu człowieka.
(Na przekór że nie posiadali oni
również jednoznacznych dowodów
na niemożność stworzenia człowieka
przez Boga.) Początkowo przeciwko
religijnym stwierdzeniom o stworzeniu
człowieka wypowiadała się tylko
Darwinowska Teoria Naturalnej
Ewolucji. Była ona zresztą "teorią"
tylko z nazwy. Wszakże obserwacje z
jakich wynikała zgromadzone zostały
na jednym niewielkim obszarze. Jej
"dowody" wyrwane więc zostały z
kontekstu. Przez spory okres czasu
owa "pseudo-teoria" była jedynym
co oficjalna nauka ludzka zdołała
wypocić na temat pochodzenia człowieka.
Stąd nagenerowała ona wiele zła.
Wszakże praktycznie podjudziła
ona całą naukę ziemską i niemal
wszystkich naukowców na ustawianie
się "contra" do stwierdzeń religii.
Jednak począwszy od 1985 roku
upowszechniana jest na Ziemi odmienna
teoria naukowa, zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Owa odmienna teoria też posiada własne
ustalenia na temat pochodzenia świata
fizycznego, oraz pochodzenia człowieka.
Tym razem jednak ustalenia owej
teorii są "pro" - znaczy "za" stworzeniem
człowieka przez Boga. Istnieje więc szansa,
że owa teoria dipolarnej grawitacji
zdoła teraz naprawić chociaż część
owego oceanu zła jakiego nagenerowała
teoria Darwina. Sytuacja na moment
obecny jest więc taka, że istnieją już
dwie teorie naukowe. Każda też z nich
stwierdza coś dokładnie przeciwstawnego.
Sprawa stworzenia człowieka przez Boga
przestaje więc być jedynie sprawą
"walca nauki miażdżącego stwierdzenia
wiary i religii", a staje się sprawą
dwóch przeciwstawnych teorii naukowych
na zimno analizujących argumenty i
dostępny materiał dowodowy. Oczywiście,
z najróżniejszych powodów, przykładowo
z powodu tzw. naukowej inercji,
czy też z powodów omówionych na odrębnej
stronie o
nosicielach zła,
oficjalna nauka Ziemska jeszcze przez
długi czas będzie starała się zakrzyczeć
to co
Koncept Dipolarnej Grawitacji
stara się każdemu uświadomić. Aby więc
dać ludziom szansę wyrobienia sobie
własnego zdania na temat ustaleń oraz
materiału dowodowego o pochodzeniu
człowieka, który wskazywany jest przez
ów Koncept Dipolarnej Grawitacji, w
części B tej strony wyjaśnione zostało
co dokładnie ów koncept stwierdza.
Poprzez poznanie niniejszej strony
czytelnicy mają więc możność wyrobienia
sobie własnego zdania na ten temat.
Ponieważ z owej teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
wyrosła także nowa filozofia życiowa
nazywana
totalizmem moralnym,
ustalenia oraz materiał dowodowy
zaprezentowane w części B tej strony
wyrażają sobą również oficjalne
stanowisko
filozofii totalizmu
w sprawie pochodzenia (stworzenia)
człowieka.
#A4.
Cele tej strony:
W świetle tego co zaprezentowałem w
poprzednich punktach, istnieje paląca
potrzeba aby w sprawie pochodzenia
człowieka dotychczasowy upór zastąpić
logiką oraz rzeczową dedukcją bazującą
na faktach. W tym celu konfrontację pomiędzy
religią i nauką należy zastąpić konstruktywną dyskusją
pomiędzy zwolennikami dwóch teorii naukowych,
mianowicie teorii Darwina która opowiada
się "contra" stworzeniu człowieka przez
Boga, oraz
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
który opowiada się "pro" stworzeniu
człowieka przez Boga. Dzięki temu
zastąpieniu, temat stworzenia człowieka
przez Boga przeniesiony zostanie
z obecnego obszaru sporów pomiędzy
dwoma stronami o podobnie zaklapkowanych
oczach, w obszar rzeczowej dyskusji nad
dowodową wartością zaprezentowanych argumentów,
nad logiką dedukcji, nad faktycznym
stanem rzeczy, nad twórczymi doświadczeniami
ludzi, itp. Dlatego jednym z podstawowych
celów tej strony jest właśnie spowodowanie
takiego przeniesienia akcentów tej istotnej
dyskusji.
Oczywiście, niezależnie od powyższego celu,
na stronę tą nałożone zostało także kilka
dalszych celów. Jednym z nich jest właśnie
wskazanie jak proces stworzenia człowieka
przez Boga jest wyjaśniany przez "teorię
wszystkiego" zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Ponadto strona ta wskazuje materiał dowodowy
jaki ów Koncept Dipolarnej Grawitacji zgromadził
na potwierdzenie swoich dociekań. Kolejnym
z celów tej strony jest ujawnienie jak ów Koncept
Dipolarnej Grawitacji umiejscawia fakt stworzenia
człowieka przez Boga, w całym procesie formowania
się naszej dzisiejszej rzeczywistości, a więc
w procesie samoistnej ewolucji Boga, oraz
późniejszym procesie tworzenia przez Boga
naszego świata fizycznego.
Część B:
Naturalna ewolucja
Boga
oraz stworzenie człowieka przez Boga:
Niniejsza część tej strony wyjaśnia
metodą kawa na ławę, skąd my
ludzie się wzięliśmy i dokąd zmierzamy.
Czyni to poprzez zaprezentowanie nowego
modelu powstania świata fizycznego i
człowieka. Model ten wynika z ustaleń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Jest on zupełnie przeciwstawny do modelu
tzw. "wielkiego wybuchu" upowszechnianego
przez oficjalną naukę ziemską. Jednocześnie
pod każdym względem jest on zgodny z
modelem upowszechnianym przez religie.
Tyle że uściśla on i unaukawia niektóre
niejednoznaczności wynikające z niewłaściwego
interpretowania przez ludzi starej
terminologii religijnej.
#B1.
Dlaczego "naturalna ewolucja" faktycznie zaistniała
we wszechświecie - tyle że jej końcowym produktem był
Bóg
a nie człowiek:
Ciekawe czy czytelnik kiedykolwiek zadawał
sobie pytanie "co ma większą szansę zajścia
przez czysty przypadek - coś co jest proste,
czy też coś co jest skomplikowane"?
Przykładowo, gdyby już istniał samouczący
się komputer, oraz już istniał pusty ocean.
Co wtedy przez czysty przypadek zajdzie
najpierw - czy w owym samouczącym się komputerze
najpierw sam pojawi się jakiś program, czy
też w owym pustym oceanie najpierw samo pojawi
się jakieś żywe stworzenie. Ja przemyśliwałem
już nad tym problemem. Moim zdaniem
im coś jest prostrze, tym ma większą
szansę zaistnienia przez czysty przypadek.
Wszakże wszystko co skomplikowane
wymaga przypadkowego zaistnienia znacznie
większej liczby sprzyjających temu zjawisk.
Dlatego przykładowo oberwanie się orzecha
kokosowego z palmy kokosowej i jego spadnięcie
komuś na głowę ma znacznie większą szansę
przypadkowego zaistnienia niż czyjeś wdrapanie
się na kokosa i rozbicie tam głowy przez uderzenie
nią w tegoż kokosa. Jeśli więc to logiczne
ustalenie odniesiemy do poprzedniego
zapytania co najpierw się pojawi: program
w samouczącym się komputerze, czy też
żywa istota w pustym oceanie, odpowiedź
musi być program. Wszakże program jest
nieporównanie prostrzy w swojej strukturze
od nawet najprostrzej żywej istoty. Chodzącym
dowodem tego faktu są dzisiejsi naukowcy.
Wszakże niemal każdy dzisiejszy naukowice
potrafi sporządzać program dla komputera.
Jednak faktycznie żaden dzisiejszy naukowiec
nie jest w stanie zesynterować od zera nawet
najmniejszego źdźbła jakiejś najprymitywniejszej
trawy.
Owo zapytanie z poprzedniego paragrafu posiada
ogromny meryt w sprawie pochodzenia człowieka.
Faktycznie bowiem odpowiedź na nie zdecydowanie
rozstrzyga że człowiek nie wywodzi się z procesu
czysto przypadkowej ewolucji, a faktycznie został
stworzony przez
Boga.
Jednocześnie jednak Bóg powstał właśnie w wyniku
przypadkowej ewolucji w rodzaju tej jaką dzisiejsi
naukowcy przypisują pochodzeniu człowieka.
Podstawy logiczne i dowodowe z jakich
wyprowadzone zostało twierdzenie
że to sam Bóg powstał w wyniku naturalnej
ewolucji, z kolei po swoim powstaniu ów Bóg
dokonał celowego stworzenia najpierw
świata fizycznego a potem człowieka,
opisane są dokładniej w "części I" odrębnej
strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Tam też odsyłam tych których głębiej interesują
te sprawy. W tym miejscu jedynie wystarczy
wyjaśnić, że Bóg jest ogromnym programem
jaki w sposób zupełnie naturalny wyewolucjonował
się w "płynnym komputerze" zwanym "przeciw-materią".
Ów charakter Boga jako ogromnego programu
zawartego w samouczącej się i myślącej przeciw-materii
wyjaśnione jest bardziej szczegółowo na odrębnej
stronie o
Bogu.
Z kolei będąc ogromnym programem, Bóg
reprezentuje prostą strukturę która jest znacznie
mniej skomplikowana od żywych tkanek. Jako
więc taka prosta struktura Bóg miał większe
prawdopodobieństwo niż żywa tkanka aby
powstać w wyniku naturalnej (przypadkowej)
ewolucji. Z kolei kiedy Bóg raz już powstał,
wówczas dalsza przypadkowa ewolucja przestała
być potrzebna. Wszystko bowiem co powstało
po Bogu, zostało inteligentnie i celowo
zaprojektowane i stworzone przez owego
już istniejącego Boga. Wszakże inteligentny
Bóg nie miał już żadnych trudności ze
stworzeniem choćby najbardziej strukturalnie
skomplikowanego świata fizycznego oraz
człowieka. Ów proces ewolucji Boga, oraz
późniejszego stworzenia świata fizycznego
i człowieka, opisane są dokładniej właśnie w
owej "części I" odrębnej strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Ponieważ jednak czytelnik może nie mieć
dostępu do owej odrębnej strony, poniżej
podsumowane zostaną najważniejsze z zawartych
tam stwierdzeń.
#B2.
Jak przebiegała samo-evolucja
Boga -
czyli jak wszystko się zaczęło:
Bardzo dawno, dawno temu, nie było
jeszcze ani Ziemi, ani Słońca, ani
materii, ani świata fizycznego,
ani nawet czasu w formie w jakiej
my go teraz znamy. Cały wszechświat
był wówczas pustką o nieskończonych
rozmiarach. Zgodnie jednak ze stwierdzeniami
owej teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
gdzieś w obrębie owej nieskończonej pustki
wszechświata istniała wówczas gigantyczna
kropla niezwykłego płynu zwanego przeciw-materią.
Przeciw-materia jest dokładnym przeciwieństwem
"materii" którą ludzka nauka poznała
dotychczas. Odwrotnie do tego jak materia
wykazuje posiadanie masy, inercji, czy
tarcia, owa przeciw-materia jest bezważka,
nie wykazuje inercji, oraz nie formuje
tarcia. Stąd bez przerwy jest ona w
stanie ruchu. Najważniejsze jednak z
owych przeciwnych do materii atrybutów
przeciw-materii, są jej atrybuty
intelektualne. Odwrotnie do tego jak
materia jest "głupia" w swoim stanie
naturalnym, przeciw-materia jest
inteligentna. Znaczy przeciw-materia
jest w stanie gromadzić i przechowywać
informacje, oraz myśleć w swoim stanie
naturalnym. W sensie swoich własności,
owa kropla przeciw-materii na samym
początku czasów była więc rodzajem
jakby płynnego komputera. Komputer
ten jednak początkowo nie posiadał
w sobie żadnego programu. Jednak
formująca go przeciw-materia
istniejąca tylko w stanie wieczystego
ruchu, już na początku czasów
tworzyła strumienie i wiry jakie
przepływały sobie z jednego końca
na drugi w owej gigantycznej kropli
przeciw-materii zawieszonej w próżni
rozmiarowo nieskończonego wszechświata.
Powyższy opis początkowych warunków w
jakich przebiegała samo-ewolucja Boga
wcale nie został zaczerpnięty z sufitu.
Faktycznie to istnieje spory materiał
dowodowy że tak właśnie było. Jeśli
ktoś jest zainteresowany owym materiałem,
to może go znaleźć w tomach 4 i 5 monografii
[1/4].
Aby dać tutaj choćby mały jego przykład,
to jednym z dowodów na fakt że
wszechświat jest puską o nieskończonych
rozmiarach (a nie np. niekończącą się
przestrzenią całą wypełnioną galaktykami)
jest nasza wyobraźnia. Zgodnie bowiem
z ustaleniami
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
my nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie
niczego co nie istnieje we wszechświecie -
bo takie coś nie posiada ani swojej "nazwy"
ani też definicji w jezyku wszechświata
zwanym ULT. (Opisy języka ULT zawarte są
w punkcie #B4 strony internetowej o telepatii,
a także w podrozdziale I5.4 z tomu 5
monografii
[1/4].)
Jak też się okazuje, nikt z nas nie jest
w stanie wyobrazić sobie nieskończenie
dużego wszechświata zapełnionego "czymś",
np. galaktykami, chociaż każdy bez trudu
jest w stanie wyobrazić sobie pustkę o
nieskończonych rozmiarach.
W trakcie początkowej fazy przelewania
się płynnej przeciw-materii z jednego końca
owej gigantycznej kropli w inny jej koniec,
przeciw-materia się samo-uczyła. Wszakże
jest ona inteligentnym płynem. Owo
samouczenie się przeciw-materii powodowało
powstawanie najróżniejszych naturalnych
programów w jej pamięci. Po jakimś więc
czasie w pamięci z obrębu owej przeciw-materii
powstało sporo inteligentnych "programów".
(Owa pamięć na programy i dane, zawarta we
wnętrzu przeciw-materii, faktycznie
formuje jeszcze jeden odrębny świat,
nazywany światem wirtualnym.
świat wirtualny jest jednym z trzech
odrębnych światów wszechświata, obok
"przeciw-świata" oraz naszego "świata
fizycznego". To w owym świecie wirtualnym
rezyduje Bóg, czyli pierwotny program
wszechświata którego ewolucja opisywana
jest w niniejszym punkcie tej strony.
To także w owym świecie wirtualnym
my wszyscy lądujemy po naszej śmierci
fizycznej.)
Programy te zaczęły nabywać samo-świadomości.
Wiedziały więc że one są one. Nauczyły
się przemieszczać w obrębie owej
przeciw-materii. Poznały też sposoby
na jakie mogły nadawać przeciw-materii
w jakiej rezydowały rodzaj ruchu jaki
im odpowiadał. Owe programy powstałe
w przeciw-materii uformowały więc rodzaj
samo-świadomych istot. Tyle że istoty
owe nie miały ciał, a po prostu były
programami które rezydowały w płynnej
i inteligentnej przeciw-materii. Owe
programy wolno więc nazywać "istotami
duchowymi". Z czasem owe istoty duchowe
dowiedziały się nawzajem o istnieniu
innych podobnych do siebie istot. Zaczęła
się więc konkurencja pomiędzy nimi.
Z czasem owa konkurencja przekształciła
się w walkę. W walce tej zwyciężył jeden
program który zdołał zniszczyć lub
pochłonąć wszystkie pozostałe podobne
do siebie programy. Ten jedyny program
jaki przetrwał z owych czasów walki,
to obecny
Bóg.
Nadrzędna więc istota którą obecnie
nazywamy Bogiem, jest po prostu jednym
ogromnym samoświadomym programem który
samorzutnie wyewolucjonował się w inteligentnej
przeciw-materii.
Istnieje dosyć spory materaił dowodowy
na poparcie ustalenia że Bóg powstał w
wyniku naturalnej ewolucji opisanej powyżej.
Przykładowo, na poparcie faktu że początkowo
powstało kilka istot duchowych które
następnie walczyły ze sobą, świadczy
wpisanie przez Boga takiej właśnie
konkurencji i walki w byt praktycznie
każdej żywej istoty. Z kolei na poparcie
faktu że Bóg jest ogromnym naturalnym
programem jaki sam powstał w inteligentnej
płynnej przeciw-materii świadczy fakt,
że program jest relatywnie łatwy do
samo-powstania w obrębie inteligentnego
komputera który nieświadomie
dokonuje jakichś działań.
Szerszy wykaz
owego materiału dowodowego na samo-ewolucję
Boga przytoczono w następnym punkcie
#B3 poniżej.
Po swoim powstaniu Bóg nauczył się absolutnie
panować na zachowaniami płynnej przeciw-materii
w jakiej rezydował. Samotne istnienie
wzbudziło w nim też tęsknotę do stworzenia
z owej przeciw-materii jakichś istot które
byłyby do niego podobne, jednak które byłyby
podrzędne w stosunku do niego - tak że
nie musiałby z nimi konkurować ani z nimi
walczyć. W ten sposób w Bogu zrodziła się
idea stworzenia świata fizycznego oraz
stworzenia człowieka.
#B3.
Źródła naszych trudności z zaakceptowaniem
powyższego modelu naturalnej samo-ewolucji
Boga,
wraz z przykładami materiału dowodowego na
poprawność tego modelu:
Motto:
"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga, i
Bogiem było Słowo.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek
posłany przez Boga -
Jan mu było na imię."
(Cytowanie początka
bibilijnej Ew. św. Jana 1:1-14.)
Większość z nas ludzi ma nieopisane
trudności z rozumowym i logicznym
zaakceptowaniem wszystkiego co odbiega
od ich nawyków, co szkodzi ich interesom,
co zasadza się na istnieniu nieskończoności,
itp. Dlatego w przytoczonym powyżej
wyjaśnieniu i modelu naturalnej ewolucji
Boga, większość ludzi będzie skłonna
odrzucić owo wyjaśnienie pod wymówką,
że zawiera ono w sobie elementy nieskończności.
Źródła owej skłonności będą jednak wywodziły
się z któregoś z następujących faktów:
(i)
Myślowego nawyku do skończoności.
Wszystko co tylko nas otacza i co możemy
egzaminować z użyciem naszych zmysłów, ma
skończony charakter. Znaczy wszystko ma
początek i koniec, ograniczone wymiary,
skończony czas trwania, itp. Dlatego
większość ludzi nabywa nawyku myślenia
wyłącznie w kategoriach skończoności.
Jeśli takim ludziom powie się że coś
jest nieskończonie wielkie lub
nieskończenie długotrwałe, wówczas oni
dopytują się podchwytliwie "a co znajduje
się za tym". Jeśli zaś ich się informuje
że coś istniało nieskończnie długo, tacy
ludzie zaptują "a co było przed tym"
lub "a co będzie po tym". Tymczasem
istnienie nieskończoności jest
faktem. Istnieje ono w matematyce.
Istnieje ono w naszej wyobraźni
(np. większość z nas może jednak
wyobrazić sobie nieskończenie długie
życie, czy nieskończenie długą miłość).
Istnieje też w rzeczywistości
wszechświata. Nieskończenie rozległy
wszechświat jest rzeczywistością i
aby go zrozumieć trzeba jedynie
przenieść nasze myślenie do kategorii
nieskończoności. Jeśli zaś ktoś wdaje
się w rozważania typu zaprezentowanego
w poprzednim punkcie, wówczas nigdy
nie dojdzie w owych rozważaniach do
ważnych konkluzji jeśli nie zaakceptuje
istnienia nieskończoności. Bez jej
zaakceptowania, on sam będzie dreptał
w nieskończoność w jednym i tym samym
miejscu, bezproduktywnie starając się
rozwiązać dylemat "co było wcześniej -
jajko czy kura". (Wszakże w skończonym
świecie przed jajkiem musiała być kura,
zaś przed kurą musiało być jajko.
Tylko w nieskończonym wszechświecie
zawierającym także Boga
daje się
precyzyjniej określić, że jednak
najpierw musiało zostać stworzone jajko -
czyli program i informacja, a dopiero
z niego mogła potem się rozwinąć kura.)
(ii)
Religijnej indoktrynacji. Indoktrynacja
ta zaprogramowała wierzących stwierdzeniem,
że to Bóg istniał nieskończonie długo, a nie
jakaś tam "gigantyczna kropla przeciw-materii".
Tyle tylko że owa indoktrynacja nie wyjaśnia
precyzyjnie która z Boskich Osób istniała
nieskończenie długo, mianowicie czy był to
Bóg Ojciec, czy Duch święty, czy też może
Syn Boży - wszakże zgodnie z chrześcijaństwem
Bóg składa się z owych Trzech Osób. Osoby
głęboko religijne, dla których Bóg jest
kwestią wiary a nie kwestią wiedzy, będą
więc odrzucały poprzednie wyjaśnienie na
bazie że rzekomo zaprzecza ono ich religijnej
indoktrynacji. Oczywiście będą tutaj w
błędzie. Wszakże jeśli przeanalizować
dokładnie wyjaśnienia z poprzedniego punktu
o ewolucji Boga, to stwierdzają one
dokładnie to samo co stwierdza każda religia.
Tyle że czynią to znacznie precyzyjniej
i że wyjaśniają to na rozum a nie na wiarę.
Wszakże wyjaśniają one że składowa Boga
która przez religię chrześcijańską nazywana
jest "Bogiem Ojcem", albo "Przedwiecznym"
czy "Starowiecznym" (czyli "przeciw-materia")
faktycznie istniała nieskończenie długo -
czyli zawsze. Ewolucję przeszła jedynie ta
składowa Boga którą chrześcijaństwo nazywa
"Duchem świętym" albo "Słowem", zaś
totalizm "wszechświatowym intelektem" -
czyli naturalny program który rezyduje w
owej przeciw-materii. Odrzucanie więc
poprzednich wyjaśnień na bazie religijnej
indoktrynacji jest czepianiem się
terminologii, zamiast zgłębiania
meritu sprawy.
(iii)
Zwalczania ustaleń Konceptu Dipolarnej
Grawitacji przez
krzewicieli zła.
Jednym z poważnych problemów swobodnego
upowszechniania ustaleń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
jest, że na Ziemi skrycie działa potężna
organizacja okupacyjno-terrorystyczna
której istnienie ów koncept ujawnia.
Organizacja ta za wszelką cenę i wszelkimi
środkami stara się powstrzymać, ośmieszyć,
zniwelować, zasabotażować, zastraszyć,
wyciszyć, lub zagłudzyć
upowszechnianie tego konceptu. Stąd
te fragmenty owego konceptu które się
zdołają przedrzeć przez jej zapory, są
przez nią usilnie zwalczane. Owo zwalczanie
jest wyraźnie widoczne w oszczerczej kampanii
która obecnie prowadzona jest w internecie
na temat tego konceptu.
Z powodu działania powyższych czynników,
wyjaśniony w poprzednim punkcie #B2
model rozwoju wszechświata zainicjowany
procesem ewolucji Boga, napotyka wiele
nieracjonalnego i złośliwego oporu
na swej drodze, zanim będzie on w stanie
przedrzeć się do ludzkiej świadomości.
Na szczęście dla tego modelu, istnieje
dosyć obszerny materiał dowodowy który
potwierdza jego poprawność i zgodność
z prawdą. Dlatego na użytek tych czytelników
którzy chcą ugruntować swoją racjonalną
wiedzę, lub którzy potrzebują dowodów
aby bronić zaprezentowany tutaj model
przed atakami np. "krzewicieli zła", poniżej
przytoczę chociaż najbardziej reprezentacyjne
przykłady tego materiału dowodowego.
Oto najpowszechniej znane jego przykłady:
(1)
Informacje zawarte w religiach które
potwierdzają poprawność podanego
poprzednio modelu. Na przekór
że to właśnie wysoce religijni ludzie
mają spore opory przed zaakceptowanie
samo-ewolucji Boga, właśnie w stwierdzeniach
religii zawarta jest największa ilość
potwierdzeń na poprawność opisywanego
tu modelu. Problem jedynie z tym, że
dotychczas nie posiadając klucza
do właściwego interpretowania tych
informacji - takiego jak np. klucz stworzony
nam obecnie przez Koncept Dipolarnej
Grawitacji, ludzie interpretowali te
informacje w sposób niewłaściwy.
Przytoczmy poniżej kilka przykładów
takich potwierdzających stwierdzeń
religijnych, wraz z wyjaśnieniami
jak należy je interpretować:
(1a)
"Na początku było słowo,
a Słowo było u Boga, i
Bogiem było Słowo.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek
posłany przez Boga -
Jan mu było na imię."
(Cytowanie początka Bibilijnej Ew. św. Jana 1:1-14.)
W czasach kiedy formowały
się religie, ludzie nie
znali takich dzisiejszych pojęć jak
"program" czy "komputer". Aby więc
wyrazić jakoś, że na samym początku
wszystkiego powstał "program", musieli
oni użyć innego już znanego im pojęcia,
które jest najbliższe do pojęcia programu.
Pojęciem tym jest właśnie "słowo" - czyli
informacja, znaczy algorytm i program.
(1b)
"Bóg istnieje w trzech osobach" (tj. jako Święta Trójca).
Znaczy nawet religia chrześcijańska
wyraźnie odróżnia przeciw-materię
(znaczy "Boga Ojca" albo "Przedwiecznego",
czasami tłumaczonego też na Polski
jako "Starowieczny" - czyli płynny
komputer w którym program Boga
rezyduje), od samego programu
Boga (znaczy od "Ducha świętego"),
oraz od świata fizycznego który ów
Bóg stworzył (czyli od "Syna Bożego").
Jednocześnie ta sama religia wcale
nie rozróżnia takich trzech składowych
w istotach ludzkich. Religia ta więc
zachowuje się dokładnie tak samo jak
dzisiejsi naukowcy. Wszakże naukowcy
ci w komputerach też odróżniają
hardware od software oraz od
peryferiów. Jednak jednocześnie
wcale nie chcą oni wyróżnić czy
choćby odnotować obecności
owych trzech odmiennych składowych
np. w ludziach czy w zwierzętach.
(1c)
"Bóg istniał wiecznie". (Ps 45:7)
Opisywany tutaj model stwierdza dokładnie
to samo co religie, mianowicie że "Bóg
istniał wiecznie". Tyle tylko że model
ten uściśla owo stwierdzenie. Informuje
on bowiem że wiecznie istniała ta składowa
Boga, którą religia chrześcijańska nazywa
"Bóg Ojciec" albo "Przedwieczny", zaś
którą Koncept Dipolarnej Grawitacji
nazywa "płynnym (wszechświatowym)
komputerem", albo "gigantyczną kroplą
przeciw-materii".
(1d)
"Bóg stworzył świat i człowieka". To
zaś oznacza, że przed stworzeniem świata
i człowieka Bóg był niekompletny - nie miał
wszakże części którą stworzył później. Taka
zaś niekompletność oznacza, że Bóg się uczy,
rozwija i udoskonala w miarę upływu czasu.
Z kolei jego uczenie się i rozwijanie znaczy,
że istniał taki moment czasowy kiedy Bóg
jeszcze nie posiadał wymaganej dla Boga
wiedzy, czyli kiedy zaczęła się jego
ewolucja jako Boga.
(2)
Istnienie w języku ULT słow i definicji
które potwierdzają poprawność podanego
poprzednio wyjaśnienia. Na przekór
że nasze nawyki myślowe wstrzymują nas
przed zaakceptowaniem faktu, że coś
(przykładowo wszechświat) istnieje
nieskończenie długo i nie miało ani
początka ani końca, na poziomie naszej
intuicji - korzystającej z definicji i
słów języka ULT, takie nieskończone istnienie
wszechświata jest łatwo akceptowalne.
W podobny sposób nasza intuicja akceptuje
też inne nieskończone koncepty, takie jak
wieczna miłość, wieczne istnienie naszej
duszy, czy możność nieskończenie długiego
życia po tym jak ludzkość pokona śmierć.
Aby więc zrozumieć fakt nieskończenie
długiego istnienia wszechświata wraz z
ową początkową kroplą przeciw-materii,
musimy odwołać się do wyobraźni z
naszej intuicji, znaczy do definicji
zawartych w języku ULT.
(3)
Istnienie materiału dowodowego który wykazuje,
że Bóg nieustannie udoskonala sam siebie oraz
cały wszechświat.
Z kolei jeśli Bóg się udoskonala, to oznacza,
że musiał istnieć taki moment czasowy kiedy
jego wiedza była bliska zero, czyli kiedy
NIE było jeszcze owej powiększającej swoją
wiedzę składowej Boga. Natomiast na fakt,
że Bóg faktycznie nieustannie powiększa
swoją wiedzę wskazuje cały szereg dowodów.
Ich przykłady obejmują m.in.:
(3a)
Strukturę "przestrzeni czasowej".
Struktura ta jest tak zaprojektowana,
aby Bóg nieustannie mógł ją przeprogramowywać.
To zaś oznacza, że Bóg jednak nieustannie
się uczy - czyli że jego wiedza nie pozostaje
zawsze na tm samym poziomie. Ucząc zaś się,
Bóg wprowadza kolejne udoskonalenia do już
istniejącej "przestrzeni czasowej". (Owa
"przestrzeń czasowa" opisana jest dokładniej
na stronach internetowych o
wehikułach czasu oraz o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
(3b)
Sposób na jaki Bóg ukształtował świat fizyczny.
Sposób ten wskazuje, że intencją Boga było
nieustanne udoskonalanie tego świata. Tylko
bowiem potrzeba takiego udoskonalanie wyjaśnia
dlaczego w świecie fizycznym istnieje cierpienie,
choroby, śmierć, zło,
szatańscy UFOnauci, itp.
(3c)
Fakt że każda prawda musi przebijać się przez morze
nieprawdy. W ten sposób bowiem Bóg testuje
wartość owej prawdy. Z kolei jedyny powód jaki
logicznie tłumaczy konieczność dokonywania
niezliczonej liczby takich testów, to potrzeba
uczenia się i powiększania wiedzy.
(3d)
Wpisanie potrzeby usprawniania w niedoskonałość
człowieka. Bóg stworzył wysoce niedoskonałego
człowieka. A mógł go przecież stworzyć doskonałym.
Tym samym w ową niedoskonałość Bóg wpisał potrzebę
udoskonalania się i uczenia się.
(3e)
Potrzeba uczenia się i udoskonalania może być
dla Boga warunkiem jego przetrwania. Wszakże
na naszym poziomie wiedzy nie jest nam wiadomo,
czy przypadkiem w ogromnej pustce przestrzeni
wszechświata nie istnieją gdzieś podobne choć
inne krople przeciw-materii jakie też wygenerowały
nadrzędne istoty podobne do naszego Boga. Może
więc nastąpić sytuacja, że nasz Bóg zostanie
nagle skonfrontowany z jedną z takich istot.
(4)
Istnienie materiału dowodowego który bezpośrednio
potwierdza wieczne istnienie "gigantycznej kropli
przeciw-materii zawieszonej w nieskończonej pustej
przestrzeni". Oto najpowszechniej znane przykłady
takiego materiału dowodowego:
(4a)
Symbol nieskończoności (tj. ósemka zorientowana
w pozycji leżącej). Jak wyjaśniono to
w punkcie #D6 strony internetowej o
telepatii,
nasza cywilizacja otrzymuje powtarzalne przekazy
telepatyczne od innych totaliztycznych cywilizacji
o wyższym od ludzkiego poziomie zaawansowania.
W dawnych czasach takie przekazy nazywano
"objawieniami", podczas gdy w obecnych czasach
nazywa się je "automatycznym pismem" albo
"przekazami kontaktowców". W przekazach tych przesyłana
jest ludziom wiedza, jakiej przy naszym niskim
poziomie zaawansowania ludzkość nie jest jeszcze
w stanie sama sobie wypracować. Jedną z takich
informacji przesłanych ludzkości w ten sposób,
była wiedza na temat nieskończoności wszechświata,
a także symbol tejże nieskończoności. Symbolem
tym okazuje się być "leżąca ósemka". Jak każda
osoba jest też w stanie łatwo to sobie sprawdzić,
symbol ten odwzorowuje trajektorie po jakich musi
następować cyrkulacja informacji (np. cyrkulacja
naturalnych programów) w obrębie właśnie takiej
skończonej "kropli przeciw-materii" zawieszonej
w nieskończonej pustce wszechświata oraz
podzielonej na świat fizyczny oraz na przeciw-świat.
Tymczasem gdyby owa "kropla przeciw-materii"
miała kształt odmienny niż rodzaj gigantycznej
kropli o skończonych wymiarach, przykładowo
rozciągała się w nieskończoność i nie posiadała
ograniczonych wymiarów, wówczas symbol
nieskończoności musiałby być inny - przykładowo
mając formę leżącej litery X zamiast leżącej ósemki.
(4b)
"Przedwieczny" z religii chrześcijańskiej.
W tradycji chrześcijaństwa, przykładowo w
Biblii, utrwalona jest informacja że tylko
jedna składowa Boga istaniała po wsze czasy.
Składowa ta najwłaściwiej tłumaczona jest
na polski jako "Przedwieczny" (dosłownie
"prastarych dni"), albo "Starowieczny".
Po angielsku najczęściej referują do niej
pod nazwą "Ancient of Days".
Referencje do niej znajdują się m.in. w
następujących wersetach Biblii: Ks. Daniela
7:9, 7:13, oraz 7:22. Dokładniejsze jednak
interpretacje tej składowej Boga wymagają
badania również innych źródeł staro-chrześcijańskich -
przykładowo starych psalmów z kościoła Prezbyteriańskiego.
Owe dokładniejsze interpretacje nazwy "Przedwieczny"
dla opisywanej tutaj "wiecznie istniejącej kropli
przeciw-materii" przytoczone zostały w podrozdziale
S5 z tomu 14 monografii
[1/4].
(5)
Istnienie w opisywanym tutaj modelu podobnej
liczby elementów nieskończoności, jakie zawarte
są też i w każdym innym znanym ludzkości wyjaśneniu
dla problemu pochodzenia świata i człowieka.
Jakiekolwiek wyjaśnienie dla początków
wszechświata by się nie rozważyło,
zawsze będzie ono miało ten sam problem
"a co było przedtem". Zawsze też jakiś
punkt tego wyjaśnienia musi sugerować
"nieskończnoność". Taki problem natychmiast
się pojawi jeśli ktoś uważnie rozpatrzy np.
owo nieprecyzyjne religijne wyjaśnienie
stwierdzające że zawsze istniał Bóg (jednak
nie wyjaśniające która dokładnie składowa
Boga to była). Wszakże bez zaakceptowania
nieskończoności zrodzą się wtedy pytania w rodzaju
"czy Bóg posiadał całą swoją obecną wiedzę już
od samego początku", "jeśli Bóg istniał wiecznie
to dlaczego musiał on stworzyć świat fizyczny
i człowieka zamiast i te też miały istnieć
wiecznie"
, "jeśli Bóg stworzył człowieka
to dlaczego uczynił to dopiero relatywnie
niedawno", "co Bóg czynił zanim stworzył
świat i ludzi", itd., itp. Tak też będzie
i w przypadku twierdzenia dzisiejszej nauki
ziemskiej, że na początku był "wielki wybuch".
Wszakże także i wówczas dociekliwi będą zadawali
pytania w rodzaju "a co było przed wielkim wybuchem",
"co spowodowało zaistnienie wielkiego wybuchu",
"skąd się wzięła cała owa energia i masa wypływająca
z wielkiego wybuchu", "co leży poza granicami
rozprężającego się wszechświata", "dlaczego
każdy z rzekomych 'dowodów' na wielki wybuch
może też być interpretowany jako dowód na
samo-ewolucję Boga", itd., itp. Dlatego
niemożność zaakceptowania nieskończonego
istnienia "gigantycznej kropli przeciw-materii"
sprowadza się do ujawnienia się dokładnie tych
samych nawyków myślenia, które u innych ludzi
generują niemożność zaakceptowania nieskończonego
istnienia gotowego Boga, czy niemożność
zaakceptowania nieskończoności wielkiego
wybuchu. Faktycznie też, cokolwiek by ktoś
nie postulował że istniało to nieskończenie długo,
zawsze ci którzy myślą wyłącznie w kategoriach
trywialnych nawyków myślowych skończonego
świata fizycznego starają się temu postawić zarzut,
"a co stworzyło to coś istniejące od samego początku".
Dlatego kluczem do znalezienia zgodnego z prawdą
wyjaśnienia dla pochodzenia świata i człowieka
wcale nie jest uniknięcie uwzględnienia w tym
wyjaśnieniu jakiejś formy nieskończoności.
Uwzględnienia nieskończoności nie da się
bowiem uniknąć. Wszakże nieskończoność jest
składową i częścią wszechświata. Kluczem
tym jest więc znalezienie takiego scenariusza
i modelu który zawiera w sobie nieskończoność
a jednocześnie który ma najwyższe prawdopodobieństwo
zaistnienia w praktyce, oraz którego poprawność
jest podpierana przez największą ilość materiału
dowodowego.
(6)
Scenariusz i model opisany w poprzednim
punkcie #B2 ma najwyższe prawdopodobieństwo
zaistnienia w rzeczywistości.
Jeśli rozważyć wszystkie możliwe
scenariusze i modele powstania
świata i człowieka które uwzględniają
w sobie nieskończność, wówczas niektóre
z nich będą miały większą szansę pokrywania
się z prawdą od innych. Te bardziej poprawne
muszą wykazywać dwie cechy, mianowicie
(1) musi je podpierać największa liczba dowodów,
oraz (2) muszą one posiadać najwyższe
prawdopodobieństwo zaistnienia w rzeczywistości.
Faktycznie też scenariusz i model powstania
świata i człowieka opisany w niniejszej części
tej strony podpierany jest przez
najwyższą liczbę materiału dowodowego.
Najbardziej też zgadza się on ze znanymi
zasadami działania wszechświata. Stąd
scenariusz ten i model posiada najwyższe
prawdopodobnieństwo zaistnienia w rzeczywistości
ze wszystkich scenariuszy dotychczas znanych
ludzkości.
#B4.
Dlaczego
Bóg
stworzył najpierw świat fizyczny a potem człowieka:
Nadrzędnym celem Boga jest powiększanie
swojej własnej wiedzy oraz powodowanie
rozwoju wszechświata do coraz doskonalszej
formy. Jednak żaden rozwój nie jest możliwy
jeśli to co ma się rozwijać nie dokonuje interakcji
z czymś zupełnie odmiennym. Aby więc
powiększać swoją wiedzę oraz aby powodować
rozwój wszechświata, Bóg musiał stworzyć
coś co jest zupełnie odmienne od niego
samego. Tym czymś co Bóg stworzył
był właśnie świat fizyczny w jakim żyjemy,
a także istoty myślące które świat ów zamieszkują -
znaczy my ludzie. Po stworzeniu świata
fizycznego i ludzi, Bóg może teraz powiększać
swoją wiedzę dokonując na nas najróżniejszych
eksperymentów oraz obserwując co w
następstwie tych eskperymentów się
stanie.
Oczywiście, kiedy Bóg tworzył świat fizyczny
i człowieka, ciągle pamiętał on swe przykre
doświadczenia z przeszłości. Wszakże na
początku swego istnienia musiał on walczyć
o dominację nas wszechświatem z podobnymi
do siebie doskonałymi i ponadczasowymi
stworzeniami duchowymi.
Dlatego Bóg zdecydował się zaprojektować
nas i nasz świat fizyczny w taki sposób,
abyśmy wypełniali cały szereg wymagań
jakie on nałożył na swoje stworzenia.
Niektóre z tych wymagań obejmowały:
(1)
Niedoskonałść i zawodność.
Aby utrzymywać swoją nadrzędność i przewagę
nad nami i nad naszym światem, Bóg stworzył
nasz świat i nas jako wysoce niedoskonałych
i zawodnych.
(2)
Ograniczona długość życia. Znaczy nasz czas
życia jest z góry zdefiniowany i ograniczony.
Motto:
"Absolutnie wszystko w całym wszechświecie jest tylko jedną z wielu
odmiennych manifestacji inteligentnej przeciw-materii oraz naturalnych
programów które rezydują w tej przeciw-materii i które sterują jej zachowaniami."
Aby dokonać stworzenia świata i człowieka,
Bóg zrealizował 6-fazowy proces tworzenia
jaki skrótowo opisany jest w Biblii (patrz tam
"Księga Rodzaju", 1:1-31). Niestety, bibilijny
opis tego tworzenia używa bardzo archaicznego
języka, a ponadto jest ogromnie skrócony.
Przykładowo, w czasach kiedy go spisywano
przez słowo "ziemia" rozumiano zarówno
"pierwiastki chemiczne", jak i "gleba".
Z kolei pod słowem "woda" rozumiano
wówczas zarówno ów niezwykły płyn z
przeciw-świata, który przez
Koncept Dipolarnej Grawitacji
nazywany jest "przeciw-materią", jak
i faktyczną wodę ze świata fizycznego.
W owym opisie bibilijnym te same słowa
używane są więc w różnych miejscach w
takich drastycznie odmiennych znaczeniach.
Dlatego aby naprawdę rozumieć jak dokonane
zostało stworzenie świata fizycznego
oraz człowieka przez Boga, konieczne jest
przetłumaczenie tamtego opisu bibilijnego
na naszą dzisiejszą terminologię naukową.
Przetłumaczenie owo dokonane jest właśnie
na w/w stronie o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji
(patrz tam "część I"). Ponieważ jednak
czytelnik może nie mieć dostępu do owej
odrębnej strony, poniżej podsumowane
zostaną najważniejsze z zawartych tam
stwierdzeń. Oto więc poszczególne
stadia owego sześciostopniowego procesu
tworzenia świata fizycznego oraz ewolucji
człowieka, jeśli stadia te opisane są
z użyciem dzisiejszej terminologii naukowej:
(1)
Stworzenie ziemi i światła. Pierwsza faza
tworzenia naszego świata fizycznego spełniającego
wymagania i warunki opisane w poprzednim punkcie
#B4, wymagała opracowania naturalnych programów
które transformowały płynną przeciw-materię
z przeciw-świata w stałą materię z naszego
świata. Przeciw-materia jest inteligentnym
płynem wieczystym, który istnieje nieskończenie
długo i który bez przerwy znajduje się w
stanie wieczystego ruchu.
Konieczne więc było takie przetransformowanie
owej przeciw-materii, aby zaczęła ona wykazywać
atrybuty jakie są dokładnie odwrotne do
naturalnych atrybutów owego niezwykłego płynu.
Dlatego owe naturalne programy które Bóg wówczas
opracowywał
musiały powodować takie zachowania
przeciw-materii, aby jej cechy uległy odwróceniu
na dokładnie przeciwstawne do siebie. Efekt
odwrócenia cech owej przeciw-materii Bóg
uzyskał poprzez takie jej przeprogramowanie
aby uformowała ona dwa przeciwstawne rodzaje
semi-trwałych wirów. Owe wiry opisane
są pod nazami "wiru niżowego" oraz wiru wyżowego
na stronach internetowych o
huraganach i o
tornadach,
a także w podrozdziale H4.2 z tomu 4 monografii
[1/4].
Dzięki temu przeprogramowaniu, nieustannie
poruszająca się przeciw-materia uformowała
semi-trwałe obiekty w formie wirów. Z kolei
z owych wirów kontrolowanych przez takie naturalne
programy, płynna przeciw-materia która realizowała
zawarte w tych programach rozkazy uformowała
semi-trwałe "obiekty" reprezentujące cząsteczki
elementarne. Z kolei z owych cząsteczek elementarnych
uformowane zostały wszelkie pierwiastki
chemiczne (czyli, jak w dawnej terminologii
je nazywano, obiekty reprezentujące "ziemię"),
a także softwarowe "obiekty" reprezentujące
wszelkie podstawowe zjawiska fizykalne świata
fizycznego (czyli, głównie najróżniejsze
odmiany promieniowania elektromagnetycznego -
znaczy "światła"). W ten sposób stworzona
została "ziemia" oraz "światło". Owe
"obiekty" to po prostu naturalne programy
oraz odpowiednie konfiguracje wirów
płynnej przeciw-materii która realizuje
treść tych programów. Ich opis przytoczony
jest m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także na odrębnej stronie o
wehikułach czasu,
gdzie są one objaśniane jako podstawowe składowe
tzw. "przestrzeni czasowej". Generalnie owe "obiekty"
daje się porównać do obiektów z dzisiejszego OOP
(tj. Obiektowo Orientowanego Programowania), np.
do obiektu jakiegoś "guzika" jaki pokazuje się na
ekranie naszego komputera. "Obiekty" te bowiem
są bardzo podobnie do owych obrazów komputerowych
(np. obrazu "guzika"). Przykładowo, na ekranie
komputera taki "guzik" wyglada na twór solidny,
na którym daje się realizować najróżniejsze
manipulacje, np. daje się go przenosić w inne
miejsca ekranu, zmieniać jego kolor, zmniejszać
go lub zwiększać, itp. Jednak w rzeczywistości
jest on programem, oraz obrazem formowanym
przez ten program za pomocą komputerowego
hardware. Podobnie owe materialne "obiekty"
formowane z naturalnych programów zawartych
w przeciw-materii, oraz z obrazu formowanego
przez hardware owej przeciw-materii, też wyglądają
solidnie, poddaja się manipulacji i przemieszczaniu, itp.
(2)
Stworzenie sklepienia oddzielającego płyny (wody).
Po stworzeniu semi-trwałej materii z odpowiednio
zaprogramowanych wirów płynnej przeciw-materii,
oraz po stworzeniu podstawowych zjawisk fizycznych,
Bóg oddzielił ową materię i zjawiska fizyczne od
przeciw-materii i od przeciw-świata. W tym celu
umieścił je obie w dwóch zupełnie odrębnych światach.
W ten sposób Bóg stworzył wówczas cały "świat
fizyczny" - który religia chrześcijańska nazywa
Synem Bożym.
(Jest to bardzo trafna nazwa, zważywszy że przeciw-świat
nazywa ona "Bogiem Ojcem", zaś ów program tzw.
"wszechświatowego intelektu" jaki powstał w wyniku
naturalnej ewolucji w obrębie tzw. "świata wirtualnego"
nazywa ona "Duchem Świętym". Ów świat wirtualny
to po prostu "programowa pamięć" przeciw-materii.)
Następnie Bóg stworzył nieprzenikalną barierę jaka
oddziela ów świat fizyczny od przeciw-świata. Przez
barierę ową nie jest w stanie się przedostać niemal nic
poza właśnie naturalnymi programami rezydującymi w
przeciw-materii. Aczkolwiek w podanym tu opisie owa
druga faza tworzenia świata fizycznego może wydawać
się prosta i łatwa, faktycznie wymagała ona dokonania
całkowitego przekonfigurowania przeciw-świata. Wszakże
każdy obiekt ze świata fizycznego otrzymał wówczas swój
duplikat w przeciw-świecie. Ponadto podtrzymywanie istnienia
owej nieprzenikalnej bariery pomiędzy obu światami, a także
softwarowa komunikacja poprzez ową barierę, wymagały
przygotowania ogromnej ilości niewypowiedzianie
złozonego oprogramowania które utrzymuje ścisłe
współdziałanie i współzależność obu światów,
jednocześnie zaś fizycznie oddziela je od siebie.
(3)
Wyklarowanie się lądów i mórz oraz ewolucja roslin.
Po softwarowym wydzieleniu i wyodrębnieniu świata
fizycznego Bóg zaczął softwarowo definiować poszczególne
prawa fizyczne panujące w owym świecie fizycznym.
Prawa te stopniowo pozwoliły mu z czasem posegregować
materię na odmienne kosystencje materii gazowej,
ciekłej, oraz stałej, pooddzielać owe rodzaje materii
od siebie, a także zacząć eksperymentować z tworzeniem
pierwszych organizmów żywych - które z natury
rzeczy musiały należeć do rodzaju roślin.
(4)
Powołanie ciał niebieskich. Po opracowaniu i wytestowaniu
działania ustanowionych przez siebie praw fizycznych
panujących w naszym świecie, Bóg zdecydował się
poszerzyć wypracowany wówczas (niewielki) prototyp
świata fizycznego. Poszerzenie to polegało na
stworzeniu całego dzisiejszego świata fizycznego
oraz całej "przestrzni czasowej". W ten sposób
uformowana został przestrzeń całego wszechświata,
obejmująca wszystkie gwiazdy, galaktyki, planety, itp.
(5)
Stworzenie i ewolucja żyjątek wodnych.
Po wypracowania podstawowych zasad działania
i rozwoju roślin, Bóg zaczął stopniowo wprowadzać
i ewoluować najróżniejsze odmiany zwierząt.
Na początku czynił to głównie w wodach oceanów.
(6)
Stworzenie i ewolucja zwierząt lądowych oraz
stopniowe stworzenie człowieka. Po dopracowaniu
wszelkich szczegółów kodów genetycznych i zasad
ewolucji, Bóg w końcu mógł sobie pozwolić na
stopniowe wypracowanie coraz doskonalszych
zwierząt lądowych, w ostatniej zaś kolejności - na
wyewolucjonowanie człowieka. Jak dokonał on
owej ewolucji człowieka, wyjaśnione to zostało
dokładniej w dalszej części niniejszej strony o
ewolucji człowieka.
Warto przy tym odnotować, że w człowieku jakiego
stworzył
Bóg
zakumulował on esencję wszelkich doświadczeń
z procesu swojej własnej ewolucji. Przykładowo,
zaraz po urodzeniu dziecko ludzkie jest jak
samoprogramująca się, inteligentna przeciw-materia
w czasach zanim jeszcze Bóg sam się w niej
wyewolucjonował. Wszakże dziecko to jest
jak pusty, samoprogramujący się komputer.
Tylko późniejsze życie owego dziecka programuje
je w końcową formę dorosłego człowieka. Z kolei
wzajemna sprzeczność pomiędzy nakłanianiem
ludzi przez liczne uczucia do czynienia tego co
potem okaże się dla nich złe, oraz logicznym dawaniem
ludziom znać przez ich pojedynczy organ sumienia
tego co potem okaże się dla nich dobrym, jest wpisanym
w człowieka wyrazem walki dobra i licznych form
zła, jaką to walkę na samym początku swego
istnienia sam Bóg musiał odbywać z innymi
podobnymi do siebie intelektami które wyewolucjonowały
się w przeciw-materii niemal równocześnie z
nim samym. Natomiast zasada że "ontogeneza
jest rakapitulacją filogenezy" (tzn. że "rozwój jednostki
powtarza rozwój całego gatunku") - opisana w punkcie
#C2 (5) niniejszej strony internetowej o
ewolucji człowieka,
jest ilustratywnym zademonstrowaniem ludziom
całej historii rozwoju ich gatunku.
(7)
Odpoczynek? Aczkolwiek obecną, siódmą
fazę tworzenia świata fizycznego Biblia nazywa
"odpoczynkiem", faktycznie Bóg cały czas
udoskonala swoje dzieło. Jest to możliwe,
ponieważ oprogramowanie tzw. "przestrzeni
czasowej" (opisywanej m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji)
zostało przez niego tak przezornie
przygotowane, że pozwala ono wprowadzać
nieustanne udoskonalenia do wszystkiego
co tylko Bóg zechce poprawić. Z kolei
po wprowadzenu jakiegoś udoskonalenia
natychmiast jego moc obejmuje całą
"przestrzeń czasową". Na podstawie
obserwowania tego co dzieje się we
wszechświecie i na Ziemi, wnioskuję
że Bóg obecnie eksperymentuje z
samodoskonalącą się organizacją tzw.
"rojów ludzkich". Taki "rój ludzki" to po
prostu jakaś cywilizacja złożona z ogromnej
liczby niedoskonałych osobników i żyjąca
w separacji od innych podobnych cywilizacji.
"Rój ludzki" różni się od rojów owadzich lub
zwierzęcych - jakich zalety ponad indywidulanymi
osobnikami Bóg już dawno przeeksperymentował.
Mianowicie, NIE ma on "królowej", zaś wszyscy
jego uczestnicy mają mniej więcej jednakowe cechy
i prawa oraz wszyscy dysponują wolną wolą. Obecnym
celem Boga najwyraźniej jest wypracowanie systemu
praw moralnych i społecznych, jakie spowodują że
taki "rój ludzki" jako całość będzie znacznie doskonalszym
tworem od każdego z jego istot składowych.
(Innymi słowy, Bóg stara się tak udoskonalić świat
fizyczny, że te "roje ludzkie" które w nim żyją w zgodzie
z prawami ustanowionymi przez Boga, jako całość
staną się pod każdym względem lepsze od każdej
ze składających się na te roje istot branej oddzielnie.)
Wszakże tylko takim typem eksperymentów daje się
wytłumaczyć niektóre fakty, np. m.in. i fakt że Bóg
stworzył na Ziemi warunki w jakich dobro i moralność
muszą się mozolnie przebijać przez zapory stawiane
im na drodze przez
krzewicieli zła,
albo też fakt że w ostatnich czasach zarysowuje się
wyraźnie widoczny spadek inteligencji i poziomu
doskonałości zarówno u ludzi jak i u ludzkich
krewniaków z kosmosu.
(Przykładowo, dzisiejsze pokolenie jest średnio
znacznie mniej inteligentne i zdecydowanie mniej
doskonałe niż było średnio pokolenie żyjące
tylko jakieś 50 lat temu.)
Nie wspomne już tutaj, że powyższy obecny cel Boga
jak zwykle stoi w jawnej sprzeczności z wierzeniami
ziemskich naukowców, którzy twierdzą że "całość jest
zawsze tylko tak dobra jak jej najsłabsza część". Niestety,
jak zawsze, ortodoksyjni naukowcy którzy upowszechniają
to stwierdzenie nie biorą pod uwagę doświadczenia Boga
w czynieniu niemożliwego osiągalnym.
Człowieka Bóg stworzył w ostatniej
(szóstej) fazie tworzenia świata
fizycznego. Wszakże aby go stworzyć,
najpierw Bóg musiał zgromadzić
odpowiedni zasób doświadczeń,
czyli wykonać nieskończoną liczbę
eksperymentów empirycznych. Stworzenia człowieka
Bóg dokonał na nieistniejącej już
obecnie planecie zwanej "Terra",
zlokalizowanej w układzie Wega
z gwiazdozbioru "Lutni".
(Opis tej planety przytoczony
jest w polskojęzycznym traktacie
[3b] -
patrz tam {5500}, a także podsumowany
w podrozdziale V3 z tomu 16 monografii
[1/4].)
Potem Bóg zniszczył ową planetę
aby nie odbierać ludziom wolnej
woli i pozwlać im dowolnie spekulować
o swoim pochodzeniu. Zniszczenia
owej planety "Terra" Bóg dokonał
jednak już po tym jak ludzkość
zdołała się rozprzestrzenić po
wszechświecie, przenosząc ze
sobą na inne planety również i
wszelkie rośliny oraz zwierzęta
jakie Bóg wcześniej stworzył
na Terra. Wszystkie istoty
rozumne obecnego wszechświata
są dzisiaj potomkami tamtych
pierwszych ludzi stworzonych
przez Boga na planecie Terra.
Podobnie jak w procesie tworzenia
każdego innego żywego stworzenia,
również i podczas tworzenia człowieka
Bóg korzystał z doświadczeń które
zgromadził już uprzednio w empiryczny
sposób. Doświadczenia owe miał on zapisane
w formie tzw. kodu genetycznego" - czyli
rodzaju jakby "języka programowania"
w którym Bóg wyraża pełny opis budowy
i cech danego stworzenia. Jak to zostanie
wyjaśnione w dalszej części niniejszej
strony, stworzenia człowieka Bóg dokonał
poprzez nieznaczne udoskonalenie kodu
genetycznego podbranego z istniejącego
przed człowiekiem stworzenia
wodno-lądowego - które z legend znamy
pod nazwą "syrena". Niestety,
stworzenie to całkowicie wyginęło na
Ziemi spory już czas temu. Ponieważ
jednak owa "syrena" sama była udoskonaloną
wersją wielorybów i delfinów, po jej
wyginięciu na Ziemi wieloryby i delfiny
pozostały obecnie najbliższymi ciągle
żyjącymi zwierzęcymi krewniakami człowieka.
Warto tutaj też odnotować, że proces tworzenia
ludzi wcale się nie zakończył na owej fazie nr 6
opisanej w Biblii, a trwa do dzisiaj. W chwili
obecnej Bóg realizuje fazę 7 która wprawdzie
wzmiankowana jest w Biblii, jednak do której
zwykle ludzie referują jako do "odpoczynku".
Tymczasem obecna 7-ma faza tworzenia
człowieka faktycznie jest eksperymentowaniem
nad "ludzkimi rojami". (Owe "ludzkie roje"
to rodzaje ogromnych organizmów zbiorowych,
które w przeciwieństwie do rojów owadzich czy
stad zwierzęcych, złożone są z jednostek
posiadających tzw. "wolną wolę" oraz zdolność
do logicznego myślenia.) Celem tego eksperymentowania
jest stworzenie takich warunków w których owe
"ludzkie roje" żyją i się rozwijają, aby roje takie jako
całość wykazywały znacznie lepsze jakości niż
jakości każdego z indywidualnych członków owych
rojów. Warto tutaj też odnotować, że z chwilą kiedy
obecna 7-ma faza tworzenia człowieka zakończy
się sukcesem, Bóg przystąpi do realizowania
8-mej fazy, którą będzie przetransformowanie
najlepszych ludzkich rojów do roli bogów jakim
dozwolone zostanie tworzenie ich własnych światów.
(W owej 8-mej fazie, "ludzkie roje" które nie spełnią
postawionych im wymagań jakościowych będą
przeznaczone "na odstrzał". Przestaną one bowiem
być wówczas już potrzebne.) Więcej na ten temat
wyjaśnione zostało w punkcie #I4 odrębnej strony
internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
#B7.
Dlaczego każdy z rzekomych "dowodów" na przypadkową
ewolucję, w rzeczywstości z taką sama mocą dowodzi
też faktu stworzenia człowieka przez
Boga:
Motto:
"Każdy z dowodów przez zwolenników przypadkowej ewolucji wskazywany
jako dowód na rzekomo 'naturalną' ewolucję człowieka, faktycznie z co
najmniej taką samą mocą dowodzi też faktu stworzenia człowieka przez
Boga. Nie istnieje też nawet jeden fakt który by podpierał wyłącznie
proces przypadkowej ewolucji człowieka, a zaprzeczał procesowi
celowego stworzenia człowieka przez Boga. Za to istnieje całe
zatrzęsienie materiału dowodowego który podpiera fakt stworzenia
człowieka przez Boga, a jednocześnie zaprzecza możliwości
przypadkowej ewolucji człowieka."
Wspominana już wcześniej mroczna moc
krzewicieli zła
rozpętała na Ziemi histeryczną kampanię
w stylu Huzia na Józia, jaka
bezwzględnie atakuje i wyniszcza zwolenników
stworzenia człowieka przez Boga. Okazuje
się jednak, że owa krzykliwa kampania
to faktycznie "kolos na glinanych nogach".
Jak bowiem się okazuje, praktycznie każdy
z rzekomych "dowodów" wskazywanych przez
zwolenników przypadkowej ewolucji człowieka,
iż jakoby świadczy on o "naturalnej" (czyli
czysto przypadkowej)
ewolucji człowieka,
faktycznie z co najmniej taką samą mocą
dowodzi też faktu stworzenia człowieka
przez Boga. Tyle, że owego ich podwójnego
podpierania aż obu wyjaśnień o pochodzeniu
człowieka naraz, jak dotychczas nikt nie
ujawnił ani nie wyjaśnił społeczeństwu.
Powodów dla przemilczania takiej obusieczności
owych rzekomych "dowodów" na naturalną
ewolucję jest aż kilka. Najważniejszym
z nich jest, że przed sformułowaniem
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
zwolennicy stworzenia człowieka przez
Boga nie mieli jeszcze narzędzia które by
im wskazywało w jaki sposób owe rzekome
dowody na ewolucję, faktycznie podpierają
także i ich wyjaśnienie. Innym powodem
jest owa krzykliwość i histeria zwolenników
ewolucji, a także niewybredność metod
jakimi się oni posługują w zwalczaniu
swoich przeciwników. Powoduje ona, że
nie ma zbyt wielu naukowców którzy mieliby
odwagę publicznie ujawnić chwiejność
dowodową zwolenników ewolucji. Tymczasem
faktycznie to nie istnieje nawet jeden fakt
który by podpierał wyłącznie proces przypadkowej
ewolucji człowieka, a zaprzeczał procesowi
celowego stworzenia człowieka przez Boga.
Za to istnieje całe zatrzęsienie materiału
dowodowego, który podpiera fakt stworzenia
człowieka przez Boga, a jednocześnie
zaprzecza on możliwości przypadkowej
ewolucji człowieka. Ów materiał dowodowy
który w sposób unikalny podpiera wyłącznie
prawdę o stworzeniu człowieka przez Boga,
został wskazany i omówiony w następnym
punkcie #B8 tej strony. W niniejszym
zaś punkcie skrótowo będzie wyjaśnione
w jaki sposób rzekome "dowody" zwolenników
przypadkowej ewolucji faktycznie są
dowodami na stworzenie człowieka.
Oto wykaz najważniejszych "dowodów"
wskazywanych przez zwolenników rzekomo
przypadkowej ewolucji człowieka, wraz
z wyjaśnieniami jak owe "dowody" faktycznie
z taką samą siłą podpierają sobą też
i fakt celowego stworzenia człowieka
przez Boga:
(1)
Zasada przetrwania najsilniejszego.
Zwolennicy przypadkowej ewolucji wskazują
ją jako korrony "dowód" mający wyjaśniać
mechanizm stojący za sposobem w jaki nowe
gatunki stworzeń ulegają wykształtowaniu.
Tymczasem jeśli przeanalizuje się samo-ewolucję
Boga opisaną w punkcie #B2, wówczas się
okazuje że również w przypadku celowego
tworzenia zwierząt przez Boga ta sama
zasada wypełnia aż cały szereg zadań.
Przykładowo: (a) upamiętnia ona fakt
walki o przetrwanie którą i sam Bóg
musiał odbyć podczas swojej własnej ewolucji,
(b) nieustannie przypomina ona możliwość
nadejścia w przyszłości podobnej walki
o przetrwanie, (c) dla wszystkich jest
ona czynnikiem motywującym rozwój,
powiększanie wiedzy, oraz pracę, (d)
stanowi fundament dla formowania tzw.
praw moralnych,
(e) promuje ona zdrowie wśród
zwierząt (patrz punkt #B8 poniżej),
itd., itp.
(2)
Ontogeneza jest rakapitulacją filogenezy.
(Tzn. że "rozwój jednostki powtarza rozwój
całego gatunku".) Zasada ta opisana jest
szerzej w punkcie #C2 (5) niniejszej strony
internetowej o
inteligentnie sterowanej ewolucji człowieka.
Faktycznie jest ona jednym z mechanizmów
w generalnej zasadzie którą Bóg kierował
się podczas tworzenia świata fizycznego,
że każde zdarzenie i każdy proces musi
pozostawiać jakieś trwałe ślady swego
zajścia. Zasada, że "ontogeneza jest
rakapitulacją filogenezy" jest sposobem
zapisu śladów całej historii rozwoju
danego gatunku.
#B8.
Jaki materiał dowodowy potwierdza że
człowiek został celowo stworzony przez
Boga,
a także że Bóg używa "inteligentnie
sterowanej ewolucji" w celu nieustannego
udoskonalania wszechświata:
Na fakt, że nie tylko ludzie, ale również
i Bóg stosuje proces stopniowego udoskonalania
(czyli "ewolucję") w swoim nieustannym wysiłku
do formowania coraz doskonalszego wszechświata,
a także iż Bóg użył procesu inteligentnie
sterowanej ewolucji w celu stworzenia
człowieka, wskazuje coraz szerszy materiał dowodowy.
Przeglądnijmy teraz niektóre, co bardziej znaczące,
przykłady z owego materiału dowodowego:
(1)
Symetria wszechświata - czyli używanie przez Boga
tych samych metod działania które ludzie z czasem
także wypracowują dla własnego użytku.
Wszechświat jest wysoce symetryczny i to na wiele
sposobów. Jednym z objawów owej symetrii jest, że
jeśli jakaś metoda działania daje spodziewane wyniki
w jednej dziedzinie, ta sama metoda okaże się też
równie korzystna w pokrewnej dziedzinie. Z tego
właśnie następstwa symetryczności wszechświata
najbardziej korzystają naukowcy. Umożliwia ono
im bowiem przenoszenie co bardziej efektywnych
metod postępowania z jednej dyscypliny naukowej
do innej. Na przekór jednak, że ludzie od dawna
korzystają z dobrodziejstw owej symetryczności,
nadal się upierają aby nie przyjmować do wiadomości,
że te same co oni metody działania stosuje również Bóg
(a ściślej, że to oni mimikują w swoim postepowaniu
metody które od dawna były wypracowane i używane
przez Boga).
(2)
Takie zaprogramowanie wszelkich praw wszechświata
aby gwarantowały one nieustanny rozwój, udoskonalanie
i ewolucję praktycznie wszystkiego. Przykładowo,
rozważmy zasadę naturalnej selekcji obowiązującą
w dżungli, m.in powodującej "przeżywanie
najsilniejszego" (opisywaną także w punkcie #B7 powyżej).
Jeśli się dobrze zastanowić, zasada ta wprowadzona
została celowo przez jakiś nadrzędny intelekt m.in.
aby promować zdrowie wśród zwierząt. Wszakże
gdyby była ona formowana przez prawa natury,
wówczas zapewne miałaby ona formę "przeżywania
najinteligentniejszego", lub "przeżywania najpiękniejszego" -
czyli tego który cieszy się największymi względami
przeciwnej płci.
(3)
Istnienie kodu genetycznego. Sam fakt istnienia
kodu genetycznego jest bardzo silnym dowodem że
za procesem stopniowej ewolucji stoi jakaś nadrzędna
inteligencja, czyli stoi
Bóg.
Z teorii komunikacji wiadomo nam bowiem,
że powstanie dowolnego kodu jest tylko
wówczas możliwe jeśli istnieje jakaś inteligencja
które go opracowała i używa. Wyrażając to
innymi słowami, za każdym kodem kryje się
jakaś inteligencja. Nie jest bowiem możliwe
wypracowanie żadnego kodu, jeśli udziału
w owym wypracowaniu nie wzięła jakaś
inteligencja. Skoro więc istnieje takie coś
jak kod genetyczny, oznacza to również
że istnieje jakaś inteligencja która go
stworzyła i używa. Ponieważ kod
genetyczny występuje i używany jest we
wszystkich istotach żyjących, owa inteligencja
jaka go stworzyła musi reprezentować coś
nadrzędnego w stosunku do wszystkich istot żyjących.
Czyli musi ona reprezentować to co nazywamy
Bogiem. W tym miejscu warto też odnotować,
że istnienie kodu genetycznego jest zarówno
dowodem na istnienie Boga, jak i dowodem
na używanie przez tego Boga ewolucji jako
podstawowego narzędzia udoskonalania
żyjącej części wszechświata. Wszakże dzięki
kodowi genetycznemu Bóg w bardzo prosty
sposób może programować udoskonalenia
ewolucyjne oraz rozwój nowych gatunków.
Wystarczy bowiem aby dokonywał inteligentnych
zmian w owym kodzie genetycznym, zaś
ewolucja danego gatunku będzie podążała
za udoskonaleniami jakie Bóg w ten sposób
zaprogramował i wyraził za pomocą tego kodu.
(4)
Obecność genów w kodach genetycznych niektórych
stworzeń, które dokumentują formowanie owych kodów
w podobny sposób jak ludzcy programiści formują
nowe programy. Kiedy ludzki programista
generuje nowy program, zwykle czyni to w taki sposób,
że bierze jakiś stary program który wypełniał podobne
funkcje i adoptuje go do nowego zadania. W rezultacie
czasami takie adoptowane programy zawierają sekwencje
kodów które wcale nie są potrzebne w ich nowym
zastosowaniu. Okazuje się że Bóg czasami czyni
podobnie podczas stwarzania nowych żyjątek. Aby
je stworzyć, pobiera On kod genetyczny jakiegoś już
istniejącego stworzenia, poczym adoptuje ten kod
do wykonywania nowych funkcji. W rezultacie, amerykańscy
badacze analizujący kod genetyczny Kalifornijskiego
purpurowego jeżowca morskiego (sea urchin)
o naukowej nazwie "Strogylocentrotus purpuratus"
odkryli ze szokiem, że owo prymitywne stworzenie
posiada w swoim kodzie genetycznym ponad 7000
genów jakie występują również u ludzi. W tej liczbie
żyjątko owo posiada niemal ludzkie geny które
ludziom pomagają widzieć a także geny ludzkiego
zmysłu zapachu (po co on jest potrzebny w morzu?).
Praktycznie to zaś oznacza, żo ów zupełnie niepodobny
do ludzi morski jeżowiec w sensie genetycznym
wykazuje sporą proporcje podobieństwa do ludzi.
Naukowcy dotychczas tak znaczne podobieństwo
genetyczne do ludzi przypisywali tylko małpom -
po szczegóły patrz punkt #D4 w dalszej części tej
strony. Więcej informacji na temat tego genetycznie
podobnego do ludzi stworzonka morskiego zawarte jest w
artykule "Secret life of sea urchin reveals intriguing
mystery" (tj. "Skryte życie morskiego jeżowca
ujawnia intrygującą tajemnicę") ze strony
A19 nowozelandzkiej gazety
"The New Zealand Herald",
wydanie datowane w środę (Wednesday), November
15, 2006. (Artykuł ten bazuje na naukowym artykule
z najbliżej poprzedzającego go wydania czasopisma
"Science".)
(5)
Istnienie pola moralnego i sumienia. Są
one opisane na odrębnej stronie internetowej o
totaliźmie.
Faktycznie to ich istnienie i działanie całkowicie
zaprzecza naturalnej (przypadkowej) ewolucji.
Wszakże sumienie i pole moralne przykładowo
zabrania zabijania i oszukiwania, czyli utrudnia
"przetrwanie fizycznie najsilniejszego".
Jakże bowiem rozwinięcie sumienia mogłoby
dopomagać przykładowo lwom w ich przetrwaniu.
Chyba że miałoby ono na celu zamieniać je w
trawożerniaki.
A trzeba tutaj dodać, że zwierzęta faktycznie
mają sumienie o poziomie małych dzieci. Kiedyś
posiadałem wysoce sympatycznego kota o imieniu
Teecee - jego zdjęcie pokazałem na stronie o
bandytach wśród nas.
Kocia natura Teecee zawsze kusiła go aby podkradać
jedzenie które sąsiad wystawiał swoim kotom.
Ja zawsze go za to rugałem, bowiem to co
sąsiad wystawiał było brudne, pełne much, oraz
w połowie już nadpsute. Bałem się więc że Teecee
dostanie od tego jakiegoś choróbska. Teecee
wiedział że nie wolno mu podkradać tamtego
jedzenia, ale jakoś nigdy nie potrafił się
oprzeć aby chociaż je skosztować. Za każdym
jednak razem kiedy to uczynił, po powrocie do
domu swoim wyglądem i zachowaniem pokazywał
tak ogromne poczucie winy, że jedyne co mu
dorównywało to wygląd i zachowanie małych
dzieci które nie tylko że wyjadły wszystkie
cukierki jakich zabroniono im dotykać, ale na
dodatek zbiły wazę w której cukierki te schowano.
(6)
Istnienie języka ULT. Język ten bowiem nie
tylko jest dowodem na istnienie Boga - jako że
bez Boga nie mógłby on sam powstać. Jest on także
dowodem na celowe stworzenie człowieka przez
Boga - jako że bez celowego stworzenia człowieka
przez Boga w sposób przypadkowy język taki sam
nie mógłby się wykształtować w naszych umysłach.
(Po więcej danych o języku ULT - patrz punkt #B4 odrębnej strony internetowej na temat telepatii.)
(7)
Niewyobrażalnie wyższa złożoność strukturalna
ciała człowieka w porównaniu ze strukturalną
prostotą programu samego Boga, w powiązaniu
z wyższą szansą wyewolucjonowania się
najpierw tego co najprostrze. Najlepszym
dowodem na nieporównanie wyższą złożoność
organizmów żywych - w tym ciała człowieka,
w porównaniu z prostotą programów, jest że
dziś programy jest w stanie formować niemal
każdy naukowiec. Jednak NIE istnieje jeszcze
naukowiec na Ziemi który byłby w stanie
zesyntezować z niczego choćby najprostrzy
organizm żywy. Z kolei owa ogromna różnica
w złożoności strukturalnej organizmów żywych
w porównaniu z naturalnym programem Boga
oznacza, że skoro zaistniała taka rzecz
jak naturalna ewolucja, w jej wyniku najpierw
musiał powstać strukturalnie prostrzy
Bóg, a nie niewyobrażalnie skomplikowany
człowiek. (Naturalna zaś ewolucja musiała
zaistnieć we wszechświecie, inaczej nie
miałaby ona definicji w języku ULT, zaś
ludzie nie byliby w stanie jej sami wymyślić.)
Skoro zaś raz powstał Bóg, nic w całym
wszechświecie nie mogło nastąpić bez jego
udziału i zgody. Czyli w przypadku istnienia
Boga człowiek nie miał prawa powstać sam i
przypadkowo - znaczy bez zgody i celowego
działania tegoż Boga.
* * *
Oczywiście, do dyskutowanego tutaj materiału
dowodowego przynależą też fakty omówione
w poprzednim punkcie #A2 tej strony. Przykładowo,
przynależy tu alegoryczna raczej niż dosłowna
wymowa bibilijnych opisów stworzenia człowieka,
a także przynależy fakt że prawa wszechświata
ograniczają i wykształtowują postępowanie każdego
tak samo - bez względu na to kim ten ktoś jest.
Część C:
Delfiny i wieloryby - czyli najbliźsi krewniacy ludzi:
#C1.
Jeśli ludzie są produktem "ewolucji kierowanej przez Boga", to jakie ciągle żyjące stworzenia na Ziemi prawdopodobnie są najbliższymi krewniakami człowieka:
Jeśli zaakceptuje się fakt, że Bóg faktycznie
stosował sterowany przez siebie proces
ewolucji aby stopniowo wykształtować obecnego
człowieka, wówczas gdzieś we wszechświecie
istniały na jakimś tam etapie owe żyjątka z
których człowiek został wyewolucjowany. Wprawdzie
do dzisiaj żyjątka owe zapewne już wymarły,
jednak ciągle istnieć gdzieś muszą ich najbliżsi
krewniacy. Które więc ciągle żyjące na Ziemi
stworzenia są faktycznie bliskimi krewniakami
człowieka? Znaczy czy są to małpy (np. szympanse) -
tak jak na to wskazują zwolennicy wyrwanej
z kontekstu ewolucji?
Ja osobiście wierzę, że coraz większy materiał
dowodowy wskazuje na to iż człowiek
wyewolucjował się ze stworzenia wodnego,
a ściślej z rodzaju jakby "syreny" czy "nimfy".
Moim zdaniem, wszystko wskazuje na to że
owe niezwykłe stworzenia wodne, które w
legendach opisywane są właśnie pod nazwą
"syren" czy "nimf", są owym "brakującym
ogniwem" którego ludzka oficjalna nauka
z takim uporem poszukuje na lądach.
Tyle tylko, że stworzenia te wymarły już
kilkadziesiąt tysięcy lat temu, zaś naukowcy
nie prowadzą wykopalisk na dnie mórz
aby tam odkryć ich pozostałości. Na
szczęście, do dzisiaj przetrwali na Ziemi
bliscy krewniacy tego stworzenia. Są nimi
zwierzęta morskie należące do rzędu
wielorybów (po angielsku ogólnie
nazywanego "cetaceans"), do których
przynależą wieloryby ("whales"),
delfiny ("dolphins"), oraz morświny
("porpoises"). Moim więc osobistym
zdaniem, pod względem faktycznego
rodowodu, wieloryby, delfiny, oraz morświny
są znacznie bliższymi krewniakami ludzi
niż np. małpy.
(Być może to wyjaśnia dlaczego w ostatnich
czasach musi toczyć się aż tak zacięta bitwa
o uratowanie wielorybów przed całkowitym
wystrzelaniem ich przez Japonię, Norwegię
i Islandię. Zapewne bowiem owe narody
walczące o prawo do całkowitego wystrzelania
wielorybów nie chcą mieć na Ziemi żadnych
własnych krewniaków.)
#C2.
Materiał dowodowy jaki wskazuje, że ludzie wyewolucjonowali się z "wodnego stworzenia", np. podobnego
do mitologicznej syreny, oraz że najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami człowieka są wieloryby i delfiny:
W poprzednim punkcie #D2 tej strony
wyjaśniony został szokujący dla niektórych
fakt, mianowicie że "całościowe" porównywanie
ze sobą kodów genetycznych jest zupełnie
nieprzydatne do ustalania rodowodu danego
gatunku. Z całymi bowiem tymi kodami jest podobnie,
jak z całymi rysunkami konstrukcyjnymi samochodów
w odmiennych fabrykach, z których to całych rysunków
również NIE daje się ustalić rodowodu i wzajemnego
pokrewieństwa odmiennych rodzajów samochodów.
(Chociaż jeśli ktoś dokładnie wie co i gdzie powinien
czytać na owych rysunkach techniczych, pokrewieństwo
poszczególnych typów samochodów może on odkryć
w krókich uwagach jakie ich konstruktorzy wpisują
we fragmentach tych rysunków, np. w ich narożnikach i ramkach -
po szczegóły patrz punkt #D4 tej strony internetowej.)
Przykładowo, całe rysunki techniczne autobusu firmy
Mercedes będą sugerowały, że autobus ten jest
krewniakiem autobusu firmy np. Hyundai czy Daewoo,
jednak że nie ma on nic wspólnego z samochodem
osobowym (limuzyną) firmy Mercedes. (Tymczasem
rzeczywistość jest z nimi dokładnie odwrotna. Aby to
jednak odkryć, ktoś kto nie ma o tym pojęcia musiałby
nauczyć się odczytywać drobne zapiski dobrze ukryte
w małych fragmentach rysunków technicznych tych
autobusów.) "Całościowa" analiza kodu genetycznego
odzwierciedla wszakże tylko szczegóły budowy, działania,
oraz warunków w jakich dane gatunki żyją, wyrażone
w "języku genetycznym" jakiego ludzie ciągle jeszcze
nie odszyfrowali. Ci
więc naukowcy, którzy twierdzą że np. cały kod
genetyczny małp jest dowodem na pokrewieństwo
pomiędzy małpami a ludźmi, po prostu nie
wiedzą o czym dokładnie mówią. Jeśli zaś
zaakceptować tą niewygodną dla niektórych
prawdę na temat całych kodów genetycznych,
wówczas na obecnym poziomie naszej wiedzy
jako wskaźników pokrewieństwa odrębnych
gatunków stworzeń musi się użyć zupełne
innych faktów. Poniżej wyszczególniłem całą
serię takich wskaźników. Moim zdaniem wszystkie
one dowodzą, że z punktu widzenia faktycznego
rodowodu, najbliższymi ciągle żyjącymi
zwierzęcymi krewniakami ludzi są wieloryby
i delfiny. Jednocześnie zaś małpy mają tyle
samo wspólnego z ludźmi, co żabie kijanki
mają z rybami. Oto owe wskaźniki:
(1)
Brak sierści na niemal całym ciele oraz obecność
włosów na głowie. Wszystkie ssaki, których
ostatnie etapy ewolucyjne miały miejsce na lądzie,
pokryte są sierścią. Z kolei wszystkie stworzenia,
których ostatnie etapy ewolucyjne zachodziły w
wodzie, mają gołą skórę. Człowiek posiada skórę
pozbawioną sierści właśnie jak jego do dzisiaj
żyjący wodni krewniacy, przykładowo jak wieloryby
czy delfiny. Niemal jedynym obszarem gdzie człowiek
zachował włosy jest wierzchołek głowy - najwyraźniej
jego przodkowie ewolucyjni nawykli byli do pływania
z głowami wystającymi z wody.
(2)
Stojąca postawa, którą usiłują także przyjmować
np. morsy po wyjściu na wybrzeże. Zwierzęta
lądowe rzadko przyjmują postawę stojącą w procesie
swojej ewolucji. Jeśli zaś ją już czymś zmuszone są
przyjąć, wówczas zwykle powoduje to degenerację
ich górnych kończyn, przy jednoczesnym podwojeniu
siły i rozmiaru kończyn dolnych (jako przykład rozważ
kangury czy dwunożne dinozaury). Tymczasem
ssaki wodne, instynktownie dążą do przyjmowania
na lądzie pozycji stojącej która odzwierciedla ich
pozycję podczas oddychania w wodzie. Po wyjściu więc
na ląd ciągle wykazują tendencję do utrzymywania
tej pozycji - jako przykład rozważ pozycję zajmowaną
instynktownie przez morsy po wyjściu na brzeg.
(3)
Ludzkie stopy podobne do płetw, np. u żaby, czyli
stopy zupełnie odmienne od chwytliwych "dłoni" na nogach
małp. Nogi ludzkie w swoim ukształtowaniu są bardziej
podobne do płetw stworzeń wodnych, np. żaby czy foki,
niż do nóg zwierząt lądowych. Wszystko też wskazuje
na to, że stopy ludzkie są ewolucyjnie przekształconymi
płetwami podobnymi do tych z tyłu fok.
(4)
Podobnieństwo szkieletu w przednich płetwach niektórych
wielorybów i delfinów do szkieletu rąk ludzkich.
Niektóre wieloryby i delfiny
mają w swoich przednich płetwach układy kostne które są
niemal identyczne do kości z dłoni ludzkich. Faktycznie
to układy kostne w ich przednich płetwach są znacznie
bardziej podobne do kości w ludzkich dłoniach, niż
są kości z dłoniach małp. Nie istnieją też żadne inne
stworzenia na Ziemi, których układ kostny w przednich
kończynach byłby bardziej podobny do kości w dłoniach
ludzkich, niż ma to miejsce właśnie w przednich płetwach
niektórych wielorybów i delfinów.
(5)
Instynktowna umiejętność pływania u dzieci ludzkich.
Zgodnie z ewolucyjną zasadą opracowaną w XIX wieku
przez niemieckiego ewolucjonistę Ernst'a Haeckel'a,
która stwierdza, że "ontogeneza jest rakapitulacją
filogenezy" (tzn. że "rozwój jednostki powtarza rozwój
całego gatunku"), jeśli ludzie wywodzą się od stworzenia
wodnego, wówczas dzieci ludzkie powinny być w stanie
instynktownie pływać. Faktycznie też jest wszystkim
doskonale wiadomym, że dzieci ludzkie w wieku kiedy
ciągle jeszcze nie potrafią wcale chodzić, rzeczywiście
posiadają już instynktowną umiejętność pływania. (Co
jeszcze ciekawsze, umiejętność ta zanika w nich z
chwilą kiedy nauczą się chodzić.) W owym pierwszym
okresie życia dzieci ludzkie instyktownie pływają oraz
regulują swój oddech w wodzie jak małe delfiny.
Praktycznie więc owa instynktowana umiejętność pływania
u dzieci które ciągle nie umieją chodzić, jest kolejnym
dowodem na fakt, że przodkowie człowieka wywodzili
się z istoty wodnej (np. podobnej do syreny). (Nie będę
tu już dyskutował dobrze wszystkim znanego faktu, że
przez spory fragment swego rozwoju płodowego dzieci
ludzkie wyglądają jak małe delfiny.)
(6)
Podobny smak mięsa wielorybów i ludzi. Folklor
ludowy tych narodów, które zarówno uprawiały kiedyś
kanibalizm, jak i jednocześnie jadały mięso wielorybie
(przykładowo tak jak to czynili nowozelandzcy Maorysi),
twierdzi że smak mięsa ludzkiego i wielorybiego jest
ogromnie podobny do siebie, chociaż jednocześnie
zdecydowanie odmienny od smaku mięsa innych
stworzeń, szczególnie lądowych. Z kolei folklor tych
narodów które zjadały zarówno ludzi jak i małpy, np.
ludożerców z Borneo, stwierdza że smak mięsa małp
jest drastycznie odmienny od smaku mięsa ludzkiego.
(7)
Preferowanie przez ludzkie ciało diety z ryb oraz z
innych organizmów wodnych. Kiedy jakieś
organizmy żywe wykształcą się ewolucyjnie dla
pobierania określonego pokarmu, wówczas ten
ich pokarm okazuje się potem najbardziej dla nich
odpowiedni pod każdym możliwym względem.
Natomiast przejście na zjadanie przez nie jakiegokolwiek
innego pokarmu zawsze indukuje w nich najróżniejsze
problemy zdrowotne. Jak też się okazuje, dla ludzi
najodpowiedniejszym pokarmem okazują się ryby
oraz inne żyjątka i rośliny morskie lub wodne.
Faktycznie też dzisiejsi naukowcy odkrywają coraz
to następne powody dla jakich ryby, małże, kraby,
wodorosty, oraz inne produkty morza lub wód słodkich,
a także idywidualne składniki biologiczne zawarte
w rybach, małżach, skorupiakach, glonach, wodorostach,
oraz w innych darach morza czy wody, okazują
się wyjątkowo korzystne dla ludzkiego ciała.
Jednocześnie też odkrywają coraz następne powody,
dla jakiego pokarmy inne niż te wywodzące się z morza
lub z wód słodkich idukują w ciele ludzkim najróżniejsze
problemy.
(8)
Instynktowne preferowanie smaku posolonych potraw.
Człowiek jest praktycznie jedynym stworzeniem lądowym,
które instynktownie bardziej preferuje zjadanie żywności
jaka jest posolona, nad niesoloną żywnością. Wszelkie
inne stworzenia, wprawdzie mogą ochotniczo lizać czystą
sól jeśli mają jej deficyt w swoim organiźmie, jednak nie
lubią smaku ani zjadania posolonych potraw. Najlepiej
o tym wiedzą producenci pożywienia np. dla kotów,
a także np. właściciele kotów. Wszakże w normalnych
wypadkach koty nie ruszą posolonego
pożywienia. Z kolei np. posolenie pokarmu lub trawy
zjadanych przez krowy, powoduje ich rozdęcie które
czasami może nawet skończyć się śmiercią danej
krowy. Jedynym wytłumaczeniem dla owego instynktownego
preferowania przez ludzi smaku posolonych potraw,
jest zaakceptowanie że stworzenia z których człowiek
się wyewolucjonował, wykształtowały w sobie taki
właśnie smak ponieważ zjadały pokarm wymieszany
ze słoną wodą morską. Stąd ich pokarm zawsze był
posolony. Owo wytłumaczenie jest nawet potwierdzane
ilościowymi faktami. Wszakże ilość soli którą ludzie
najbardziej preferują w swoim pożywieniu, w typowych
przypadkach jest równa ilości soli zawartej w wodzie
morskiej.
(9)
Kochanie się będąc odwróconymi do siebie brzuchami.
Żadne z obecnych zwierząt lądowych (poza człowiekiem)
nie kocha się będąc do siebie zwrócone brzuchami.
Tymczasem taki sposób kochania się jest standardem
u ssaków wodnych, np. u wielorybów.
(10)
Abstrakcyjne myślenie i użycie języka, podobne np.
do intelektualnego dorobku delfinów. Faktycznie
język mówiony oraz proces myślenia są najbardziej
wykształcone i bliskie ludzkich właśnie u ssaków
wodnych, np. u delfinów i u wielorybów. Najwyraźniej
właśnie środowisko wodne nakłania do rozwoju
inteligencji i mowy. Przykładowo, porównanie bogactwa
wyrażeń języka używanego przez delfiny, do sygnałów
głosowych małp, ma się niemal tak samo do siebie
jak porównanie np. języka jakichś prymitywnych ludów,
np. pigmejów z Nowej Gwinei czy Indian z dżungli
Amazonii, do sygnałów głosowych psów.
(11)
Wyewolucjowanie pokrewnych ludziom zachowań społecznych.
Z kolei te pokrewne zachowania potwierdzają, że zarówno
ludzie jak i delfiny oraz wieloryby muszą wywodzić się z tego
samego łańcucha ewolucyjnego. Tylko bowiem te dwie grupy
wyewolucjonowały identyczne zachowania społeczne,
jakie nie są demonstrowane przez żadne inne rodzaje
stworzeń. Przytoczę tutaj przykłady najbardziej drastycznych
z tych zachowań.
(11.1)
Odchodzenie w zaświaty wraz z respektowanym
przywódcą. Ewolucja nadała ludziom ten unikalny impuls,
że jeśli umiera ktoś bardzo przez nich kochany lub
respektowany, wówczas ci związani z nim uczuciowo popełniają
samobójstwo aby razem odejść w zaświaty. Spektakularne
przykłady działania tego impulsu obejmują m.in. samopalenie
się żon w danych Indiach razem ze zwłokami ich mężów,
chowanie w dawnym Egipcie ważnych dostojników wraz z całym
ich dworem, losy Romea i Julii, czy dzisiejsze "pakty samobójcze"
niektórych nastolatków. Otóż wieloryby i delfiny też tak
czynią. Jeśli np. przywódczyni stada wielorybów jest chora
i umiera, wówczas całe stado popełnia samobójstwo
poprzez wyrzucenie siebie na piasek jakiejś plaży.
(11.2)
Organizowanie spotkań (festiwali) wcale nie uzasadnianych
materialnymi potrzebami przeżycia. Wieloryby i delfiny organizują
powtarzalne spotkania społeczne w wybranych punktach
morza. Spotkania te wcale nie są motywowane potrzebami
przeżycia, np. nie mają one na celu reprodukcji czy
też pozyskiwania żywności. Są więc głównie nastawione
na rozrywki i na ożywianie kontaktów towarzyskich - tak
jak ma to miejsce na ludzkich festiwalach czy świętach.
Jednym z miejsc gdzie np. wieloryby wyznaczają sobie
takie towarzyskie spotkania, jest pobliże miasta Kaikoura
w Nowej Zelandii. Tylko też ludzie i wieloryby oraz delfiny
wykształtowały ewolucyjnie takie spotkania nie uzasadniane
potrzebami przeżycia.
(11.3)
Rozpoznawanie inteligencji.
Ze wszystkich stworzeń naszej planety tylko ludzie, wieloryby,
oraz delfiny potrafią rozpoznać i uszanować inteligencję
innych stworzeń. To dlatego przykładowo delfiny traktują
ludzi jak równych sobie, ratują czasami tonących, a niekiedy
nawet ochotniczo stają się członkami grup ludzkich - tak jak
to miało miejsce z delfinem zwanym
"Opo"
z nowozelandzkiej miejscowosci Hokianga, który od lata
1955 roku, aż do dnia 8 marca 1956 roku zachowywał
się jak człowiek aż został złośliwie zamordowany eksplozją
"gelignite" najprawdopodobniej przez
podmieńców
którzy nie chcieli aby ilustrował on sobą prawdę na
temat ewolucyjnego pokrewieństwa ludzi i delfinów.
(O innym podobnym przykładzie delfina zachowującego
się tak jak człowiek w miejscowości Hippo ze starożytnego
Rzymu pisał około 100 A.D. niejaki Pliny the Younger.)
(11.4)
Demonstrowanie świadomości pokrewieństwa z ludźmi.
Delfiny i wieloryby są jedynymi zwierzętami, które
demonstrują iż są świadome swego pokrewieństwa
do ludzi. Często też demonstrują ową świadomość,
np. poprzez pomaganie ludziom lub bronienie ludzi.
Opis jednej z najbardziej niezwykłych takich demonstracji
spotkałem w artykule "Tale of rescue by dolphins inspires film",
opublikowanym w nowozelandzkiej gazecie
"The New Zealand Herald",
wydanie datowane w środę (Wednesday), October 18, 2006,
strona A17. W artykule tym opisano jak w listopadzie 2004
roku czterosobowa grupa uczestników nowozelandzkiej organizacji
ratownictwa zwanej "Whangarei Heads Surf Lifesaving" wypłynęła
około 100 metrów w morze, gdzie zapolował na nią około 3
metrowej długości rekin. Widząc że ich życie jest w
niebezpieczeństwie pobliskie stadko delfinów otoczyło tych 4 ludzi
ciasnym pierścieniem i przez około 40 minut z narażeniem
własnego życia odstraszało rekina aż do przybycia pomocy.
Artykuł podaje nazwiska owych uratowanych przez delfiny:
Rob Howes, Nicky Howes, Karina Cooper, Helen Slade.
Podaje on też nazwisko ratownika który widział z bliska
ogrom owego rekina-ludojada: Matt Fleet. Zgodnie
z owym artykułem, obecnie nakręcany jest film o
całym tym zdarzeniu (oryginalnie opublikowanym w
nowozelandzkim "Northern Advocate"). Miejmy nadzieję
że film ten przyczyni się do lepszej ochrony ciągle
żyjących delfinów, których ilość na naszej planecie
ostatnio raptownie topnieje.
(12)
Istnienie u wielorybów i delfinów cech które poza nimi
występują jedynie u ludzi, np. rozpoznawanie siebie
w lustrze, używanie narzędzi, pokazywanie kompleksowych uczuć,
czy posiadanie własnej kultury. Brytyjczyk o nazwisku
Mark Simmonds, będący dyrektorem organizacji
zwanej "the Whale and Dolphin Conservation Society",
w październiku 2006 roku opublikował bardzo interesujący
artykuł naukowy omawiający wyniki najnowszych badań
wielorybów i delfinów. Aczkolwiek nie miałem dostępu
do samego tego artykułu, jego streszczenie noszące
tytuł "Whales and dolphins show distinctive human
traits" ukazało się na stronie A11 w nowozelandzkiej
gazecie
"The New Zealand Herald",
wydanie datowane w piątek (Friday), October 6, 2006.
W artykule tym Mr Simmonds zwraca uwagę
czytelnika na niezwykłe podobieństwa pomiędzy
zachowaniami wielorybów i delfinów oraz zachowaniami
ludzi. Wiele z tych podobieństw nie występuje nawet
u małp. Aby wymienić tutaj kilka z nich, to wieloryby
i delfiny używają narzędzi jak ludzie. Z łatwością
rozpoznają siebie samych w lustrach. Ponadto pokazują
cały szereg złożonych uczuć znanych jedynie u ludzi - począwszy
od radości lub żałoby, aż do serdecznego pomniejszania
bólu. Wykazują one również społeczne zachowania
w rodzaju wzajemnej współpracy, wymiany informacji,
grupowego uczenia siebie i innych, czy używania wspólnej
formy języka. Ponadto mają one własną kulturę, jakiej
objawami są m.in. złożone śpiewy, kulturalny tryb
życia, wzajemne pomaganie sobie i towarzyszenie
w niedoli, itd., itp. Artykuł ów zwraca uwagę na
przeaczane uprzednio niebezpieczeństwo dzisiejszego
nacisku na wznowienie polowania na wieloryby i delfiny.
Mianowicie, że jeśli przypadkowo zabije się
wiodące jednostki tych zwierząt, zniszczy się
również ich kulturę i wiedzę które utrzymują ich
przy życiu. To z kolei spowoduje ich całkowite
wymarcie.
(13)
Istnienie wielu przykładów kiedy dwa odrębne łańcuchy
ewolucyjne prowadzą do podobnego produktu końcowego.
To zaś oznacza, że na przekór swego pozornego
podobieństwa do małp, ludzie mogli jednak się
również wyewolucjonować z tego samego przodka
z którego wyewolucjonowały się wieloryby i delfiny.
Wszakże aby wykształtować zbliżoną do siebie formę
końcową, określone stworzenia wcale nie muszą być
krewniakami. Jako przykłady podobnych, chociaż
zupełnie niespokrewnionych stworzeń, rozważ
nietoperze oraz ptaki, a także np. ryby i żabie kijanki,
czy węgorze i węże morskie. W rzeczywistości więc
fakt, że istnieje zgrubne podobieństwo formy pomiędzy
małpami i ludźmi, wcale nie świadczy że pod względem
rodowodu małpy i ludzie są faktycznie krewniakami,
ani że łączy ich cokolwiek więcej niż łączy ze sobą
np. węgorze i węże morskie.
(14)
Podobne do ludzkich kończyny w rozwoju płodowym
delfinów. Jak się okazuje, w rozwoju płodowym
delfinów istnieje stadium, w którym płody delfinów
wykształtowują ludzko wyglądające kończyny.
Tyle że w dalszych stadiach ich rozwoju płodowego
kończyny te przekształcają się w płetwy.
(15)
Istnienie wśród delfinów mutacji, które wytworzyły niemal
ludzkie dłonie. W poniedziałek, dnia 6 listopada 2006
roku zostałem zaszokowany usłyszeniem w dziennikach
telewizyjnych Nowej Zelandii - i to z aż dwóch kolejnych
kanałów, że koło Japonii nurkowie sfilmowali delfiny
z niemal ludzkimi dłońmi. Fragment filmu owych
delfinów pokazywano w owym dniu około godziny
17:43 w wiadomościach z TVNZ "Prime", zaś
około 18:23 na TVNZ kanał 1. (Niewiele jednak
na nich było widać.) Przez kilka następnych dni
poszukiwałem w gazetach czegokolwiek na temat
owych niezwykłych delfinów, ale nic nie znalazłem.
Za to znalazłem kilka informacji w Internecie - pod hasłem
delfin z płetwami jak ludzkie dłonie.
Aczkolwiek nasza wiedza na temat owych niezwykłych
delfinów narazie jeszcze jest zbyt mała aby stwierdzać
coś z całą pewnością, wygląda na to że kod genetyczny
delfinów zawiera jakiś błąd który pozwala im wymutować
niemal ludzkie ręce. Być więc może że to właśnie takie
delfiny na jakimś tam etapie dały początek stworzeniom
które z folkloru znamy pod nazwą "syrenki". Potem zaś
podobny błąd w kodzie genetycznym syren spowodował
że z nich z kolei wyewolucjonowali się ludzie. Wszystko
więc wskazuje na to, że delfiny nie tylko są naszymi
ciągle żyjącymi krewniakami zwierzęcymi, ale nawet
od czasu do czasu mutują się w nich niemal ludzkie
organy.
* * *
Choćby tylko pobieżne przeglądnięcie powyższego
materiału dowodowego ujawnia, że pomimo
bezużyteczności obecnej naszej wiedzy na
temat kodu genetycznego w wykazywaniu
rodowodu i pokrewieństwa odrębnych gatunków
zwierząt, ciągle dostępnych jest szokująco wiele
innych kategorii dowodowych, jakie dokumentują
że człowiek ewolucyjnie wywodzi się od stworzenia
wodnego podobnego do mitologicznych syren, oraz
że najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami
człowieka wcale nie są małpy, a są wieloryby i delfiny.
Nawet laika nieobeznanego z prawami natury ani z
teorią prawdopodobieństwa powinna tu zastanowić
aż tak duża liczba cech wspólnych, które powtarzane
są unikalnie tylko u ludzi oraz tylko u wodnych krewniaków
ludzkości - czyli u wielorybów i u delfinów. Wszakże,
zgodnie z wyliczeniami prawdopodobieństwa przytoczonymi
w podrozdziale P1 z tomu 13 monografii
[1/4] -
przy okazji zaprezentowanego tam formalnego dowodu
naukowego na istnienie UFO, istnienie co najmniej 12
takich unikalnych cech wspólnych absolutnie wyklucza
możliwość że podobieństwo to wynika jedynie z przypadku,
oraz potwierdza konklusywnie że jest ono dowodem
faktycznego pokrewieństwa. Istnienie więc opisanej powyżej
liczby cech wspólnych zarówno dla ludzi jak i dla wodnych
krewniaków ludzkich jest równoznaczne z niemal formalnym
dowodem naukowym że ludzkość faktycznie wywodzi się
z istoty wodnej pokrewnej dzisiejszym wielorybom i delfinom.
Fot. #1: Szkielet wieloryba fiszbinowego wystawiony do
oglądania zwiedzającym muzeum w Dunedin, Nowa Zelandia.
Materiał dowodowy i dedukcje logiczne zaprezentowane
na niniejszej stronie dokumentują, że ze wszystkich
stworzeń zamieszkujących naszą planetę, właśnie
wieloryby i delfiny, a nie małpy, po wnikliwych badaniach
okażą się kiedyś być najbliższymi krewniakami człowieka.
(Zapewne to właśnie z tego powodu, w ostatnich czasach
takie kraje jak Japonia, Norwegia, oraz Islandia, nie szczędzą
ani trudów ani środków aby wolno im było oficjalnie polować
i zjadać ciągle pozostałe przy życiu z tych
zwierzęcych krewniaków ludzi.)
Jako przykład przyglądnij się kościom przedniej
lewej płetwy widocznej na powyższym szkielecie
tuż za końcem głowy wieloryba, gdzie odstaje ona
na bok od niemal ludzkiej łopatki. (Przednie płetwy
u wielorybów są jakby ichnim odpowiednikiem dla
ludzkich rąk, dłoni i palców.) Faktycznie też, jeśli
ktoś miał okazję przyglądnąć się dokładnie kościom
z przednich płetw niektórych wielorybów i delfinów,
wówczas zapewne odnotował, że wykazują one
zaskakujące podobieństwo do kości w rękach i
w pięciu palcach z dłoni ludzkich.
* * *
Zauważ że daje się zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą fotografie. Ponadto, większość tzw. browserów które
obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Część D:
Dlaczego kody genetyczne są bezużyteczne przy wykazywaniu pokrewieństwa ludzi do delfinów i wielorybów:
#D1.
Czym naprawdę są kody genetyczne:
Kody genetyczne faktycznie są rodzajem
algorytmicznego zapisu wyrażonego w
specjalnym języku, a wyjaśniającego
dokładnie jak uformować danego
osobnika. Obrazowo możnaby więc
je opisać jako boski odpowiednik dla
dzisiejszych rysunków konstrukcyjnych
używanych przez obecny przemysł wytwórczy
na Ziemi.
#D2.
Dlaczego w kodach genetycznych ciągle dopatrujemy się pokrewieństwa ludzi do małp zamiast pokrewieństwa ludzi do wielorybów czy delfinów:
W tym miejscu czytelnik zapewne zdaje sobie
pytanie, dlaczego ewentualne bliskie pokrewieństwo
ludzi i wielorybów oraz delfinów nie jest nam
wskazywane przez ekspertów w genetyce.
Jak się okazuje, powodem tego braku wskazówek
ze strony genetyki, jest natura samych kodów
genetycznych, a także "holistyczny" sposób na jaki
dzisiejsi eksperci genetyki ustalają pokrewieństwo
gatunków poprzez porównywanie całości owych
kodów. Jeśli bowiem przeanalizuje się sposób
na jaki dzisiaj kody genetyczne wykorzystuje się
do ustalania pokrewieństwa, okazuje się że jest
on podobny do "holistycznego" ("całościowego")
sposobu na jaki dzisiejsi ludzie ustalają
pokrewieństwo dwóch utworów, obrazów,
produktów, itp. (np. podczas sporów o plagiaryzm),
zamiast być podobnym do dekodowania i analizowania
zawartości stosowanej np. kiedy naukowcy ustalają
wzajemne pokrewieństwo dwóch egzemplarzy starożytnych
Biblii. Mianowicie bierze się pod uwagę tylko podobieństwo
całości owych kodów, czyli podobieństwo ich
całej struktury, zamiast zdekodować i
przeanalizować treść tego fragmentu owych kodów
który zawiera w sobie zapis genealogii danego
gatunku. Takie zaś "całościowe" porównywanie
kodów zawiera w sobie podstawowy błąd definicyjny.
Mianowicie porównuje się w nim tylko końcowe
produkty ewolucji, zamiast porównywać
do siebie drogi jakimi ewolucja doszła do
owych końcowych wyników. Tymczasem
czyjeś faktyczne pokrewieństwo jest wynikiem
wspólnej drogi ewolucyjnej, a nie rezultatem
końcowego podobieństwa. (Przykładowo,
Kowalski jest spokrewiony z Iksińskim tylko
jeśli w dokumentacji historycznej mają oni
wyraźnie zapisane posiadanie wspólnych
przodków, wspólnych praprzodków, itp. - a
nie jeśli przypadkowo wyglądem są oni do
siebie podobni.)
Postaram się teraz wyjaśnić na kilku analogiach
i przykładach naturę błędu kryjącego się w
takim "holistycznym" ("całościowym") porównywaniu
kodów genetycznych. Z samej definicji kody genetyczne
są to po prostu zapisy szczegółów budowy, wyglądu,
oraz działania ciała danego stworzenia, wyrażone
w specjalnym "języku genetycznym". Są one więc
naturalną analogią do np. dzisiejszych dokumentacji
konstrukcyjnych i technologicznych używanych
przez poszczególne fabryki do udokumentowania
dokładnej konstrukcji i dokładnego wykonania
powiedzmy samochodów. Jak też obrazowo wyjaśnię
to w następnym paragrafie, kody genetyczne
są jakby rodzajem programu zapisanego w
specjalnym genetycznym języku programowania,
który to program precyzyjnie wyraża jak dany
osobnik ma wyglądać, jaka ma być budowa i
działanie każdego najdrobniejszego szczegółu
jego komórek, jak jego ciało ma działać i
się zachowywać - np. starzeć, itp. Znaczy,
kody te są m.in. kształtowane przez warunki
w jakich dany osobnik żyje, a także przez
wygląd i budowę owego osobnika, a nie przez
jego rodowód. Z tego powodu, całe kody
genetyczne mogą być jedynie podstawą do ustalania
pokrewieństwa (i to tylko bliskiego) w obrębie
danego gatunku (np. pokrewieństwa ojca i dzieci).
Jednak nie wolno ich używać do ustalania pokrewieństwa
pomiędzy odrębnymi gatunkami (np. pokrewieństwa
węży wodnych do węgorzy). Szczególnie jeśli gatunki
te posiadają podobny wygląd i działanie swych ciał,
a także jeśli żyją one w podobnych warunkach.
W przypadku bowiem odrębnych gatunków,
całe kody genetyczne bardziej odzwierciedlają
podobieństwo ich budowy, wyglądu, oraz środowiska
życiowego jakie gatunki te preferują, niż ich
faktyczne pokrewieństwo wynikające z ich rodowodu.
Wyrażając to innymi słowami, fakt że np. rozpatrywane
całościowo kody genetyczne u małp i u ludzi są bardzo
podobne, wcale nie oznacza, że stworzenia te są rzeczywiście
aż tak do siebie pokrewne. Podobieństwo ich kodow
genetycznych jedynie oznacza, że z powodu
ewolucyjnego wykształcenia podobnych kształtów końcowych,
a także z powodu życia w zbliżonych środowiskach
i warunkach, oraz z powodu prowadzenia zbliżonego
trybu życia, małpy i ludzie zupełnie niezależnie od
siebie wykształtowały kody genetyczne które jeśli
porównuje się "całościowo" wówczas wyglądają
bardzo do siebie podobnie. Faktycznie też gdyby
ktoś zadał sobie trud porównania kodów
genetycznych np. węgorzy i węży morskich,
które wykazują cały szereg podobieństw - chociaż
wywodzą się z drastycznie odmiennych linii
ewolucyjnych, również odkryłby że ich całe kody
genetyczne są niemal tak samo zbliżone do
siebie jak kody małp i ludzi. Powód tego stanu
rzeczy wyjaśnię dokładniej na poniższej
ilustracyjnej analogii.
W podobny sposób jak wśród gatunków stworzeń
całe ich kody genetyczne są odzwierciedleniem anatomii i
trybu życia żyjątek które je wykształtowały, również
np. w komputerach tzw. programy źródłowe napisane
w określonym języku programowania są odzwierciedleniem
anatomii i działania owych programów. Gdyby więc
ktoś "holistycznie" przeanalizował taki program źródłowy
napisany w danym języku programowania np. dla jakiegoś
edytora z komputerów "Macintosh", oraz kod
źródłowy jakiegoś edytora np. z komputerów "PC",
wówczas doszedłby do wniosku że owe dwa edytory
są bardziej pokrewne do siebie, niż np. są one
pokrewne do systemów operacyjnych w swoich
komputerach. Oczywiście, byłoby to nieprawdą.
Wszakże jedyne co oba te edytory miałyby naprawdę
pokrewnego, to pierwsze komputery na Ziemi
od których wyewolucjonowały się ich komputery,
a następnie ich kody. Faktycznie więc program
źródłowy np. owego edytora w "PC" byłby bardziej
pokrewny do systemu operacyjnego w owym "PC"
niż do edytora w "Macintoshu". Tyle tylko, że podobne
działanie obu edytorów, oraz podobne warunki
w jakich oba edytory są używane, a także podobny
sposób na jaki dany język programowania odzwierciedla
owo działanie i warunki, spowodowały że programy
źródłowe obu tych edytorów wyglądają tak jakby były
one do siebie pokrewne. Podobnie sprawa ma się
z całymi kodami genetycznymi małp i wielorybów.
Podobieństwo całych kodów genetycznych małp do
ludzi wynika głównie z "języka genetycznego" w którym
kody te są zapisane
oraz z podobieństwa anatomii i trybów życia małp
do anatomii i trybu życia ludzi. Gdybyśmy jednak
ustalili faktyczne rodowody owych stworzeń, wówczas
byśmy odkryli, że najbliższymi ciągle żyjącymi
krewniakami ludzi nadal jednak pozostają wieloryby
i delfiny - na przekór że z powodu odmienności
anatomii i trybów życia wcale nie ma to odzwierciedlenia
w całościowym ukształtowaniu ich kodów genetycznych.
Podsumujmy tutaj niniejszy punkt. Zaprezentował
on wysoce intrygującą tezę o znaczących
następstwach dla wiedzy o pochodzeniu
człowieka, jaka dotychczas przeaczana
była w sprawach genetyki. Teza ta stwierdza,
że dzisiejsze całościowe ("holistyczne")
potraktowanie kodów genetycznych ludzi,
unikające poznania i zdekodowania treści
owych kodów zapisanej w specjalnym "języku genetycznym",
ujawnia jedynie podobieństwo szczegółów budowy (np. anatomii)
danego osobnika, nie wskazuje jednak użytecznej informacji
o historii rozwoju (rodowodzie) całego gatunku tego osobnika.
Czy istnieją więc jakieś dowody na prawdę powyższej tezy?
Jak się okazuje, istnieją takie dowody. Przykładowo,
jest nim bliskie podobieństwo kodów genetycznych
u wszystkich ludzi zamieszkujących naszą planetę.
Jak bowiem wykazują badania kodów genetycznych
u ludzi, wszyscy ludzie zamieszkujący naszą planetę
mają kody tak do siebie podobne, jakby wszyscy ludzie
wywodzili się od jednego i tego samego przodka który
zamieszkiwał na Ziemi jedynie jakieś dwa do trzech
tysięcy lat temu. (Popularne streszczenie artykułów naukowych
na ten temat, jakie ukazały się w czasopiśmie "Nature",
poparte wywiadami z autorami owych artykułów, zostało
opublikowane w opracowaniu "Tie that binds us all"
(tj. "Związek jaki łączy nas wszystkich"), który ukazał
się w nowozelandzkiej gazecie
"The Dominion Post",
wydanie z poniedziałku, July 3, 2006, strona B1.)
To zaś oznacza, że struktura całych kodów genetycznych
poszczególnych ludzi nie jest w stanie przekazać żadnej
użytecznej informacji na temat rodowodu przekraczającego
odległość czasową około trzech tysięcy lat. Nie
zawiera więc ona żadnych danych na temat
rodowodu ludzi z czasów kiedy następowała
ewolucja ludzkości (wszakże owa ewolucja miała miejsce
znacznie dawniej niż 3 tysiące lat temu). Dlatego
"całościowe" porównywanie kodów genetycznych
NIE może być używane do definiowania pokrewieństwa
pomiędzy gatunkami (tj. rodowodu gatunków),
a jedynie wolno je używać do definiowania
pokrewieństwa w obrębie danego gatunku - i to
tylko pod warunkiem, że odległość w
czasach życia badanych osobników nie jest
zbyt duża.
#D3.
Jeśli dzisiejsze "holistyczne" ("całościowe") potraktowanie kodów genetycznych dyskwalifikuje ich użycie do ustalania pokrewieństwa gatunków, to gdzie poszukiwać dowodów na pokrewieństwo ludzi do wielorybów i delfinów:
Ponieważ, zgodnie z tym co wyjaśniłem
powyżej w punkcie #D2, aż do czasu
dokładnego poznania
przez ludzi "języka kodów genetycznych",
takie kody genetyczne brane całościowo
nie mogą być używane do ustalania rodowodu
i wzajemnego pokrewieństwa odrębnych
gatunków stworzeń, na obecnym etapie naszej
wiedzy poszukiwać powinniśmy jakichś innych
wskaźników owego pokrewieństwa. W następnym
punkcie #C2 postarałem się zwrócić uwagę czytelnika na kilka
co bardziej powszechnie znanych z takich wskaźników.
Wskaźniki te silnie dokumentują faktyczne bliskie
pokrewieństwo ludzi do wielorybów i delfinów, a
jednocześnie wykluczają one możliwość że ludzie
i małpy są pokrewne aż tak bardzo jak to twierdzą
dzisiejsi ewolucjoniści. (Oczywiście, pamiętać jednak
trzeba że praktycznie wszystkie ssaki są mniej lub
bardziej do siebie spokrewnione.)
#D4.
Czy istnieje możliwość, że w przyszłości odkryty zostanie jakiś maleńki fragment
kodu genetycznego który zawiera zapis genealogii danego stworzenia:
W punkcie #D2 tej strony wyjaśnione zostało,
że na obecnym poziomie naszej wiedzy nie
wolno używać "całościowego" ("holistycznego")
porównywania kodów genetycznych do ustalania
rodowodów i pokrewieństwa poszczególnych gatunków
stworzeń. Owo wyjaśnienie NIE stara się jednak stwierdzić,
że kody genetyczne nigdy nie będą użyteczne
do ustalania tego pokrewieństwa. Wręcz
przeciwnie, w punkcie #C2 niniejszej strony
wskazane zostały przesłanki, że kody te
zawierają w sobie maleńki fragment, w którym
zapisana jest historia i rodowód danego
gatunku stworzeń. Fragment ten to owa
narazie nieznana część kodu genetycznego,
która powoduje dla każdego gatunku stworzeń
że jego "ontogeneza jest rakapitulacją
filogenezy" - po szczegóły patrz (5) w punkcie
#C2 tej strony. Tyle że aby rozszyfrować ten
maleńki fragment kodu genetycznego
konieczne jest spełnienie przez badaczy
ziemskich aż dwóch warunków. Mianowicie,
po pierwsze muszą oni dokładnie poznać
unikalny "język" w jakim kody genetyczne są
formułowane. Po drugie zaś muszą skupić
się na dokładnym rozszyfrowaniu zapisu
w owym języku zawartego jedynie w tym
niewielkim fragmencie kodów genetycznych
który opisuje rodowód danego stworzenia.
Prawdy o czyimś pochodzeniu nie da się
więc prosto ustalić poprzez porównywanie
całych kodów genetycznych poszczególnych
gatunków, a trzeba ją będzie mozolnie
odkodować z owego maleńkiego i dobrze
ukrytego fragmentu kodu.
Ów maleńki fragment kodu genetycznego, w
którym zawarty jest opis rodowodu danego
gatunku stworzeń, można by porównać do
niewielkiego zapisku w rogu rysunków konstrukcyjnych
np. samochodu, który to zapisek wyjaśnia z
jakiego innego samochodu dany samochód
się wywodzi. Albo porównać go np. do komentarza
w kodzie źródłowym edytora, który komentarz
wyjaśnia rodowód tego edytora. Ja osobiście
wierzę, że
Bóg
celowo pozostawił nam taką wiadomość zapisaną
w "języku kodów genetycznych", a także celowo
dał nam wskazówkę gdzie go szukać w formie
owej zasady że "ontogeneza jest rakapitulacją
filogenezy", tyle że podobnie jak Bóg zawsze
czyni to z prawdą, starannie ukrył ją przed
naszymi oczami. (Pamiętajmy polskie przysłowie,
że "prawda na dnie studni się chowa" -
oznaczające że zanim ktoś dostanie się do
prawdy, najpierw musi wydobyć wiele
bezużytecznej "wody" która prawdę tą zakrywa.)
Osobiście uważam, że ludzkość właśnie się
zbliża do chwili kiedy ów szczególny fragment
kodu genetycznego zostanie rozszyfrowany.
Wszakże tylko tym można wytłumaczyć ów
upór i zdeterminowanie z jakim
szatańskie moce
które ukrywają przed ludźmi prawdę na
temat pochodzenia człowieka, w ostatnich
czasach starają się wyniszczyć na Ziemi
ostatnich krewniaków ludzi (tj. wieloryby i
delfiny). To zapewne właśnie dlatego słudzy
owych mrocznych mocy upierają się ostatnio
aby wolno było im przemysłowo polować
na wieloryby, a także zapewne to dlatego
delfiny są wyniszczane i szybko wymierają
na całej naszej planecie.
Część E:
Konsekwencje ustalenia że delfiny i wieloryby są najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami ludzi:
#E1.
Jeśli wieloryby i delfiny są najbliższymi ciągle żyjącymi krewniakami człowieka, to jak
należy odnosić się do tych ludzi i państw którzy zabijają i zjadają owych krewniaków:
Ja osobiście wierzę, że zgodnie z kryteriami
naukowego dowodzenia, struktura logiczna
tej strony w połączeniu z materiałem dowodowym
zaprezentowane w poprzednim punkcie #C2,
praktycznie są równoważne z dowodem
iż delfiny i wieloryby są rzeczywiście najbliższymi
ciągle żyjącymi krewniakami człowieka.
W takiej zaś sytuacji narasta pytanie, jak w takim
razie traktować tych ludzi i te państwa, które jak
Japonia, Islandia czy Norwegia polują na delfiny
i wieloryby oraz zjadają ich mięso. Moja
odpowiedź na to jest prosta. Zabijanie i zjadanie
tych naszych zwierzęcych krewniaków jest takim
samym wyrazem zdziczenia i cywilizacyjnej znieczulicy,
jak zabijanie i zjadanie ludzi. Praktycznie więc
obowiązkiem każdego mieszkańca Ziemi jest
wyperswadowanie ludziom i krajom zabijającym
delfiny i wieloryby, aby zaprzestali tych praktyk.
W owym perswadowaniu nie powinniśmy się
cofać przed podjęciem dowolnych kroków
jakie leżą w naszych możliwościach, np.
przed pisaniem, demonstracjami, bojkotowaniem, itp.
Omawiane kraje corocznie mordują ogromną
liczbę tych zwierzęcych krewniaków ludzi.
Przykładowo, w artykule "Call to halt annual
dolphin slaughter" (tj. "Nawoływanie do zaprzestania
corocznej rzezi delfinów"), opublikowanym
na stronie B5 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie ze środy (Wednesday), November 22, 2006,
wyjaśniono że jesienią i zimą 2006 roku rybacy
w Japonii wymordują na mięso około 21000 delfinów
(w poprzednich latach zapewne wymordowana
tam była podobna liczba owych inteligentnych
krewniaków ludzi). Z kolei w artykule "NZ joins
global action on Iceland's whaling" (tj. "Nowa
Zelandia włącza się do światowej akcji przeciwko
polowaniu na wieloryby przez Islandię"),
opublikowanym na stronie A11 nowozelandzkiej gazety
"The New Zealand Herald",
wydanie z czwartku (Thursday), November 2, 2006,
ujawniono że w 2006 roku Islandia zamierza zabić
9 wielorybów fiszbinowych oraz 30 wielorybów "minke".
(Islandia oficjalnie wznowiła polowania na wieloryby
w 2006 roku, aczkolwiek poluje wieloryby już od
2003 roku "dla naukowych celów" (podobnie jak
Japonia). Przedtem zaś przez 20 lat Islandia
wstrzymywała się przed polowaniami na wieloryby.)
Część F:
Kosmiczne pochodzenie ludzkości:
#F1.
Gdzie się zapodziało owo "brakujące ogniwo" - czyli
gdzie zgubiliśmy ewolucyjnych przodków człowieka:
Dedukcje z poprzednich punktów tej strony
zaczynają coraz jednoznaczniej wskazywać, gdzie
właściwie się podziało owo "brakujące ogniwo"
w ewolucji człowieka. Jak też dedukcje te
wskazują, ogniwo owo prawdopodobnie ukrywa
się tam gdzie dotychczas nikt go nie poszukiwał,
mianowicie na dnach mórz i oceanów wśród
szczątków stworzeń morskich i wodnych.
Owym brakującym ogniwem w rozwoju człowieka
najprawdopodobniej jest bowiem stworzenie wodne
popularnie nazywane "syrena" lub "nimfa",
jakie ciągle żyło na Ziemi w początkowym okresie
po osadzeniu tu człowieka, jednak jakie później
albo samo wymarło, albo też zostało celowo
unicestwione przez tą samą szatańską moc
którą opisuję w punkcie #F4 tej strony (o której
jest nam wiadomo, że np. unicestwiła ona
Człowieka Neanderthalskiego w czasach
kiedy osadzała ludzi na Ziemi).
Na fakt że istoty w mitologii ludzkiej opisywane
pod nazwą syreny i nimfy najprawdopodobniej
są właśnie owym "brakującym ogniwem" - czyli
przodkami człowieka, wskazuje cały szereg faktów
jakie znamy z mitologii na ich temat. Przykładowo
wiadomo, że posiadały one wysoką inteligencję
oraz że wypracowały sobie zaczątki mowy. Wszakże
mitologia często wspomina iż owe syreny zwykły
głośno "spiewać". (Z tego śpiewu zapewne wzięła się nazwa
dla dzisiejszych ostrzegawczych syren alarmowych.)
Wiadomo także że były one bardzo podobne do
człowieka. Podobno żeńskie syreny posiadały
kształty, wygląd, oraz organy seksualne tak
podobne do tych u ludzkich kobiet, że dawnym
żeglarzom służyły one jako substytuty dla kobiet.
Ponadto owe syreny wcale nie są produktem
wyobraźni, bowiem istnieją one w mitologii niemal
każdego narodu na świecie. Na przykładzie zaś
niemieckiego archeologa-hobbystę, Heinrich'a
Schliemann'a, który w 1870 roku zdołał zlokalizować
starożytną Troję właśnie na podstawie mitologii,
jest już nam wiadomo że mitologia faktycznie jest
historią mówioną, tyle że z jakichś powodów owe
moce wspominane w punkcie #F4 tej strony nie chcą
aby ludzie brali pod uwagę historycznych prawd
które mitologia stara się nam przekazać.
Rozważania z następnych punktów tej strony
(o wywodzeniu się ludzkości z planety "Terra")
ujawniają z kolei, że wszystkie żyjątka jakie
zostały przywiezione na Ziemię, faktycznie
reprezentowały tylko stworzenia ciągle wówczas
żyjące na Terra, czyli reprezentujące w owych
czasach już końcowe ogniwa swoich łańcuchów
ewolucyjnych. To zaś oznacza, że nawet kiedy
bezpośredni przodkowie człowieka, czyli
syreny, zostały przywiezione na Ziemię,
przodkowie owych przodków, czyli stworzenia
z jakich wyewolucjonowały się zarówno wieloryby
i delfiny, jak i syreny, niekoniecznie musiały ciągle
istnieć na Terra w owym okresie i być tu przywiezione
w czasach przygotowywania Ziemi do skolonizowania.
Może się więc zdarzyć, że przodkowie "brakującego
ogniwa" faktycznie nigdy nie pojawili się na Ziemi,
a zniknęli zupełnie kiedy pierwsi ludzie wysadzili
w powietrze swoją rodzinną planetę "Terra".
#F2.
Materiał dowodowy jaki potwierdza, że ludzkość wywodzi się z planety "Terra":
Sprawa pochodzenia człowieka jeszcze
bardziej się komplikuje jeśli ktoś zapozna
się z wynikami dociekań w tym zakresie
wyłaniającymi się z badań UFO. Otóż
UFOnauci przybywający na Ziemię i
twierdzący że sami są bliskimi krewniakami
ludzi, zawsze podkreślają że rasa ludzka
wcale nie wywodzi się z planety Ziemia,
a z już nie istniejącej planety "Terra"
(przez niektórych wymawianej także
jako "Nerra") z układu Wegi w gwiazdozbiorze
Lutni. Przykład jednego z takich przecieków
informacji od UFOnautów zawarty jest
w podrozdziale B3 z polskojęzycznego
[3b] -
patrz tam paragraf {5500}.
Ludzkość, a także wszelkie zwierzęta i
rośliny, zostały przywiezione na Ziemię
w celu skolonizowania tej planety.
W wyniku jednak kataklizmów wywołanych
przez ludzkich krewniaków jakie już po
skolonizowaniu Ziemi ludzkość doświadczyła,
straciła ona wiedzę na temat swoich
prawdziwych korzeni i przodków. Oto
wykaz najważniejszych kategorii materiału
dowodowego który zdaje się potwierdzać,
że twierdzenia UFOnautów na temat
wywodzenia się ludzkości z planety "Terra"
faktycznie mogą być prawdziwe.
(1)
Równania grawitacyjne i opisywane nimi cechy ludzi.
W podrozdziale JE9 z tomu 9 monografii
[1/4]
wyprowadzony został oraz zinterpretowany cały szereg
równań, które nosza generalną nazwę "równań grawitacyjnych".
Wyrażają one sobą związek pomiędzy grawitacją planety
na jakiej żyje dana rasa istot, a takimi cechami owych
istot jak ich wzrost, ciężar, uczucia, inteligencja, czy
długowieczność. Przykładowo zgodnie z tymi równaniami,
gdyby człowiek wyewolucjonował się na planecie o grawitacji
cztery razy wyższej od grawitacji planety z jakiej pochodzi
ludzkość, wówczas jego wzrost byłby około 16 razy razy
niższy od wzrostu ludzi, zaś inteligencja byłaby 16 razy
wyższa od inteligencji ludzi na Ziemi. Jak też wyjaśniam
to w podrozdziałach P6.2 do P6.4 z tomu 13 monografii
[1/4], wszelkie parametry ludzkiego ciała (np. niewykorzystany
potencjał naszego mózgu, wzrost, a także długowieczność
Adama i Ewy), dokumentują że ludzkość wywodzi się właśnie
z planety o grawitacji ponad 4 razy większej od grawitacji Ziemi.
(2)
Istnienie UFOnautów o wyglądzie typowych ludzi.
Do chwili obecnej w literaturze UFOlogicznej zgromadzony
został ogromny materiał dowodowy na udokumentowanie
faktu, że na wehikułach UFO przylatują na Ziemię m.in.
istoty, które wyglądają nieodróżnialnie identycznie do ludzi.
Praktycznie niemal każda książka UFOlogiczna, jaka
dokonuje przeglądu szregu bliskich spotkań z UFOnautami,
wskazuje na ten fakt. Najlepszym przykładem takiej
dokumentacji jest doskonała książka [1T1] pióra Profesora
John'a E. Mack'a, M.D., zatytułowana: "Abduction - human
encounters with aliens", Ballantine Books - a division
of Random House, Inc., New York, May 1995,
ISBN 0-345-39300-7, Library of Congress Card Number
93-38116, objętość 464 stron (dostępna też w tłumaczeniu
na język polski, pod tytułem: "Uprowadzenia - spotkania
ludzi z kosmitami"). Kilka przykładów z tego zakresu
zaprezentowane zostało także w podrozdziale T4 z tomu
14 monografii [1/4], jak również w w/w traktacie
[3b] -
oba opracowania są do gratisowego załadowania sobie
za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
(3)
Użycie nazwy "Terra" w dawnych językach, np. greckim.
W językach starożytności, np. w języku greckim, nazwa
"Terra" przyporządkowana była właśnie do planety na
jakiej żyją ludzie. Wszystko więc wskazuje na to, że nazwa
owa była pozostałością z czasów kiedy ludzkość ciągle
była świadoma swego pochodzenia z Terra.
(4)
Folklor i legendy opisujące pochodzenie ludzkości
z planety "Terra", oraz kolonizacyjną wędrówkę ludzkości
przez kosmos poprzedzającą kolonizację Ziemi.
Legendy takie i opowiadania istnieją w wielu rasach
i zakątkach Ziemi. Ich przykłady mogą być legendy
nowozelandzkich Maorysów, czy legendy plemiona
Dogonów z Afryki.
(5)
W starożytności na Ziemi miała miejsce kontr-ewolucja
ludzkości od zaawansowania ku zdziczeniu.
Przykładowo, początkowo ludzie potrafili budować
piramidy, przemieszczać góry, oraz budować maszyny
latające (vimana), z czasem jednak zapomnieli nawet
jak wytwarzać metale. Po więcej szczegółów patrz
podrozdział P6.5 z tomu 13 monografii [1/4].
(6)
Opis raju jest zbieżny z konstrukcją teleportacyjnego UFO typu K7.
Jeśli dokładniej zapoznać się z mitologią na temat raju,
wówczas się okazuje że nazwa "raj" przyporządkowana
była do wehikułu latającego podobnego do
magnokraftu
(oraz UFO) typu K7. Niestety, ta sama mitologia wskazuje
jednocześnie, że krewniacy ludzkości którzy oryginalnie
przywieźli na Ziemię Adama i Ewę w owym wehikule
zwanym "raj" faktycznie mieli wobec nich szatańskie intencje
które opisane zostały dokładniej na stronie internetowej
zło.
Po więcej szczegółów patrz podrozdział P6.1 z tomu 13 monografii [1/4].
Znacznie więcej informacji na temat wysoce
prawdopodobnej możliwości podpieranej przez
raptownie rosnącą liczbę faktów, że człowiek
przywieziony został na Ziemię z odmiennej
planety "Terra", zawarte jest w podrozdziałach
JE9 i P6 z tomów odpowiednio 9 i 13 monografii
[1/4].
Wysoce rekomenduję ich przeczytanie.
#F3.
Podsumowanie dotychczasowej historii rozwoju człowieka:
Jeśli faktycznie weźmie się pod uwagę
i zesyntezuje w jedną całość wszelkie
informacje na temat pochodzenia człowieka,
jakie napływają z całego szeregu zupełnie
niezależnych od siebie źródeł,
wówczas się okazuje że pochodzenie to
wygląda bardziej skomplikowanie niż
zarówno wyznawcy ewolucji, jak i wyznawcy
stworzenia, w naiwności i prostocie swoich
wyobrażeń to wyjaśniają. Mianowicie człowiek
faktycznie wyewolucjonował się na planecie zwanej
"Terra" która obecnie już nie istnieje. (Pierwsi
ludzie którzy ją zamieszkiwali wysadzili ją w
powietrze podczas jednej z ich licznych wojen.)
Następnie kolonizował on cały łańcuch innych planet,
aż w końcu tafił na Ziemię. Przed skolonizowaniem
Ziemi przygotował ją do swojej kolonizacji poprzez
zasiedlenie na tej planecie niemal wszystkich
organizmów żywych jakie wówczas ciągle istniały
na planecie Terra. Jednak po przybyciu na Ziemię
człowiek doświadczył wielu niszczycielskich kataklizmów
zaindukowanych technicznie przez jego
szatańskich
krewniaków, w wyniku których utracił wiedzę na temat
swoich korzeni i historii. Dopiero obecnie wiedzę tą musi
stopniowo odbudowywać. (Pechowo, w miarę jak owo
odbudowywanie wiedzy postępuje na Ziemi, tamci
szatańscy
krewniacy ludzi traktują je jako zagrożenie dla ich
eksploatacji naszej planety, dlatego ponownie
uwalniają sekretnie wszystkie te niszczycielskie
kataklizmy które mogą powtórnie zniszczyć
naszą obecną cywilizację techniczną na Ziemi.)
Ja liczę na to że niniejsza strona będzie moim
wkładem do przyspieszenia naszej odbudowy
tej wiedzy.
Aby poznać lepiej faktyczną historię człowieka,
warto przeczytać podrozdział V3 z tomu 16 monografii
[1/4].
#F4.
Jest metoda w tym szaleństwie -
ktoś
najwyraźniej stara się ukryć kosmiczne pochodzenie człowieka:
Jeśli dokładniej przyglądnąć się otaczającym
nas faktom, które aż krzyczą abyśmy zaczęli
zwracać na nie uwagę, wówczas doznajemy
prawdziwego szoku. Oto wokół nas istnieje
całe zatrzęsienie materiału dowodowego który
jednoznacznie wykazuje że (a) ludzie wcale
nie wywodzą się od małpy, ani ich ewolucja
wcale nie miała miejsca na Ziemi, (b) ludzkość
przybyła na Ziemię w statkach kosmicznych
aby skolonizować tą planetę, na początku
posiadając wysoką wiedzę i wysoki poziom
cywilizacyjny, jednak poziom wiedzy ludzi
z biegiem czasu się zmniejszał zamiast
powiększać, (c) kosmiczni krewniacy ludzi,
którzy wyglądają dokładnie tak jak ludzie,
bez przerwy przybywają na Ziemię w swoich
wehikułach, tyle że zawsze starannie ukrywają
swoje przybycie przed ludźmi. Jednocześnie
bez przerwy karmieni jesteśmy papką pseudo-informacji
która stwierdza dokładną odwrotność faktów
i prawdy. Co więc tak naprawdę się dzieje.
Z licznych przykładów publicznego zakłamania
jakie miało miejsce na Ziemi, przykładowo z
epoki Hitlera, Stalina, czy Mao Tse Tunga,
doskonale nam wiadomo, że jeśli w jakiejś
dziedzinie pojawia się sytuacja taka jak ta
opisana na niniejszej stronie, wówczas
faktycznie to oznacza że ktoś z ogromnymi
wpływami i władzą stara się ukryć przed ludźmi prawdę.
W tym wypadku prawda w jakiej ukryciu przed
ludźmi jest żywotnie zainteresowany ktoś
naprawdę wpływowy i doskonale zorganizowany,
stwierdza że ewolucja ludzi wcale nie miała
miejsca na Ziemi, zaś w dalekim kosmosie
do dzisiaj żyją bliscy krewniacy ludzkości
wyglądający dokładnie tak jak ludzie, którzy
nieustannie od tysiącleci skrycie przybywają
na Ziemię w swoich wehikułach UFO.
Aby zaś ukryć przed ludźmi ową gorzką prawdę,
koniecznym się staje ukrycie przed nami również
faktów na temat prawdziwego pochodzenia człowieka
oraz owej istoty wodnej (syreny) od jakiej człowiek
się wywodzi. (Zaiste, jakże prawdziwe jest
stare przysłowie, że "kłamstwo rodzi kłamstwo".)
Jak też się okazuje, istnieją ważne powody
dla których ten ktoś ukrywa przed ludźmi
prawdę na temat pochodzenia człowieka.
(Powody te sprowadzają się do sekretnej
eksplotacji ludzkości z jej surowców
biologicznych.) Zostały one opisane
na odrębnej stronie internetowej o nazwie
zło.
Nieustanne ukrywanie przed ludźmi i zacieranie
prawdziwej historii ma miejsce dosłownie w każdej
dziedzinie i w każdym miejscu Ziemi. Znaczy, wcale
nie ogranicza się ono do wypaczania wiedzy jedynie
na temat szczegółnie istotnych materiałów dowodowych,
takich jak piramidy, Machu Picchu (Peru), czy pochodzenie
człowieka, ale praktycznie następuje w sprawach
wyglądających nawet na mało istotne i mało znane.
Interesującym przykładem tego nieprzebieranego
zacierania historii są losy niewielkiej wsi
Wszewilki
położonej w Polsce koło miejscowości Milicz. W
owej wsi, aby ukryć jej przeszłość, ktoś przy władzy
uciekł się do niesamowitych przedsięwzięć. Przykładowo,
celowo zdeformował on przebieg nowo-budowanej linii
kolejowej, tak aby owa linia mogła staranować rynek
tej wsi i dostarczyć wymówki do pousuwania co starszych
i co bardziej historycznych jej budowli. Podczas więc
gdy niniejsza strona demaskuje przykład wypaczania
prawdy o historii człowieka dokonywanego nieustannie
na globalna skalę, owa wioska
Wszewilki
ukazuje jak identyczne wypaczanie prawdy nieustannie
jest prowadzone na mikroskalę dla praktycznie każdej
wsi i dla każdego miasta na Ziemi.
Część G:
Dowody na absurdalność szerzonych
ostatnio kłamliwych twierdzeń, że to
UFOnauci
genetycznie stworzyli ludzi:
#G1.
UFOnauci mają aż kilka niecnych intencji w upowszechnianiu na Ziemi kłamstwa, że to oni genetycznie stworzyli człowieka:
W ostatnich czasach coraz więcej
"autorytetów" na Ziemi zaczyna
obstawać za zwodniczą bajeczką,
że to
UFOnauci
(a nie Bóg) stworzyli człowieka.
Podobno mieli w tym celu używać
tzw. "inżynierii genetycznej".
Jeśli jednak ktoś
prześledzi pochodzenie owej
kłamliwej pogłoski, wówczas się
okazuje, że wywodzi się ona od
samych UFOnautów. Przykładowo,
ruch promowany na Ziemi przez
UFOnautów a nazywany
raelianie,
otwarcie się przyznaje że informację
o genetycznym
uformowaniu ludzi
przez UFOnautów owi raelianie
otrzymali od samych UFOnautów.
Niestety, UFOnauci mają bardzo krwawą
tradycję okupowania i wyniszczania
ludzkości od zarania dziejów. Nie na
darmo dawniej ludzie nazywali ich
"diabłami" - co ujawnia cały szereg
stron internetowych totalizmu - m.in.
strony o
pochodzeniu zła,
UFOnautach,
zniszczeniowych użyciach wehikułów UFO,
dowodach działalności UFO na Ziemi,
UFOnautach-podmieńcach,
26tym dniu,
ludobójcach,
WTC,
obsuwiskach ziemi i błota,
huraganach,
tornadach,
huraganie Katrina,
Tapanui,
Katowicach, itp.
Dlatego wszystkie informacje które
wywodzą się od samych UFOnautów,
zawsze należy traktować z ogromną
ostrożnością. Tym bardziej, że
w przypadku owej upowszechnianej
przez UFOnautów bajeczki iż jakoby
ludzkość została genetycznie stworzona
właśnie przez nich, kryje się aż cały
szereg niecnych
intencji. Przykładowo,
upowszechniając ową pogłoskę, UFOnauci
osiągnąć następujące skryte cele:
(a)
Zwodniczo przemycają pogróżki za jej pośrednictwem,
którymi straszą ludzi co się stanie jeśli ludzkość
zechce się uwolnić od ich okupacji.
Straszenie to przybiera bowiem formę
następującej pogróżki "skoro kiedyś
potrafiliśmy stworzyć Was, jeśli będziecie
niegrzeczni wówczas stworzymy też następną
rasę którą Was zastąpimy."
(b)
UFOnauci dodają nią wagi swojej skrytej
okupacji ludzkości. Wszakże ta ich
bajeczka o stworzeniu ludzkości posiada
wymowę "patrzcie maluczcy ludziska, my
Was stworzyliśmy, to nam więc jesteście
winni wdzięczność za to że istniejecie."
(c)
Straszą ludzkość poziomem swojej wiedzy.
Owa bajeczka o stworzeniu ludzkości przez
UFOnautów zawiera bowiem również skrytą
informację "my jesteśy potężni jak bogowie -
nie ważcie się powstać przeciwko nam."
(d)
Pośrednio wmawiają ludzkości, że UFOnauci
są odmienni od ludzi. Stanowi ono
więc rodzaj zaprzeczenia dla raportów ludzi
uprowadzanych do UFO, którzy twierdzą
że w owych UFO widzieli istoty nieodróżnialnie
identyczne do ludzi. Wszakże w stosunku
do owych twierdzeń bajeczka o stworzeniu
ludzi przez UFOnautów ma wymowę równą
twierdzeniu "ci co raportują co widzieli
w UFO muszą kłamać, bowiem my stworzyliśmy
ludzi - nie możemy więc być identyczni
do ludzi."
(e)
Dodatkowe wspieranie twierdzeń szerzonych
przez UFOnautów na Ziemi, że
Bóg
rzekomo nie istnieje. UFOnauci wkładają
dużo trudu w szerzenie ateizmu na Ziemi.
Ich więc twierdzenie że to oni stworzyli
człowieka jest równoznaczne z twierdzeniem
"Bóg nie istnieje, bo to my Was stworzyliśmy".
#G2.
UFOnauci są jedynie w stanie genetycznie mutować fizycznie pozniekształcane i wysoce nieszczęśliwe potwory:
Jeśli jednak ktoś uważnie przeanalizuje
"twóczość" genetyczną UFOnautów,
wyniki okazują się szokujące.
Mianowicie, okazuje się wówczas,
że na Ziemi wprawdzie istnieje
materiał dowodowy, że UFOnauci
faktycznie eksperymentowali kiedyś
z inżynierią genetyczną na ludziach.
Jednak produktami tych eksperymentów
okazały się pozniekształcane i ogromnie
nieszczęśliwe potwory. Przykład
jednego z takich potworów pokazany
został na "Fot. #2" poniżej. Jest
nim genetyczna mutantka człowieka,
w której normalne ludzkie ręce
i nogi zastąpione zostały
genetycznymi przeszczepami pazurów
jakiegoś ptasiego drapieżcy -
prawdopodobnie z którejś odmiany
orła. Jak się też okazuje, owe
mutanty ludzkie z "krogulczymi
łapskami" od tysiącleci przybywają
na Ziemię aby dopomagać UFOnautom
w sekretnym eksploatowaniu naszej
planety. W dawnych czasach swobodnie
ukazywały się one ludziom na Ziemi.
Dlatego ich wizerunki znane są
praktycznie we wszystkich kulturach
świata. W chwili obecnej mają one
zabronione pokazywanie się ludziom
na oczy. Jednak często są one widywane
na pokładach UFO. Z uwagi na rodzaj
jakby jaszczurzego czy wężowego
wzoru na ich skórze, osoby uprowadzane
do UFO opisują ich zwykle jako
"gady".
Rasa owych potworów istnieje od dawna,
oraz sama się już rozmnaża na zajmowanej
przez siebie planecie. Dlatego nie
daje się już naprawić błędu UFOnautów
z jej stworzeniem. Jednak pod względem
fizycznym jest ona niewydarzona, zaś
pod względem psychologicznym - wysoce
nieszczęśliwa i wypaczona. Przykładowo,
wszystkie stworzenia których obie płcie
uprawiają ze sobą stosunek seksualny,
w trakcie owego stosunku oraz zaraz po
nim starają się one być wzajemnie dla siebie
miłe. Tymczasem te nieszczęśliwe istoty są
ogromnie brutalne dla swoich kochanków.
Przed stosunkiem i w jego trakcie
typowo staczają walkę, zaś po stosunku
nawzajem się fizycznie mutylują. Folklor
szczepu "Berawan" z dżungli Borneo opisuje
te kobiety z orlimi pazurami (zwane przez
nich "kokelir") że już w trakcie stosunku
drapią one i rozszarpują swojego partnera,
zaś po stosunku zwykle odgryzają mu jądra.
Z kolei folklor z Włoch nazywa je
"dzikimi kobietami-kotami". Twierdzi
on też, że po stosunku owe "kobiety-koty"
typowo rozszarpują swoich kochanków na
strzępy - jeśli ci nie zdołają im szybko
umknąć. Z kolei mity greckie opisują
wyjątkowo drapieżne "Harpie" których
wszystkie cechy też odpowiadają zachowaniom
owych szponiastych "diabłów" i "diablic".
Źródłem fizycznej niewydarzoności i
psychicznego nieszczęścia owych potworów
genetycznie stworzonych przez UFOnautów
była krótkowzroczność ich twórców.
Danie bowiem im orlich pazurów wydawało
się ich genetycznym inżynierom być
doskonałym pomysłem w czasach kiedy istoty
te ciągle żyły na drzewach i żywiły się
bawołami które rozszarpywały swoimi
pazurami. Jednak owe pazury przestają
się sprawdzać w późniejszych czasach.
Wszakże jak u każdych istot myślących,
poziom cywilizacyjny tych potworów z
czasem się podniósł. Nie jest zaś wygodnie
chodzić po ulicach miast na krogólczych
łapskach, ani obsługiwać maszyny
trzypalcowymi pazurowatymi rękami.
Faktycznie więc na przekór że technicznie
wysoko zaawansowani UFOnauci mogą posiąść
umiejętność jak genetycznie przeszczepiać
ludziom cechy niektórych zwierząt, jednak
zawsze UFOnautom tym będzie brakowało
przezorności i dalekowzroczności Boga.
Cokolwiek więc UFOnauci zaprojektują,
będzie to krótkowzroczne - znaczy
dobre jedynie na okres krótkiego
czasu oraz dla określonych warunków
środowiskowych. Kiedy zaś czasy lub
warunki się zmienią, potwory stworzone
przez UFOnautów okazują się niewydarzone
i nieszczęśliwe.
Oczywiście, lista potworów natworzonych
genetycznie przez UFOnautów wcale się
nie kończy na zilustrowanych tutaj
"trzypalcowych diabłach z krogólczymi
pazurami". W średniowieczu znano także
cały szereg innych ich rodzajów.
Przykładowo, istniały wówczas także
potwory kopytne, oraz podobne potwory
rogate. Potwory kopytne od pasa w górę
wyglądały jak ludzie, natomiast od
pasa w dół wyglądały jak kazły. Do
ich przykładów należy zaliczać m.in.
"diabły kopytne" szeroko znane w
średniowieczu, a także tzw. "satyry"
ze starożytnej Grecji. Starożytna
Grecja znała także kopytnego bożka
"Pana". Natomiast do potworów rogatych
należały m.in. średniowieczne diabły
rogate. Ponadto rogatym był trakże
Germański bóg Wotan, oraz Bóg wikingów
Odin który podróżował na "latającym
koniu" zwanym Sleipnir (tj. wehikule
UFO?). Rogi posiadał także
Mojżesz (ten który wyprowadził Izraelitów
z Egiptu) - co utrwalone zostało nawet
na rzeźbie Michaela Angelo "Mojżesz"
(do oglądnięcie w kościele San Pietro
in Vincoli w Rzymie).
Ponadto na jednym angielskim filmie
dokumentarnym o Aleksandrze Wielkim
twierdzono, że ten monarcha macedoński
też miał małe rogi - co podobno jest
nawet utrwalone gdzieś w Koranie.
(Takie informacje wzbudzają w nas
pytania kim właściwie był Mojżesz
i Aleksander Wielki - tj. czy byli
oni rogatymi odmianami dzisiejszych
UFOnautów-podmieńców.
Każde też miejsce na Ziemi zna dalszych
zmutowanych potworów o częściowej
charakterystyce człowieka. Wszystkie
one jednak były tylko niewydarzonymi
potworami. UFOnauci są po prostu nadal
zbyt głupi aby w sposób udany bawić się
w Boga!
Fot. #2:
Genetycznie iżynierowany mutant będący
wynikiem krótkowzrocznych eksperymentów
genetycznych UFOnautów. Stanowi on
genetycznie wymutowanego potwora będącego
krzyżówką człowieka z genami innych
zwierząt. Przykładowo jego dłonie i stopy
zastąpione zostały łapskami ptaka drapieżnego -
prawdopodobnie jakiejś odmiany orła.
W praktycznie wszystkich kulturach świata
potwór ten znany jest jako "diabeł z krogulczymi
łapami" - przykładowo proponuję przypomnieć
sobie poemat Adama Mickiewicza "Pani Twardowska"
"... kurzą nogę i krogulcze miał paznokcie. ..."
Na powyższej rzeźbie utrwalono "żeńską
wersję" tegoż "diabła".
Aby umożliwić lepsze przyglądnięcie się
szczegółom jej skrzydeł i łapsk z 3+1 krogólczymi
szponami, pokazana jest ona z dwóch kierunków.
Proszę przy tym odnotować, że owe jakby
"skrzydła nietoperza" które owa "diablica"
posiada, faktycznie są specjalnie doszytymi
elementami jej ubioru, mającymi na celu
lepsze manewrowanie podczas lotów w powietrzu
z użyciem tzw.
napędu osobistego.
Więcej informacji na temat tego genetycznego
niewydarzeńca zaprezentowane zostało na odrębnej
stronie internetowej o
kościele Sw. Andrzeja Boboli w Miliczu.
Powyższa figura "żeńskiego diabła" wywodzi
się z kultury Północnego Pacyfiku (Dalekiego
Wschodu). Jednak w Polsce takie właśnie istoty
posiadające jedynie cztery szponiaste palce
też były doskonale znane. Ich opisy zawarte
są też w folklorze praktycznie każdego miejsca
na Ziemi.
Pod każdym względem powyższe istoty są
niewydarzonymi potworami. Przykładowo,
psychologicznie są one ogromnie nieszczęśliwe
ponieważ wiedzą, że są one zezwierzęconymi
ludźmi. (Ich psychikę wyjaśnia dokładnie
nowela oraz bazujący na niej film o człowieku
stworzonym przez szatańskiego lekarza poprzez
pozszywanie razem organów pobranych od umarłych
ludzi.) To wyjaśnia dlaczego nieodparcie
lubują się one w uprawianiu stosunków płciowych
z ludźmi. Jednak po odbyciu takiego
stosunku, mutylują one potem swoich kochanków.
Dlatego m.in. groźni wojownicy szczepu
"Berawan" z tropikalnych dżungli na
Wyspie Borneo panicznie bali się owych
szatańskich kobietek (zwanych tam "kokelir").
Wiedzieli bowiem, że kiedy się roznamiętnią
na widok ludzkiego mężczyzny, po akcie seksualnym
mają one brzydki zwyczaj odgryzania jąder swojemu
byłemu kochankowi.
#G3.
Jakie dowody ujawniają że UFOnauci w żadnym wypadku nie byli w stanie genetycznie uformować człowieka:
Motto:
"Stworzenie nigdy nie jest w stanie zastąpić stwórcę."
Na przekór upowszechniania przez
UFOnautów owych bajek, że to oni
genetycznie zaprojektowali i uformowali
dzisiejszych mieszkańców Ziemi (tj.
że
to UFOnauci stworzyli człowieka),
nawet bardzo powierzchowna analiza
wykazuje że ich twierdzenia to
absolutna bzdura która w żadnym
wypadku nie może pokrywać się z prawdą.
Dokonajmy więc teraz przeglądu chociaż
najważniejszego materiału dowodowego
który jednoznacznie wykazuje że
UFOnauci nigdy NIE byli, oraz nie
mogli być, twórcami człowieka.
Oto przykłady tego materiału:
(i)
UFOnauci pod względem anatomii i
budowy genetycznej są nieodróżnialnie
identyczni do ludzi - na co posiadamy
już liczne dowody. Nie mogli
więc stworzyć ludzi, bowiem wówczas
ludzie byliby od nich odmienni. W
rzeczywistości więc owo ich rzekome
"stworzenie ludzi" wyglądało tak,
że kiedyś po prostu złapali kilka
dzieci co bardziej odizolowanych
pośród swoich własnych wieśniaków
i przewieźli te dzieci na Ziemię.
(ii)
Budowa i funkcjonowanie ciała ludzkiego
wykazuje ogromną dalekowzroczność, do
której UFOnauci są zwyczajnie niezdolni.
Ciało ludzkie sprawdza się jako optymalne
praktycznie we wszystkich warunkach i
we wszystkich czasach. Organizm ludzki
wykazuje więc sobą dalekowzroczność
tego co panuje nad czasem - czyli Boga.
Tymczasem to co wymyślają UFOnauci i
co formują oni genetycznie poprzez składanie
razem genów ukradzionych z najróżniejszych
stworzeń boskich, zawsze jest rodzajem
potworów które są dobre tylko na jedne
czasy i na jeden rodzaj warunków. Kiedy
zaś czasy lub warunki się zmienią, potwory
te stają się niewydarzone i nieszczęśliwe.
(iii)
Gdyby prawdą było twierdzenie UFOnautów,
że Bóg nie istnieje i że to oni stworzyli
człowieka, wówczas natychmiast zrodzi
się następne pytanie, "a kto w takim
razie stworzył UFOnautów". UFOnauci
nie udzielają i faktycznie to NIE są
w stanie udzielić odpowiedzi na to
następne pytanie.
(iv)
Cały matetriał dowodowy na temat inżynierii
genetycznej UFOnautów dokumentuje, że jedyne
co oni potrafili, to formować genetyczne kompozyty
z już istniejących stworzeń. Znaczy UFOnauci
byli jedynie w stanie wszczepiać pomiędzy
ludzkie geny najróżniejsze odmienne geny
pobrane od już istniejących stworzeń.
Przykładowo, dodając do genów ludzkich geny
pobrane of kozłów formowali oni "Satyry"
i "diabły rogate". UFOnauci nie byli jednak
w stanie wyewolucjonować całkowicie nowych
rodzajów stworzeń które przedtem jeszcze nie
istniały. To zaś oznacza, że byli oni jedynie
wtórnymi kopiowaczami genów, oraz że daleko
im do umiejętności oryginalnego stwórcy. Z
całą pewnością nie byli więc w stanie stworzyć
człowieka.
#G4.
Podsumujmy dedukcje i materiał dowodowy z niniejszej części G:
Motto:
"Ci co urodzili się 'Midasem na odwyrtkę' - tak jak UFOnauci, wszystko czego się tylko dotkną zamieniają w gówno."
Niezależnie od produktywnych istot,
Bóg stworzył także niszczycielskie
stwory. Ich przykładem są UFOnauci
którzy skrycie okupują naszą planetę
już od tysiącleci. Są one też potrzebne -
wczakże pełnią rolę inteligentnych
sępów i hien. Pechowo jednak, paskudztwo
to rozłazi się po wszechświecie jak
wszy. Gdziekolwiek zaś przybędzie,
staje się najgorszą możliwą nowiną
i plagą. Wszakże jedyne co potrafią
to rabować, kraść, zabijać, zamęczać,
upokarzać, blokować, spychać w dół,
kłamać, itp. Z powodu takiej ich
natury, nawet kiedy istoty te próbują
coś samemu stworzyć, ciągle części
i materiały które potrzebują podkradają
u Boga, uzurpując potem sobie cały
kredyt za boską działalność, jednocześnie
jednak dając życie niewydarzonym potworom
o pokręconej psychice. W żadnej sprawie nie
wolno nam wierzyć nawet w jedno
słowo które od nich się wywodzi.
Część H:
Dlaczego warto poznawać faktyczną historię ludzkości:
#H1.
Korzyści jakie odnosimy poprzez uświadomienie sobie i zaakceptowanie, że ludzkość wywodzi się od "stworzenia wodnego" oraz że przybyła na Ziemię z planety "Terra":
Każdy kto zdobył się na wysiłek zapoznania
się z być może kontrowersyjną teorią o pochodzeniu
człowieka zaprezentowaną na niniejszej
stronie, odnosi z tego tytułu cały szereg
korzyści. Ponieważ korzyści te wnoszą
w sobie potencjał wprowadzenia pozytywnej
zmiany do naszego światopoglądu, a stąd
do jakości naszego życia, warto aby tutaj
wyliczyć i opisać choćby tylko najważniejsze
z nich. Oto te z nich, których wpływ na nasz
światopogląd, a stąd i życie, da się odczuć
przez praktycznie każdego z nas:
(1)
Zupełnie inne spojrzenie na naukowe poszukiwania
"brakującego ogniwa", na zagadki archeologiczne,
na dziwne budowle megalityczne w rodzaju piramid,
itp. Uświadamia nam ono jak dużo energii, sił,
oraz środków administratorzy nauki wkładają we
wmówienie ludziom że czarne to białe. (Jako
przykład marnotrawienia środków w celu okłamywania
społeczeństwa, proponuję rozważyć ile kosztuje ów jałowy
program naukowy zwany CETI - tj. poszukiwania pozaziemskich
inteligencji, podczas gdy jednocześnie systematycznie
wyniszczani są na Ziemi wszyscy ci badacze którzy
usiłują badać UFOnautów jacy od tysiącleci skrycie
przybywają na Ziemię z kosmosu.)
(2)
Mniej emocjonalne, za to bardziej filozoficzne
podejscie do sporów na temat pochodzenia
człowieka, nauczania ewolucji w szkołach, itp.
Faktyczne uświadomienie sobie co jest grane,
powoduje że przestaje się wkładać emocje w
spory na temat pochodzenia człowieka. Wie się
bowiem, że spory te ktoś celowo indukuje w imię
zasady "dziel i rządź".
(3)
Uzyskanie świadomości większego spokoju, czyjejś
opieki, oraz sensu życia, dawanego przez niewidzialną
opiekę i nadzór Boga nad wszystkim co wokół nas się
dzieje. Wiedząc bowiem że Bóg nas stworzył, ma
się jednocześnie zrozumienie że w oczach Boga nasze
istnienie się liczy i że nasze życie cieszy się jego opieką.
(4)
Wykazanie większego zrozumienia dla raportów z
uprowadzeń do UFO, z obserwacji UFO, itd.
W rezultacie wiedzy co faktycznie jest grane, zaczyna
się inaczej patrzeć na czyjeś próby aby wyszydzać i
ukrywać prawdę na temat skrytych działań UFO na
Ziemi.
(5)
Faktyczne zrozumienie co naprawdę jest grane
wokół nas. Z kolei po zrozumieniu co jest grane,
uzyskuje się lepszą umiejętność życia w świecie jakim
naprawdę rządzą te najbardziej ukryte moce.
#H2.
Projekty badawcze które warto aby zostały skompletowane w celu dalszego poszerzenia naszej wiedzy na temat ewolucji człowieka:
Żaden pogląd ani teoria nie są zakończone
i kompletne w którymkolwiek ze stadiów swego
istnienia. Wszakże poglądy i teorie, podobnie
jak ludzie i wszystko co nas otacza, podlegają
nieustannej ewolucji. Faktycznie też sformułowanie,
opublikowanie, oraz podanie do wiadomości
innych ludzi jakiegoś poglądu lub teorii jest
dopiero początkiem prac nad ich późniejszym
rafinowaniem i doprowadzaniem do jeszcze
wyższej doskonałości. Podobnie jest także i
z teorią o pochodzeniu człowieka opisaną
na niniejszej stronie internetowej. Jej opublikowanie
na tej stronie jedynie zapoczątkowało całą
serię badań szczegółowych i dyskusji nad
poszczególnymi z jej stwierdzeń, które to
badania i dyskusje pozwolą na jej stopniowe
udoskonalanie i dogładzanie. Wiele potencjalnych
tematów owych badań i dyskusji ciągle
odczekuje swego zrealizowania. Poniżej
wskazuję kilka przykładów takich tematów
do badań i przedyskutowania których czytelnicy
są w stanie dołożyć swój własny wkład.
(1)
Znalezienie większej liczby punktów wspólnych
które łączą poglądy ewolucjonistów z poglądami
wyznawców stworzenia człowieka. Takie
punkty wspólne służyły będą bowiem skróceniu
bezproduktywnego argumentowania, a zabraniu
się za konstruktywne badania i za ustalanie faktycznego
przebiegu zdarzeń.
(2)
Znalezienie dalszych wysoce dowodowych wskaźników
pokrewieństwa ludzi z wielorybami i delfinami.
Wskaźniki te uzupełnią bowiem i poszerzą materiał
dowodowy już omówiony w punkcie #C2 niniejszej
strony internetowej. Uczynią również ów materiał
jeszcze bardziej przekonywującym.
(3)
Ujawnienie dalszych "przecieków" na temat historii
człowieka, jakie dostały się do literatury UFOlogicznej.
Przecieki takie pozwolą nam bowiem na poznanie
większej liczby szczegółów na temat prawdziwej historii
ludzkości.
Część I:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#I1.
Podsumowanie tej strony:
Nauka jest tworzona przez ludzi a nie
przez jakieś nieomylne istoty. Zaś
błądzić jest rzeczą ludzką.
Nie wolno więc nam zakładać że
coś jest prawdą tylko ponieważ
wywodzi się to od naukowców.
Szczególnie w tak istotnej sprawie
jak pochodzenie człowieka. Na
przekór więc że dzisiejsi naukowcy
upowszechniają naukowo brzmiące
bajeczki na temat naszego
pochodzenia, a dodatkowo prezentują
najróżniejsze "dowody" jakie rzekomo
mają podpierać ich twierdzenia,
każdy jeden z ludzi ciągle ma moralny
obowiązek osobistego sprawdzenia i
osądzenia w swoim własnym sumieniu,
logiki za owymi bajeczkami, a także
sprawdzenia wartości dowodowej tego czym
bajki te są podpierane. Warto przy tym
też pamiętać o sarkastycznym dowcipie
na temat logiki naukowców i o wartości
"dowodów" które naukowcy czasami
używają. Dowcip ten był szeroko opowiadany
w latach 1970-ch. Oto jego treść.
"Jeden naukowiec wykonał dwa
doświadczenia z pchłą. Najpierw
postawił pchłę na stole i rozkazał 'skacz'.
Pchła skoczyła. Potem obciął pchle tylne
nogi i rozkazał 'skacz'. Pchła nie skoczyła.
Napisał więc w swoim doktoracie 'pchły
mają uszy w tylnich nogach'."
Na niniejszej stronie zaprezentowane zostały
wyniki moich własnych dociekań na temat
pochodzenia człowieka. (Tj. wyniki dociekań
o pochodzeniu człowieka wypracowanych przez
dra inż. Jana Pająk.)
Bazują one na ustaleniach wynikających z
teorii wszystkiego
nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Jeśli podsumowane skrótowo dociekania
te stwierdzają, że w przeciwieństwie do
Boga,
który jest po prostu ogromnym naturalnym
programem, struktura organizmu ludzkiego
jest zbyt skomplikowana aby mogła powstać
w wyniku czysto przypadkowej ewolucji.
Dlatego wszystkie fakty opisywane dokładniej
w "części I" odrębnej strony internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji
wskazują na to, że to właśnie Bóg powstał w wyniku
naturalnej ewolucji, natomiast po swoim powstaniu
ów Bóg stworzył najpierw świat fizyczny, potem zaś
stworzył człowieka. Człowiek jest więc produktem
metody twórczego wypracowywania nieznanych
wcześniej wielkości, która typowo nazywana jest
"metodą prób i błędów". Jeśli jednak ową metodę
tworzenia odnosi się do pochodzenia człowieka,
wówczas można ją nazwać "inteligentnie sterowaną ewolucją".
W swoim stwarzaniu człowieka, podobnie jak w
stwarzaniu wszystkiego innego, Bóg opierał się
na wynikach tego co stworzył już poprzednio.
W przypadku człowieka, stworzeniem które
Bóg przetransformował aby otrzymać wymagane
jakości ciała było jakieś stworzenie morskie
pokrewne dzisiejszym wielorybom i delfinom.
Dlatego wieloryby i delfiny w świetle zaprezentowanych
tutaj rozważań są obecnie najbliższymi ciągle
żyjącymi zwierzęcymi krewniakami człowieka.
#I2.
Inne pokrewne strony które również posiadają związek z omawianym tutaj tematem:
Istnieje cały szereg odmiennych stron internetowych,
które poszerzają sobą oraz wyjaśniają najróżniejsze
szczegółowe zagadnienia objęte treścią
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Wszystkie owe pokrewne strony można wywoływać
za pośrednictwem
Menu 2 i
Menu 4.
Niniejszym chciałbym więc zaprosić tych z czytelników,
których zainteresowały informacje zaprezentowane na
niniejszej stronie, aby przeglądnęli również owe pokrewne
do niej strony. Na wszelki zaś wypadek poniżej przytaczam
skrótowe podsumowanie ich treści.
Prawdopodobnie najważniejszą z tych pokrewnych stron
jest ta która wyjaśnia podstawowe informacje na temat
filozofii totalizmu. W menu uruchamia się ją pod nazwą
totalizm.
Wszakże filozofia totalizmu jest jednym z najważniejszych
produktów Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Wskazuje nam
ona sprawdzające się w praktyce receptury na szczęśliwe,
spełnione, oraz produktywne życie. W chwili obecnej jest
ona rónież najmoralniejszą filozofią na Ziemi.
Kolejna strona o nazwie
prawa moralne
opisuje działanie praw moralnych na których filozofia totalizmu
bazuje, zaś istnienie których wskazane zostało właśnie przez
Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Następna strona o nazwie
karma
opisuje czym jest karma, jak ona działa, oraz jakie są różnice
pomiędzy karmą opisywaną przez Koncept Dipolarnej Grawitacji,
a karmą znaną ludziom z hinduizmu oraz z najróżniejszych
filozofii dalekiego Wschodu.
Strona o nazwie
nirwana
opisuje następne ze zjawisk odkrytych i wyjaśnionych dopiero dzięki
sformułowaniu Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Zjawisko to polega
na przeżywaniu uczucia ogromnej szczęśliwości, w chwili kiedy
względny poziom czyjejś energii moralnej przekracza określoną
wartośc progową, tak że energia ta zaczyna się przelewać przez
czakramy.
Istnieje też strona o świeckim zrozumieniu Boga formowanym w
nas właśnie przez Koncept Dipolarnej Grawitacji. Strona ta wywołana
może zostać z menu pod nazwą
Bóg.
Strona
telekineza
wyjaśnia dokładniej mechanizm działania telekinezy, oraz praktyczne
zastosowania tego niezwykłego zjawiska - np. do budowy przyszłościowych
urządzeń napędowych.
Strona o
urządzeniach darmowej energii
pozwala nam dokładniej pznać budowę i zasadę działania tych z owych
urządzeń generujących darmową energię, które zostały już zbudowane
i zadziałały.
Strona
telepatia
wyjaśnia dokładniej czym właściwie jest telepatia i jak możemy ją
wykorzystywać na sposób techniczny.
Strona
owoce tropiku
opisuje co bardziej ciekawe z tropikalnych owoców strefy Pacyfiku,
oraz wyjaśnia filozofię jedzenia tych owoców bazującą na chińskiej
idei "yin" i "yang".
Strona
uzdrawianie
opisuje naturalne metody folklorystycznego leczenia grypy i innych
typowych chrób.
Jeszcze inna strona o chińskim
sejsmografie
działającym na zasadzie energii "chi" wyjaśnia że od niemal 2000 lat znane
jest ludziom urządzenie techniczne, które ostrzega o zbliżającym się trzęsieniu
ziemi na długo zanim owo trzęsienie ziemi zdoła do nas dotrzeć. Urządzenie
to pozwala na zdalne wykrywanie trzęsień ziemi, fal tsunami, a także tornad.
Strona
lepsza ludzkość
wskazuje nam co w naszym społeczeństwie stonowi ukryte źródło zła, oraz
jak zło to możemy stopniowo naprawiać i eliminować tak aby przestało ono
istnieć w naszym społeczeństwie.
Z kolei strona
partia totalizmu
naszkicowuje najważniesze szczegóły nowego rodzaju partii politycznej
bazującej właśnie na najmoralniejszej filozofii naszej planety, zwanej
filozofią
totalizmu.
Zadaniem tej partii ma być wdrażanie w życie stwierdzeń owej wysoce
moralnej filozofii.
Strona
napędy
wyjaśnia nowe rodzaje systemów napędowych, które wynikają m.in. ze stwierdzeń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Strona
magnokraft
opisuje nowy rodzaj dyskoidalnego statku kosmicznego, który napędzany będzie
pulsującym polem magnetycznym. Statek ten lata bezgłośnie z szybkościami zbliżonymi
do szybkości światła, może stawać się zupełnie niewidzialny dla ludzkich oczu,
a ponadto jest w stanie odparowywać podziemne tunele. Strona ta wyjaśnia budowę,
działanie, a także cechy owego niezwykłego statku kosmicznego.
Strona
komora oscylacyjna
opisuje działanie i własności najważniejszego urządzenia napędowego dla magnokraftu.
Urządzenie to w naszych statkach kosmicznych przyszłości będzie tym czym silnik
jest w dzisiejszych samochodach. Niezwykłą cechę owej komory oscylacyjnej stanowi
fakt, że jest ona w stanie zakumulować w sobie praktycznie nieograniczoną ilość energii.
Dlatego jeśli zostanie szybko zbudowana, rozwiąże ona większość dzisiejszych problemów
zaopatrzenia ludzkości w energię.
Kolejna strona o nazwie
huragany
wyjaśnia jak Koncept Dipolarnej Grawitacji opisuje mechanizm formowania huraganów,
tajfunów i tornad, oraz w jaki sposób mechanizm ten umożliwia nam przyszłe sterowanie
pogodą i zmianami klimatu na Ziemi. Przykładowo, praktyczne użycie tego mechanizmu
pozwoliłoby zamienić Saharę a także cały Półwysep Arabski w jeden ogromny soczysty ogród.
Odnotuj, że wszystkie powyższe dociekania
z niniejszej strony zostały podjęte tylko dlatego
że relatywnie nowa teoria naukowa zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
utwierdziła mnie w przekonaniu iż uproszone
wyjaśnianie pochodzenia człowieka wyłącznie
ewolucją lub wyłącznie jednorazowym aktem
stworzenia jest prymitywnym i naiwnym postawieniem
sprawy. Niezależnie też od utwierdzenia
w przekonaniu, że w sprawie pochodzenia
człowieka kryje się więcej tajemnic niż przeciętny
naukowiec, czy wierzący, jest w stanie sobie
wyobrazić, ów Koncept Dipolarnej Grawitacji
zaczyna wydobywać na wierzch dalsze sprawy
które uprzednio utrzymywane były z dala od
publicznej wiedzy. Sprawy owe opisane zostały
na całym szeregu stron internetowych,
zaczynając na stronie
"zło",
zaś kończąc na stronach
"dowody",
"bandyci",
"obsuwiska ziemi",
"Katowice",
"Katrina",
"tornado",
"WTC",
"Columbia",
"26ty dzień",
"podmieńcy",
"plaga", czy
"ludobójcy".
Dlatego niezależnie od poznania informacji opisanych
na niniejszej stronie, warto również poznać owe dalsze
sprawy dotychczas ukrywane przed okiem publiczności.
Wszakże tylko wówczas zaczynamy mieć pełny obraz
i jasne zrozumienie tego co naprawdę wokół nas jest grane.
#I3.
Proponuję okresowo powracać na niniejszą stronę w celu sprawdzenia dalszych udoskonaleń zawartych tutaj opisów pochodzenia i historii człowieka:
Teoria naukowa zaprezentowana na tej stronie,
jest jedynie czubkiem góry lodowej wystającej
z oceanu naszej niewiedzy. Pod owym czubkiem,
ciągle niewidzialny dla naszych oczu, ukrywa się
cały ogrom innych faktów i wiedzy które oczekują
odkrycia i podania do publicznej wiadomości.
Owej wiedzy i faktów nie da się więc opisać ani
wyjaśnić w jednym posiedzeniu. Aby wydobyć
na światło dzienne najważniejsze z nich, a
następnie je rzetelnie opisać, konieczne są
dalsze badania i poszukiwania. Dlatego to co
na tej stronie zaprezentowane zostało dzisiaj,
wcale nie jest końcową wersją internetowych
opisów zaprezentowanej tu teorii o prawdziwym
pochodzeniu człowieka. W przyszłości strona
ta będzie okresowo udoskonalana i upraszczana,
zaś jej opisy czynione coraz bardziej zrozumiałe
dla laików. Zapraszam więc do jej ponownego
odwiedzenia za jakiś czas, aby wówczas sprawdzić,
jak objęte nią zagadnienia zostaną wtedy poszerzone
i dodatkowo wyjaśnione.
Warto także okresowo sprawdzać blog totalizmu
o adresie
totalizm.blox.pl/html
(z jego lustrzanymi kopiami dostępnymi pod adresami
totalizm.wordpress.com
oraz
totalizm.myblog.net).
Na blogu tym bowiem wiele zdarzeń omawianych
na tej stronie naświetlane jest dodatkowymi
informacjami spisywanymi w miarę jak zdarzenia
te się rozwijają przed naszymi oczami. Ponieważ
jednak blog ten jest intensywnie sabotażowany, w
przypadku gdyby jednak nie dało się go otworzyć
warto sprawdzić co nowego na jego temat wyjaśnione
zostało w punkcie #D2 strony
FAQ - częste pytania.
Odnotuj, że czytelnicy
mogą sobie załadować do własnego komputera replikę niniejszej strony
internetowej, tak jak to zostało wyjaśnione na stronach
FAQ - częste pytania lub
replikuj
dostępnych przez "Menu 1" i "Menu 2".
(Aby sobie załadować tą replikę, wystarczy w "Menu 1" kliknąć na pozycję
źródłowa replika tej strony.
Odnotuj jednak, iż jeśli po takim kliknięciu replika się sama nie załaduje,
to zapewne oznacza że albo na danym serwerze/witrynie replika ta NIE
mogła zostać udostępniona zainteresowanym np. z powodu ograniczeń
pamięci serwera, albo też że istnieją jakieś inne problemy techniczne
blokujące możliwość jej sprowadzania z owego serwera. W takim wypadku
należy zmienić serwer używając adresów podanych w
"Menu 4"
lub "Menu 3", a następnie spróbować replikę tą załadować sobie z następnego
serwera.)
Aktualne adresy emailowe autora tej strony,
pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi
lub zapytania, podane są na stronach
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk), oraz
faq (najczęstrze zapytania).
Tam również dostępne są adres pocztowy
oraz numery telefonu autora.
Aczkolwiek zapewne każdy mieszkaniec
Ziemi posiada własną teorię na temat
pochodzenia człowieka, w podanej tutaj
konfiguracji ustalenia wyrażone na niniejszej
stronie internetowej zostały po raz pierwszy
zaproponowane dopiero przez jej autora.
Dlatego niniejszym jej autor rezerwuje dla
siebie prawa intelektualnego autorstwa dla
najważniejszych ustaleń wyrażonych tutaj,
mianowicie że ewolucja człowieka nastąpiła
z jakiegoś stworzenia wodnego, w rodzaju
mitologicznej syreny, oraz że delfiny i wieloryby
są najbliższymi ciągle żyjącymi zwierzęcymi
krewniakami ludzi. Owa rezerwacja intelektualnego autorstwa
NIE ogranicza jednak w żaden sposób reprodukowania
czy powtarzania tego ustalenia - które może
być kopiowane, reprodukowane i powtarzane
bez żadnych ograniczeń i w dowolnych miejscach.
Jedyne za co autor tej strony byłby przy takim
kopiowaniu, reprodukowaniu czy powtarzaniu
wdzięczny, to aby przy jego okazji w jakiś sposób
wspomnieć wkład autora w wypracowanie tego
ustalenia, np. poprzez użycie linku do niniejszej
strony internetowej lub poprzez wspomnienie
że autorem tych ustaleń jest webmaster
niniejszej strony, czyli
Prof. Dr Jan Pająk.
#I6.
Nawet najwięksi sceptycy prawdopodobnie odnotowali
już owe sabotażujące plansze błędowe które nachalnie
pokazują się na każdej stronie internetowej
totalizmu -
włączając w to i niniejszą stronę:
Te plansze nachalnie wmawiające
istnienie rzekomych błędów, prześladują
każdą stronę internetową totalizmu
i zniechęcają oglądających ją ludzi.
Są one kolejnym z niezliczonych sabotaży
jakim
UFOnauci
skrycie okupujący Ziemię poddają wszystko
co dotyczy totalizmu. (Kiedy plansze
te się pokażą, najlepiej jest kliknąć
w nich na "X" lub na "No".) Nawet dla
największych sceptyków owe nachalne
plansze nieistniejących błędów powinny
być wizualnym dowodem że jakaś złośliwa
i dobrze ukryta moc faktycznie sabotażuje
i niszczy strony totalizmu oraz wszystko
inne co z totalizmem się wiąże. Wszakże
jeśli ktoś skopiuje owe strony do
swojego własnego komputera, błędy
te nagle znikają. Strony totalizmu
wogólne nie używają przecież skryptu,
zaś ten rodzaj plansz błędowych może
się pojawić tylko przy obecności źle
napisanych skryptów. (Strony totalizmu
są programowane w języku HTML - całkowicie
bez użycia skryptów.) UFOnauci sprytnie
wstawiają cichcem owe plansze do oprogramowania
systemowego wszystkich serwerów które
goszczą strony totalizmu. Te szczególne
plansze błędów pojawiają się też wyłącznie
na stronach totalizmu. Wszakże ich
jedynym celem jest skryte sabotażowanie
owych stron bez pozostawiania śladu kto
dokonuje owych sabotaży. Na przekór jednak
owego nachalnego sabotażowania i jego dowodów
rzucających się w oczy na każdym kroku,
nadal tylu naiwnych ludzi nie chce
uwierzyć, że Ziemia jest jednak skrycie
okupowana przez szatańskich UFOnautów
jakich działania i intencje totalizm
stara się zdemaskować.
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag
(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)
Data założenia tej strony internetowej: 23 czerwca 2006 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 21 maja 2007 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)
Podliczenia odwiedzin tej strony wskazywane przez odmienne liczniki: