(Here is the list of all web pages from this
server, arranged by language (in 8 languages).
Choose the page that interests you by
dragging scroll bars, then click on this
page to run it:)
(The same list can be displayed from
"Menu 1" by clicking over there on
"Menu 2".)
Here is the list of all my web pages from all servers.
These are arranged primarily by language
(i.e. as web pages in Polish,
English, German,
French, Spanish,
Italian, Greek, and
Russian.) For each language web pages are
arranged by their subjects.
Choose the page that interests you by dragging scroll bars, then click on this
page to run it:
(The same list can be displayed from
"Menu 1" by clicking over there on
"Menu 4".)
Each death is sad.
However, death of
young people saddens
the most. It is also
a huge loss for our
civilization.
There was a beautiful sunny day of the
final period of spring. There was plenty
of flowers around, and the air was
infiltrated with smell of life and hope.
In such a beautiful day it is particularly
unpleasant to die. An absolute calm reigned
around. Almost all inhabitants of Milicz
and neighboring villages already have run
away towards the western side of Germany.
In turn these sparse ones which thought
that they are Poles, and therefore remained
on the spot, sat in houses scared, hiding
in their cellars. For some reasons supposedly
even birds got silent as if in an expectation
of some incoming tragedy. After some time
in that absolute calm a distant roaring of
tens of tank engines started to rumble,
as it slowly approached Milicz from the
southern direction. Just this roaring alone
must suffice already in order to make
heart attack in these weakest in nature.
Some time later these tanks roared and
rumbled along streets of Milicz. Soon
later one could hear a deafening explosion
of the German "iron-clad fist". After
this explosion desperate cries of several
Russians could be heard as they were
baked alive not able to exit the burning
tank. A black pillar of tar smoke has
shot up over the center of Milicz from
a burning tank. The deafening roaring
of tanks for a moment has declined as
if to a whisper after this explosion.
It make an impression of a group of
monsters getting together and debating
what to do next. However, soon later
tanks again started to roar, gradually
spreading over streets of Milicz and
encircling around the town-hall. Suddenly
all of them started to shoot. Booms
of their guns almost merged together.
Simultaneously the town-hall burst
into flames set afire by Russian soldiers
who ignited it with flame throwers
after they come closer and shot at it
from apartment-houses located at the
southern side of the central town-square.
The town-hall fast turned to rubbles
and begin to collapse. A moment later
calm started to reign. Even tanks silenced
their engines. These silence was then
interrupted by several long series of
shots from Russian "pepesha", and by
sad cry of dying young Germans, whom
bullets did not kill at once. However,
several single pistol shots cut out soon
even these cries of young Germans.
The most horrifying was in it all, that
these young people from both combat sides,
who have been killing each other in Milicz,
actually were as all of us, means they
loved somebody, were loved by somebody,
they had their dreams and hopes, they
had looked to the future optimistically,
etc. If they have faced each other in other
times or in other conditions, almost for
sure they would become and stay friends.
However, the political ambitions of their
leaders, as well as
diabolic forces
that presently control our planet, have
caused that instead of live and let others
live, they have been forced to kill and
to be killed. Let us consider for a
moment, who really pushes people to murder
their follows. Are these other people, or
leaders-changelings
who operate on Earth on the behalf of these
diabolic creatures in the power of which
the Earth stays today, and which for centuries
were called devils, Satan, bad witches, etc.,
while recently are called
UFOnauts.
If you have any doubts who hide behind this
whole evil on heaping on the Earth, you should
read about UFOnauts from the web pages
karma.freewebpages.org,
bandits.netfast.org,
milicz.fateback.com,
energia.sl.pl, or
ufonauci.w.interia.pl,
and many other similar to these ones.
* * *
A special
web page has been developed, which
is aimed at the internet coordination
of touring of the town of Milicz
and nearby village of Wszewilki. It informs
the reader in what manner, with what
routes, and in which dates it is best
to tour historic places and interesting
curiosities of the town of Milicz and
nearby village Wszewilki. This web
page can be called from "Menu 1" where
it appears under the name of
Wszewilki-Milicz
(click on it in order to open it).
Unfortunately that web page still
awaits to be translated into English.
(Already translated into English are
web pages about
Milicz,
Wszewilki,
Wszewilki of tomerrow,
Wroclaw, and
Katowice.)
#1. The town-hall in Milicz:
Przed wojną Milicz
miał interesujący ratusz. Jego wygląd pokazany jest na fotografii
"Fig. #1" z niniejszej strony (która jest powtórzeniem fotografii
"Fig. #28" ze strony o mieście
Miliczu.)
Niestety ratusz ten został zniszczony w trakcie
wyzwalania Milicza przez wojska Radzieckie. W ratuszu tym
bowiem zajął pozycję obronną miniaturowy garnizon niemiecki
jaki zamierzał bronić Milicza. Garnizon ten złożony był z
zaledwie kilkudziesięciu małoletnich chłopców w wieku jakieś
16 lat. (Jak wiadomo, w końcowej fazie wojny Hitler wydał
rozkaz, że każdy mężczyzna w wieku od 16 do 60 lat ma
zostać powołany do wojska i ma bronić rzeszy. Niemniej
ci mężczyźni którzy byli starsi niż 16-latkowie, od dawna służyli już
wówczas w wojsku niemieckim.) Chłopcom tym więc bardziej
przystawałoby uprawianie harcestwa niż pełnienie służby
wojskowej. Spora część tych małoletnich chłopców w
końcowych latach wojny była uczniami początkowych klas
Liceum w Miliczu pokazanego poniżej na zdjęciu "Fig. #2"
(które jest powtórzeniem fotografii "Fig. #30" ze strony o mieście
Miliczu.)
Zostali oni wcieleni do wojska ponieważ nikt w liceum tym już nie
pozostał kto by się nadawał do wcielenia. Wszakże ich koledzy
ze starszych lat wcieleni zostali do hitlerowskiego wojska już
znacznie wcześniej, zaś w owej ostaniej fazie wojny ich zwłoki
od dawna zaścialały już pola bitwne frontu wschodniego lub
zachodniego. Ponoszący klęski na wszystkich frontach hitlerowcy
naprędce przeszkolili więc tych chłopców w strzelaniu i
poubierali ich w niemieckie mundury wojskowe. Po zaś
ubraniu mundurów, podobnie jak wszystkim innym służącym w
wojsku niemieckim, groziło im natychmiastowe rozstrzelanie,
gdyby odmówili udziału w walce. Kiedy wojska radzieckie
pod dowództwem majora Lagina wkraczały do Milicza,
ci młodzi chłopcy pod dowództwem równie jak oni młodego
i niedoświadczonego oficera zabarykadowali się właśnie w
milickim ratuszu. Pozycja którą zajęli z militarnego punktu
widzenia była jednak beznadziejna. Wszakże uniemożliwiała im
taktyczne wycofanie się w przypadku gdy zostali skonfrontowani
z przeważającym siłą przeciwnikiem. Owa pozycja zamieniła
więc ich obronę w samobójczą misję. Kiedy pierwszy czołg
rosyjski wjeżdzał na rynek Milicza, ci nieletni "obrońcy" miasta
wystrzelili do niego z "pancernej-pięści". Czołg ten spłonął,
tarasując później przez spory okres czasu wjazd do rynku
z bocznej uliczki. Jego załoga została upieczona żywcem.
Jest ona pochowana w Miliczu w miejscu które ktoś mi
kiedyś pokazywał, jednak obecnie zapomniałem gdzie
dokładnie to było. Jedyne co pamiętam, to że
zastanawiałem się wówczas jak to się stało że Rosjanie
zostali tam właśnie pochowani - bo jakoś miejsce
to mi do nich nie pasowało. Oczywiście, po zorientowaniu
się że ratusz jest broniony, Rosjanie natychmiast otoczyli
go ze wszystkich stron i zasypali lawiną ognia i ołowiu.
Rosyjscy żołnierze podkradli się z miotaczami ognia tuż
do owego ratusza, zajmując pozycje w sąsiadujących z
ratuszem kamieniczkach po południowej stronie rynku.
Stamtąd oblali ratusz strumieniami ognia. Rosyjskie
miotacze ognia i potężne działa z kilkudziesięciu czołgów
spowodowały, że już w kilkadziesiąt minut później cały
ratusz walił się w gruzy zaś wszystko w nim płonęło.
Niemieckie nastolatki zamknięte w owym ratuszu otrzymały
więc dobry posmak tego, co ich starsi koledzy mniej niż
6 lat wcześniej serwowali Polakom na Westerplatte i na
poczcie gdańskiej. Nie bardzo jednak mieli czas na
kontemplowanie działania
praw moralnych,
bowiem ich nienawykły do walki dowódca poddał ich natychmiast
po tym jak ratusz zaczął się palić zaś im groziło upieczenie
się żywcem. Pechowo jednak dla nich, zmechanizowana
kolumna radzieckich czołgów jaka wzięła Milicz, nie posiadała
transportu ani prowizji dla jeńców wojennych. Jej zadaniem
było wszakże szybkie parcie do przodu oraz zamknięcie
przerwy w kolejnym okrążeniu hitlerowców, a nie zajmowanie
się pokonanymi Niemcami. Ponadto Rosjanie świeżo
mieli w pamięci wszelkie te okropności które Niemcy
popełniali na branych przez siebie jeńcach wojennych.
Dlatego zaraz po poddaniu się Rosjanom, owe milickie
nastolatki w niemieckich mundurach wojskowych zostały
wyprowadzone poza obręb miasta, pod linię pustych
okopów które przebiegały pod miastem od strony
wschodniej. W owym czasie przy okopach tych stał
ceglany budynek rakarskiej trupiarni, czyli rodzaj
pustej obory do której w owych oszczędnych czasach
okoliczni rolnicy zwozili padnięte zwierzęta (zwierzęta
te zabierane były potem przez rakarza z tego budynku
i przerabiane na mydło). Rosjanie ustawili owych małoletnich
chłopców w hitlerowskich mundurach wojskowych pod
murem owej rakarni i przejechali po nich długą serią
z pepeszy. Nawet w kilka lat później ciągle na cegłach
owej rakarni widać było rząd odłupań cegły ilustrujący
wysokość na jaką wymierzona została owa pepesza.
Miejsce śmierci tych chłopców w pewnym sensie było
więc rodzajem symbolicznego zwrotu karmy za to co
hitlerowcy tylko kilka lat wcześniej wyczyniali innym
pokonanym przez siebie narodom. Wszakże owi
młodociani "żołnierze" niemieccy z Milicza umierali w miejscu
w którym nieco wcześniej ich własne rodziny gromadziły
i składowały zwierzęcą padlinę. Zostali też zastrzeleni
w bardzo podobny sposób jak ich starsi koledzy z niemieckiej
armii wcześniej strzelali do branych przez siebie jeńców
wojennych. Rosjanie nie mieli też już czasu aby
ich starannie pogrzebać. Po zastrzeleniu po prostu zostali
oni powrzucani do pobliskiego pustego okopu, w którego
wykopaniu zapewne wcześniej sami uczestniczyli. Potem
zaś po okopie tym przejechał się zygzakiem ciężki
rosyjski czołg zarywając jego górną część i przysypując
ciała tych Niemców niewielką warstwą gleby. W rezultacie
ich rozkładające się ciała
dawało się wygrzebywać jeszcze w czasach kiedy ja
chodziłem do szkoły podstawowej. Ich rozkładające się
resztki wymieszane były z ładownicami pełnymi
niemieckiej amunicji, a czasami nawet z pozostałościami
ich broni i ekwipunku.
Notice that you can see the enlargement
of each illustration from this web site. For this, it suffices to click
on this illustration. Furthermore, most of the internet browsers that you may
use, including the popular "Internet Explorer",
allow also to download each illustration
to your own computer, where it can be looked at, reduced or enlarged to the
size that you may want, or printed with your own graphical software.
Fig. #1: Wygląd ratusza milickiego wzniesionego
w 1851 roku. (Niniejsza ilustracja jest powtórzeniem ilustracji
"Fig. #28" ze strony o mieście
Miliczu.)
Ratusz ten spalony został w trakcie bitwy o Milicz w końcowych
dniach drugiej wojny światowej. Milicz zdobywały wówczas wojska radzieckie
majora Lagina, zaś w ratuszu zabarykadowali się hitlerowcy. W czasach mojej
młodości ruiny tego ratusza ciągle były najbardziej prominentnym składnikiem
milickiego rynku. Z kolei tunele podziemne które wiodły do tego ratusza od
warownego zamku milickiego, były ciągle przechodne jeszcze w czasach
mojego liceum, tj. w latach 1960 do 1964. To właśnie w okolicach owego
ratusza z tuneli podziemnych prowadziły wejścia do licznych lochów w których
w czasach średniowiecza więzieni byli lub zamurowywani żywcem ludzie
niewygodni dla władz miasta.
* * *
Fig. #2:Liceum Ogólnokształcące
Nr 1 w Miliczu.
(Niniejsza ilustracja jest powtórzeniem ilustracji "Fig. #30" ze
strony o mieście
Miliczu.)
Większość "żołnierzy" niemieckich przeciwstawijących się w Miliczu
nacierającej armii radzieckiej była nieletnimi uczniami wstępnych
klas tej właśnie szkoły. Byli oni młodociani, niedoświadczeni, oraz
źle przygotowani do bitwy. Z kolei ich bezmyślny dowódca wybrał
pozycję do walki która była najgorszą z możliwych. Odbierała ona
bowiem możliwość taktycznego wycofania się w przypadku niekorzystnego
obrotu bitwy. Taka zaś beznadziejna pozycja zamieniła ich obronę
w samobójczą misję. W sumie ich opór był więc całkowicie bezsensowny,
zaś ich los był faktycznym skazaniem ich na pewną śmierć przez
własnych przywódców.
#2. Four graves of German soldiers by the dirt road from Milicz to Stawiec:
Kiedy główna
grupa harcerzyków w niemieckich mundurach wojskowych
zabarykadowała się w ratuszu, czterech z nich zostało
postawionych przy moście na Baryczy z rozkazem aby
wysadzić ten most kiedy pojawią się Rosjanie. Rosjanie
jednak przybyli od południa. Harcerzyki przy moście
widzieli więc na własne oczy, jak po nagłym wybuchu
ogłuszającej strzelaniny, grad rosyjskiego ołowiu i ognia
błyskawicznie zredukował ten ratusz do kupy palących
się gruzów. Rzucili się więc do ucieczki. Prawdopodobnie
pochodzili ze Stawca, bowiem uciekali biegnąc najpierw
wzdłuż dzisiejszej ulicy Krotoszyńskiej, a póżniej w górę
prastarej polnej drogi jaka od rozwidlenia koło Wszewilek
prowadzi do majątku w Stawcu. (Droga ta to fragment
historycznego "Bursztynowego Szlaku" który kiedyś
prowadził od północnej bramy Milicza, tzw. Bramy
Gnieźnieńskiej, poprzez wieś Stawiec, miasta Rawicz
i Poznań, do Gniezna, potem zaś do Gdańska. Obecnie
biegnie ona w środku pomiędzy dwoma relatywnie nowymi
szosami, z których jedna, wschodnia, prowadzi do
Cieszkowa przebiegając tuż koło budynku wodociągów,
druga zaś, zachodnia, prowadzi do Rawicza). Pechowo
jednak dla tych nieletnich "żołnierzyków", w tym samym
co oni kierunku wysłany został zmotoryzowany patrol
rosyjskich zwiadowców. Oczywiście, bystre oczy patrolu
szybko ich wypatrzyły. Patrol ten miał widać doskonałego
strzelca wyborowego. Ten zdjął ich wszystkich czterech
w odstępach zaledwie kilkudziesięciu metrów od siebie.
Potem jakiś miejscowy dobry samarytanin, który pozostał
na miejscu bowiem uważał się za Polaka, być może jednak
że znał osobiście owych małoletnich "żołnierzy", pochował
ich zwłoki na poboczu owej polnej drogi, tam gdzie padli,
tradycyjnie uszanowując ich groby chełmami wojskowymi
powieszonymi na bagnetach wbitych w ziemię. Z czasem
poginęły jednak nawet owe bagnety i chełmy. Kiedyś
być może ich kości zostaną odkryte przy okazji
czyszczenia pobocza owej drogi.
#3. Snaipers and the casual witnesses:
Rosyjscy
snajperzy mieli naprawdę doskonałego cela. Kiedy
wybuchła strzelanina przy milickim ratuszu, mieszkanka
Wszewilek wyszła przed południową ścianę swojej
stodoły i z ciekawością przyglądała się stamtąd
zaciętej bitwie jaka właśnie toczyła się w Miliczu.
Była ona Polką, autochtonką, a nie Niemką. (Dlatego
nie uciekła w głąb Niemiec, jak uczyniła to wiekszość
pozostałych mieszkańców Wszewilek.) Nacierające
wojsko radzieckie które właśnie przybyło do Milicza
uważała więc ona za "swoich".
Tymczasem rosyjski snajper wszedł na wał Baryczy,
aby sprawdzić czy pod mostem nie ukrywają się jacyś
Niemieccy żołnierze. Snajper ten z wysokości wału
odnotował ową postać stojącą przed swoją stodołą.
Postanowił więc nie ryzykować, że okaże się ona
obserwatorem jakiegoś oddziału postawionym dla
pokierowania ostrzałem. Na przekór więc że odległość
do tej postaci wynosiła ponad 1 kilometr w/g lotu kuli,
ciągle zdołał ją uśmiercić pojedyńczym strzałem.
Biedna padła od "przyjacielskiej kuli".
Jak z tego widać, kiedy w pobliżu prowadzona jest
bitwa, wówczas lepiej dla cywilów jeśli nie wychylają
nosa ze swoich kryjówek.
#4. Remnants of the battle of Milicz:
W
czasach zaraz po wojnie istniała też jeszcze
jedna pamiątka po milickim garnizonie niemieckim.
Było nią zatrzęsienie broni i amunicji niemieckiej,
jaka walała się aż w kilku magazynach Milicza.
Jeden z takich magazynów, jaki istniał przy
obecnej ulicy Krotoszyńskiej, składował ogromne
stosy niemieckich karabinów. Aby uniemożliwić
użycie tych karabinów, zaraz po wyzwoleniu
Rosjanie poukładali je rzędem wzdłuż krawężnika
obecnej ulicy Krotoszyńskiej, tak że ich lufy leżały
na chodniku, zaś zamki wisiały w powietrzu ponad
jezdnią. Następnie po tak poustawianych karabinach
przejechał się ciężki rosyjski czołg, swoją gąsiennicą
naciskając karabiny tuż przy krawężniku. Gąsiennica
ta łamała więc każdy karabin mniej więcej w obszarze
jego zamka. W jakiś czas po wojnie dzisiejsza ulica
Krotoszyńska była więc zaśmiecona tysiącami tak
połamanych niemieckich karabinów. Oczywiście
Rosjanie nie zdołali odkryć i unieszkodliwić wszystkich
składów poniemieckiej broni i amunicji. Dlatego
młodzi Polacy którzy po wojnie przybyli do Milicza,
używali te pozostałości wojny jako swoiste zabawki.
Przykładowo łowili nimi ryby w Baryczy poprzez
wrzucanie do wody poniemieckich granatów.
Syn mojego sąsiada z Wszewilek właśnie w taki
sposób stacił obie ręce. Kiedy bowiem chciał
ogłuszyć ryby takim poniemieckim granatem,
pechowo trafił na granat jaki był zasabotażowany
na etapie produkcji. (W ostatnim stadium wojny
przy produkcji niemieckiej broni i amunicji zatrudnieni
byli głównie obcokrajowcy, więźniowie i jeńcy wojenni.
Dlatego często sabotażowali oni swoją produkcję,
chociaż gdy zostali przyłapani na owym sabotażu
natychmiast ich rozstrzeliwano.) W rezultacie granat
ten wybuchł w dłoniach syna sąsiada, urywając mu
obie ręce tuż przy obojczykach. Inny, znacznie
większy wypadek nastąpił z ogromnym stosem
niemieckich bomb lotniczych, które leżały za
Cieszkowem po prawej stronie szosy na Zduny.
Jak kiedys opowiadano, widziano tam jakiegoś
ciekawskiego staruszka który opukiwal te bomby
swoją laską. Potem rozległ się straszny huk.
Staruszka już nie znaleziono. Natomiast w miejscu
gdzie leżały te bomby do dzisiaj znajduje się głęboki
lej zapełniony wodą.
Ruiny
ratusza milickiego przez długi czas straszyły powypalanymi
okiennicami w samym centrum rynku. Nawet w drugiej
połowie lat pięćdziesiątych, tj. w czasach kiedy ja chodziłem
do szkoły podstawowej, ciągle dawało się wejść do
obszernych piwnic ratusza przez cały szereg otworów.
Z kolei z owych piwnic dawało się przejść do labiryntu
podziemnych tuneli które istnieją pod Miliczem. Potem
jednak ruiny te zostały częściowo uprzątnięte. Na ich
miejscu założono trawnik z kwietnikiem, jaki upiększał
Milicki rynek przez cały szereg następnych lat. Z kolei
ów trawnik z czasem został zamieniony w dreptak
istniejący na rynku milickim w 2004 roku.
#4. Macabra souvenier from the war in the Church of
St. Andrea Bobola in Milicz:
W czasach tuż po
drugiej wojnie światowej, podziemia kościoła ewangelickiego
z Milicza (tego ze zdjęcia "Fig. #3") dostępne były dla
ciekawskich. Tyle tylko że w owym czasie sam kościół
został już przemianowany na kościół rzymsko-katolicki.
Osobiście znałem kilku młodzieńców, którzy
wchodzili wówczas do owych podziemi. Opowiadali oni,
że podziemia te zapełnione były stosami trumien.
Jeden makabryczny szczegół jaki im rzucał się w oczy,
to wysuszone ciało w niemieckim mundurze, przybite
bagnetem z rosyjskiego karabinu do jednej z tych trumien.
Niemiec ten zapewne był uczestnikiem owego miniaturowego
garnizonu niemieckiego, jaki bronił się w ratuszu milickim.
Podczas gdy jego towarzysze broni się poddali, on zapewne
uciekł z ratusza tunelem podziemnym jaki w owych czasach łączył
ratusz z owym kościołem ewangelickim. Potem ukrywał się przed
Rosjanami właśnie w podziemiach tego kościoła. Pechowo jednak
dla siebie, został on tam przez Rosjan wykryty. Rosjanie przybili
go bagnetem przez serce do stosu owych drewnianych trumien.
Bagnet został następnie obłamany, tak że ciało owego Niemca
zwisało z trumien. Wkrótce potem wyschło jak mumia.
Przez kilka następnych lat ów nieboszczyk w niemieckim mundurze
był makabryczną atrakcją dla odwiedzających te podziemia.
Fig. #3: Stary kościół ewangelicki
z Milicza. (Niniejsze zdjęcie jest powtórzeniem
zdjęcia "Fig. #4" ze strony
"Wszewilki-Milicz" -
opisującej szlaki i najlepsze sposoby zwiedzania
Milicza, a także powtórzeniem fotografii "Fig. #29"
ze strony o mieście
Miliczu.)
Obecnie jest to kościół katolicki pod wezwaniem
Świętego Andrzeja Boboli.
Fotografia z 2003 roku. Kościół ten został zbudowany
w latach od 1709 do 1712. Jego dokładniejszy opis
zawarty jest na odrębnych stronach o kościele
Świętego Andrzeja Boboli
oraz o mieście
Miliczu.
#5. Recommendation of
totalizm:
"support only these ideas which require that you live for them, not die for them":
In 1985 has been developed an extremely
moral, peaceful, and progressive
philosophy called
totalizm.
The unique feature of it is, that that
it ascertains that "for totalizm it
is required to live, not to die".
The source of just such stand of totalizm
is a package of rigorous laws of the
universe called the
moral laws.
These moral laws rule with the iron
hand over repercussions of everything
that we only do in our lives. Among
others, they cause, that only these
human achievements are permanent,
which have been accomplished in a
moral manner. (Please notice that
the term "moral" has been used here
in the totaliztic, not in religious,
apprehension. Namely, the philosophy of
totalizm
ascertains, that "moral is everything
that is lifting every concerned person
uphill in this so-called moral field".)
In turn all human achievements which
have been accomplished in an immoral
manner, e.g. through war and through
hurting other people, elapse
relatively fast and in the final effect
they cause the reversal of themselves.
This is because moral laws substitute
them by their exact opposite. Therefore,
according to totalizm, it is never
possible to achieve anything permanent
with the assistance of war, unless this
war is purely defensive. (For purely
defensive wars moral laws make an
exception and they treat them as our
moral duty - for details look subsection
JC11.1 from volume 7 of monograph
[1/4].)
This timeless truth reveals also for us
the history of the battle for Milicz.
It is proper to remember about it,
when we become confronted in life
with situation that we must take a
stand regarding any war or aggression.
According to totalizm, moral laws,
and bitter historic experience, we
should always persist in such cases
to "never again". If we do
not believe, that it is necessary
to insist for all aggressive wars
to "never again", let us consider
for a moment what about the today's
repercussions of their war would
say all these young people who died
during the battle for Milicz described
on this web page (independently whether
these would be fallen German or Russian
soldiers). Let us consider whether
they would confirm that YES, for whatever
they can see today around it was proper
to die, or rather NO - means they
would also said to us "never again"?
#6.
Contact details with the
author
of this web page:
Possible comments or questions connected
with the content of this web page are welcomed
under any of internet addresses of the author,
i.e. addresses of
Dr Eng. Jan Pajak,
while for the duration of 2007 - Prof. Dr Eng. Jan Pajak.
A list of current addresses and contact details
of the author is provided on a separate web page
named
FAQ - questions
accessible through "Menu 1" and "Menu 2".
#7.
Even the biggest skeptics probably have noted already
these sabotaging banners which persistently show
themselves on every internet web page of
totalizm -
including this web page:
These banners persistently implying
the existence of supposed errors,
trouble every web page of totalizm
and discourage people to viewing it.
They are another example of the multitude
of sabotages to which everything that
concerns totalizm is subjected by
UFOnauts
who secretly occupy our planet. (When
these banners appear, the best thing
to do is to click on "X" or on "No".)
Even for the biggest skeptics these
persistent banners of non-existing
errors should be a good visual evidence
that some mischievous and well-hidden
power actually sabotages and destroys
web pages of totalizm and everything
else that is lined with totalizm.
After all, if the user copies these
web pages to his or her own computer,
these supposed errors rapidly disappear.
This is because web pages of totalizm
DO NOT USE scripting at all, while
this kind of error banners can appear only
when badly written scripts are present.
(Web pages of totalizm are programmed
in the HTML language - completely without
a use of scripts.) UFOnauts cunningly
and secretly install these banners in
the system software of all servers on
which web pages of totalizm are hosted.
Thus, these special banners appear almost
exclusively on web pages of totalizm.
After all, their sole aim is to sabotage
web pages of totalizm without leaving
a trace who carries out these sabotages.
But in spite of these persistent sabotages
and visual evidence of it, still many
naive people do not want to believe,
that the Earth is secretly occupied
by evil UFOnauts - the actions and
intentions of which totalizm tries
to disclose.
Jeśli mówisz po polsku,
kliknij na polską flagę (if you prefer to read in Polish
click on the Polish flag)
Date of starting this page: 5 June 2004.
Date of the most recent update of this web page: 21 April 2007.
(Check in "Menu 3" whether there is even a more recent update!)